Pierwsze zawody “Embassy Internationale” odbyły się w 1961, kiedy to Anglicy pozbawieni zostali wyłączności organizowania na stadionie Wembley indywidualnego finału mistrzostw świata. Międzynarodowa Federacja (FIM) usankcjonowała wówczas, ze zawody “Embassy Internationale” uważane będą za najbardziej prestiżowe (po finale Mistrzostw Świata) indywidualne zawody w jej kalendarzu.
Do udziału w nich zapraszani byli najlepsi zawodnicy świata. Wśród zwycięzców widnieją takie nazwiska jak pięciokrotny mistrz świata, Szwed Ove Fundin… I to trzy razy z rzędu (w latach 1961, 1962 i 1963). Tak samo legendarny Nowo Zelandczyk, sześciokrotny mistrz świata Ivan Mauger dokonał tej samej sztuki w latach 1970, 1971 i 1972. Dwa razy wygrał te zawody sławny Duńczyk, trzykrotny mistrz świata były dyrektor wyścigów Grand Prix, Ole Olsen, jak również inny znakomity w swym czasie zawodnik ze Skandynawii, Gote Nordin. Anglicy musieli czekać az do 1968. na zwycięstwo swojego zawodnika, którym był Nigel Boocock. W tak doborowym towarzystwie, nazwisko Edwarda Jancarza wyryte na przechodnim trofeum (Srebrna Patera) jest jedynym z naszego Kraju, jak również jedynym z kontynentalnej części Europy.
Żużel. Gdzie wyląduje Milik? Tak mówi o ofertach i… końcu kariery – PoBandzie – Portal Sportowy
Tego dnia nie zapomnę chyba nigdy. Było to 6 czerwca 1977 roku. Na wieść o tym, że do turnieju “Embassy Internationale” został zaproszony także debiutujący na angielskich torach Edward Jancarz wybrałem się tego dnia na odległy blisko 50 km od mojego miejsca zamieszkania na północnych obrzeżach Londynu, a znajdujący się po drugiej stronie Tamizy stadion Wimbledonu.
W głównej bramie stadionu spotkałem wówczas wjeżdżający Fiat125p prowadzony przez Marka Cieślaka i siedzącego obok Edwarda Jancarza. Był to mój pierwszy osobisty kontakt ze śp. Edkiem i jak się później okazało, jeden z wielu w czasie Jego występów w Anglii. Oczywiście życzyłem Mu zwycięstwa, chociaż przyznam, że nie liczyłem na nie bowiem za konkurentów miał wszystkich aktualnych wówczas medalistów indywidualnych mistrzostw świata z 1976. z Chorzowa, a więc mistrza Petera Collinsa (Anglia), wicemistrza, Malcolma Simmonsa (Anglia) I brązowego medalisty Phila Crumpa (Australia). Na marginesie – ojca Jasona Crumpa. Chciałbym przy tej okazji wspomnieć, że wśród szesnastu zawodników nie było sławnego Nowo Zelandczyka, (wówczas) pięciokrotnego mistrza świata Ivana Maugera, który w czasie weekendu brał udział w zawodach w kontynentalnej części Europy. W dniu zawodów Embassy Internationale startował w ligowych zawodach swej angielskiej drużyny Exeter, by następnego dnia jeździć w wyjazdowym meczu w Birmingham. Jego absencja była więc uzasadniona.

Mimo tego, jak już wspomniałem, zwycięstwo debiutującego w Anglii Edwarda Jancarza było (dla mnie) co najmniej wątpliwe. Jakże wiec ogromna była moja radość i duma z bycia Polakiem na obcej ziemi, kiedy to właśnie śp. Edek po zakończeniu zawodów stanął na najwyższym podium zwycięzcy.
Pogoda w dniu zawodów była zmienna –jak to w Anglii–, raz świeciło słońce a innym razem padał deszcz. Tak było też na stadionie Wimbledonu, przez co zmienne tez były warunki torowe, co zmuszało uczestniczących w tych zawodach zawodników do koniecznych zmian w ustawieniach ich motocykli.
Żużel. Unia wróci na szczyt PGE Ekstraligi?! Ależ słowa Kołodzieja! – PoBandzie – Portal Sportowy
Do dzisiaj program z tych zawodów zajmuje honorowe miejsce w moim domowym archiwum i na jego podstawie załączam pełną dokumentacje występu Edwarda Jancarza z tych pamiętnych zawodów.

Jancarz, w niebieskim kasku, po raz pierwszy stanął przed startowa taśmą w biegu trzecim. Za przeciwników miał, po lewej Doug Wyer’a, a po prawej Gordona Kennetta, podczas gdy John Louis, kapitan zespołu “Czarownic” z Ipswich startował najbliżej bandy. Jak się później okazało było to najbardziej korzystne pole startowe, bo Louis wystrzelił z niego jak procy I żaden z konkurentów nie był w stanie przed meta go dogonić. Jancarz jednak pokonał pozostałych konkurentów I zdobył swoje pierwsze dwa punkty.
W następnym swym biegu, wyścigu siódmym Jancarz w czerwonym kasku startował najbliżej krawężnika,. Za przeciwników miał Phila Crumpa, Johna Davisa I Dave Jessupa. Pan Edward zademonstrował w tym biegu znakomity refleks, potwierdzający jego znakomita dyspozycję z ligowych pojedynków I nie dal szans żadnemu z przeciwników. John Davis był drugi, Phil Crump trzeci, a Dave Jessup nie ukończył wyścigu z powody awarii silnika.
W swym kolejnym biegu Jancarz, w kasku żółtym, ustawił się przed taśmą startową najbliżej bandy, tego najkorzystniejszego pola startowego. Opinia o nim się potwierdziła, bo Jancarz, podobnie jak Louis w biegu trzecim, wystartował najlepiej z konkurentów I nie dał sobie odebrać zