Główny partner portalu

Tobiasz Musielak. Foto: Marcin Kubiak, Unia Leszno
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Kibice Cellfast Wilków Krosno nie mogli sobie lepiej wymarzyć rundy zasadniczej eWinner 1. Ligi. Ekipa Ireneusza Kwiecińskiego zakwalifikowała się do fazy play-off i to z pierwszego miejsca w tabeli. Tobiasz Musielak, lider krośnieńskiej drużyny, cieszy się ze zrealizowania celu i przyznaje, że przenosiny do ekipy Wilków były dla niego bardzo dobrym ruchem.

 

Krośnianie zakończyli pierwszą część rozgrywek z 24 punktami na koncie. Beniaminek w otwierającym meczu doznał bolesnej porażki (27:63 z ROW-em Rybnik), ale reakcja władz klubu w postaci ruchów transferowych przyniosła znakomity efekt. Zespół ze stadionu przy Legionów może teraz świętować awans do najlepszej czwórki w świetnym stylu.

– To dla Krosna wielka sprawa. Robiliśmy, co w naszej mocy przez cały sezon, aby dojechać do fazy play off. Udało się i to z pierwszego miejsca. To nas uskrzydla – mówi nam Musielak.

Poniedziałkowe zawody nie potoczyły się do końca tak, jak 28-latek sobie wymarzył. Tym razem nie udało mu się przywieźć dwucyfrowej zdobyczy punktowej. Najpewniejszym zawodnikiem w drużynie beniaminka był Andrzej Lebiediew.

– Miałem ogromne problemy na starcie. Nie mogłem się doczłapać do wejścia w łuk. Nawet jeśli wygrałem moment startowy, to na dojeździe motocykl praktycznie gasł. Mamy więc nad czym pracować – komentuje wychowanek leszczyńskiej Unii.

Dzisiejszy solenizant mógł się jednak cieszyć po ostatnim pojedynku. Oprócz wywalczenia pierwszego miejsca z Wilkami, był on najskuteczniejszym zawodnikiem całej ligi. Rundę zasadniczą zakończył z rewelacyjnym wynikiem 2,338 punktu na bieg. – Póki co, sezon trwa w najlepsze. Teraz walczymy o jeszcze wyższe cele, a jeśli utrzymam pierwszą pozycję indywidualnie, jak i drużynowo… będzie to ogromny sukces – stwierdza Musielak.

W półfinale krośnianie zmierzą się ze Zdunek Wybrzeżem Gdańsk. Z jednej strony będzie to starcie z drużyną, która w fazie zasadniczej prezentowała się najsłabiej spośród najlepszej czwórki. Z drugiej, Wilki nie zdobyły w pojedynkach z gdańszczanami ani jednego punktu meczowego. – Po pierwsze nie kalkulowaliśmy z kim chcemy jechać. Dla nas play offy to osiągnięcie celu minimum. Teraz będziemy się bawić żużlem – podkreśla zawodnik podkarpackiej ekipy.

Do pierwszych starć fazy play-off wszystkim zespołom pozostały ponad dwa tygodnie. Sztab Cellfast Wilków zdecydował, że beniaminek będzie się przygotowywał do kluczowych spotkań w podobny sposób, jak do dotychczasowych starć.

– Doprawdy nie potrzebujemy teraz robić zgrupowań, bo nie mamy żadnej presji na wynik. Będziemy jechać pewnie jeden, może dwa treningi. Zupełnie normalnie jak w sezonie zasadniczym. To zdało egzamin teraz, więc nie warto raczej tego zmieniać – kontynuuje.

Przed sezonem z pewnością nikt nie przypuszczał, że właśnie tak potoczą się losy Musielaka. Na początku rozgrywek był on przecież zawodnikiem eWinner Apatora Toruń. Czy zatem z perspektywy czasu może powiedzieć, że transfer do Krosna na starcie sezonu wyszedł mu na dobre?

– Oczywiście, chyba każdy widzi jak jest. A jak by było gdybym został w Toruniu? Tego się nigdy nie dowiemy – podsumowuje Tobiasz Musielak.