Kyle Howarth będzie ósmym Brytyjczykiem, któremu przyjdzie startować w czerwono-czarnych barwach. Wszystko zaczęło się od sezonu 1992, kiedy to Start Gniezno zakontraktował Simona Crossa. Od tego czasu, kilku „wyspiarzy” podpisywało umowę w Pierwszej Stolicy, ale tylko jeden przejechał więcej niż jeden sezon.
Simon Cross swoją żużlową karierę zaczynał w 1982 roku, a z biegiem czasu został jednym z bardziej rozpoznawalnych nazwisk w brytyjskim żużlu. Wieloletni zawodnik Cradley Heathens święcił triumfy w tzw. klasyku oraz na trawiastych torach, zostając w 1986 mistrzem Europy w Grasstracku. Z pewnością największym osiągnięciem Crossa jest Drużynowy Puchar Świata z Wielką Brytanią w 1989 roku, ale może on się pochwalić mistrzostwem ligi z Cradley Heathens oraz wielokrotnie zdobywał Puchar Ligi. Jednakże dopiero w 1992 roku pojawił się on w polskich rozgrywkach, kiedy to otrzymał propozycję kontraktu ze strony gnieźnieńskiego Startu.
Cross był pierwszym tak rozpoznawalnym zawodnikiem, z którym udało się podpisać umowę. Nic więc dziwnego, że jego debiut przyciągnął na trybuny sporą grupę kibiców czerwono-czarnych. Brytyjczyk przyjechał do Gniezna na mecz z Kolejarzem Opole. Mecz zakończył się sporym zwycięstwem gospodarzy 57:33, a sam Cross zdobył aż dwanaście punktów z bonusem. Według książki Jarosława Trąpczyńskiego „Historia gnieźnieńskiego żużla 1947-2001” po meczu legenda Cradley Heathens była podrzucana w górę przez kibiców. Jak sam podsumował – poczuł się jakby wygrywał Indywidualne Mistrzostwo Świata. Kolejny mecz Brytyjczyka to domowe starcie z Lesznem, gdzie zdobył 11 punktów z bonusem. Nikt się raczej nie spodziewał, że kolejny mecz Simona będzie jego ostatnim w polskich rozgrywkach. Przeciwko ROW-owi Rybnik zdobył zaledwie sześć punktów i nie powrócił do składu zespołu z Pierwszej Stolicy. Gnieźnianie ostatecznie zajęli trzecie miejsce i mogli pożegnać się z awansem do 1. Ligi. Simon Cross, na łamach naszego portalu, tak wspominał swój rok 1992 nad Wisłą.

– Parę swoich startów w Polsce wspominam dobrze. W każdym spotkaniu dawałem z siebie wszystko, ale chyba nie do końca zadowoliłem działaczy. Wystartowałem tylko trzy razy. Prawda jest też oczywiście taka, że wtedy nie byłem w swojej normalnej dyspozycji. Odczuwałem skutki kontuzji. Pojechałem parę spotkań i się przygoda z Polską skończyła. Ja już nie byłem w swojej najlepszej dyspozycji – opowiadał Cross w rozmowie z Łukaszem Malaką.
Na kolejnego reprezentanta Wielkiej Brytanii przyszło nam czekać do 1999 roku. Wtedy do kadry gnieźnieńskiego Startu dołączył pewien chłopak z Ipswich, którego przedstawiano jako przyszłego mistrza. Scott Nicholls zadebiutował w polskich rozgrywkach jako członek czerwono-czarnej rodziny. Otrzymał on osiem meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale ten sezon był zarazem ostatnim dla Startu w walce o DMP. Nicholls następnie przeniósł się do Leszna i wkraczał na żużlowe salony. Fatalny sezon 2009 w wykonaniu Brytyjczyka sprawił, że Scott musiał opuścić ekstraligowe salony po raz pierwszy w karierze. Dołączył do Speedway Miszkolc, ale problemy finansowe klubu uniemożliwiły mu regularną jazdę. Prezes Arkadiusz Rusiecki uznał, że to odpowiedni moment, aby Nicholls powrócił do Pierwszej Stolicy. Kibice pokochali żużlowca z Ipswich, a on odwdzięczał się przyzwoitymi wynikami. Zdołał on uzyskać średnią biegopunktową na poziomie 2,000.
Żużel. Dudek o swojej szansie w finale SoN: Mogę się tylko cieszyć, że trener mnie zauważył
– Wielka szkoda, że w ubiegłym sezonie nie wywalczyliśmy awansu do Ekstraligi. Mam jednak nadzieję, że w tym roku nam się to uda. Tworzymy silny zespół i jeśli wszystko będzie odpowiednio poukładane, powinniśmy osiągnąć nasz cel. To dla nas najlepszy moment od dłuższego czasu – mówił Scott Nicholls dla klubowych mediów po podpisaniu umowy na sezon 2012.
Tak jak powiedział, tak zrobił. „Hot Scott” przyczynił się do awansu Lechmy Startu Gniezno, pomimo problemów zdrowotnych przez wypadki w Wielkiej Brytanii. Jednakże Scott opuścił klub po historycznym sukcesie i już nigdy nie przywdział czerwono-czarnego kevlaru. Podczas starcia Startu Gniezno z Metalika Recycling Kolejarzem Rawicz w sezonie 2023, „Scottie” został przywitany gromkimi oklaskami.

Trzech Brytyjczyków miało umowę ze Startem Gniezno na sezon 2007. Simon Stead i Oliver Allen pojechali chociaż po meczu. Pomimo fatalnego sezonu gnieźnieńskiego klubu, Allen oraz Stead znaleźli zatrudnienie na kolejne sezony. Obaj dobrze wspominają atmosferę przy W25. Stead oraz Allen są zgodni, że kibice tworzyli niebywałą magię obiektu i cieszyli się z bardzo dobrego przyjęcia. Warto mieć na uwadze, że to był fatalny sezon gnieźnian, którzy spadli do 2. Ligi Żużlowej. Umowę podpisał również David Howe, ale nie przejechał on ani jednego spotkania. Prezes Rusiecki w wywiadach sugerował, że obecny menedżer Scunthorpe Scorpions nie stawiał się pomimo powołania. Howe przedstawiał z goła inną wersję. Sugerował, że nie został opłacony i nie miał powodów wracać do Gniezna.
Na kolejnych Brytyjczyków przyszło czekać do sezonu 2011. Poza wspominanym Nicholsem, do kadry dołączył Lewis Bridger. Obecnie kulturysta chciał więcej jazdy, czego nie można było mu zagwarantować w Częstochowie. Niestety dla Lewisa okres w Gnieźnie był fatalny. Zanotował bardzo słabe wyniki, przez co musiał czekać do 2013 roku na powrót do polskiego ścigania. W 2017 roku zakończył karierę, którą wznowił tuż po pandemii. Pomimo starań, Bridger nie był już tak szybkim żużlowcem i powrócił do codziennej pracy. Zdecydowanie najwięcej szału zrobił Tai Woffinden, który do Gniezna przybył na zasadzie wypożyczenia z Włókniarza. Otrzymał on szansę po świetnym występie podczas turnieju o koronę Bolesława Chrobrego i nie zawodził. Woffinden jest ostatnim juniorem Startu, który zakończył zawody z jakimkolwiek kompletem punktów. Kibice pokochali Woffindena, a on sam zaczął brylować w światowym żużlu. Z uwagi na porażkę w barażu z… Włókniarzem, Brytyjczyk dołączył do Betard Sparty Wrocław, a reszta jest już historią.
Żużel. Zagraniczny junior tuż, tuż? Bomba Betard Sparty!
Mianem ostatniego Brytyjczyka w barwach gnieźnieńskiego Startu cieszył się Kyle Newman. Były żużlowiec Poole Pirates przybył do czerwonej latarni Nice 1. Ligi Żużlowej z Ostrovii. Nie był on najszybszym żużlowcem, ale kiepska sytuacja finansowa klubu i brak odpowiedniego sprzętu oddziaływały na wyniki Newmana. Kyle nie zrobił wielkiej kariery, ale po dziś dzień ściga się w lidze brytyjskiej. Kyle Howarth zostanie zatem kolejnym Brytyjczykiem z biegiem dla czerwono-czarnych. Kto wie, może Howarth wykorzysta tą szansę i pokaże Tomaszowi Fajferowi, że warto na niego stawiać.
Statystyki reprezentantów Wielkiej Brytanii w Starcie Gniezno:
Simon Cross – 1992
3 mecze, 15 biegów, 29 punktów i dwa bonusy – 2,067
Scott Nicholls – 1999, 2011,2012
40 meczów, 197 biegów, 346 punktów i 33 bonusy – 1,923
Simon Stead – 2007
11 meczów, 47 biegów, 73 punkty i 6 bonusów – 1,681
Oliver Allen – 2007
8 meczów, 29 biegów, 49 punktów i 5 bonusów – 1,862
Lewis Bridger – 2011
6 meczów, 18 biegów, 12 punktów i 5 bonusów – 1,063
Tai Woffinden – 2011
12 meczów, 60 biegów, 124 punkty i 8 bonusów – 2,200
Kyle Newman – 2015
3 meczze, 16 biegów, 13 punktów i dwa bonusy – 0,983
David Howe – 2007
NS








Żużel. Niefortunny powrót na tor. Australijczyk ponownie kontuzjowany
Żużel. Obawiał się o swoją przyszłość w Polsce. Nowej drużynie ma dać finał
Żużel. Kibice mogą być spokojni. Nie ma zamiaru zmieniać klubu
Żużel. Kościecha mówi wprost! Śni mu się medal
Żużel. Ratował Unię Tarnów wiele razy. Stawia warunek! „Serce się kraje”
Żużel. Mrozek popełnił duży błąd? „Miał jakiś powód”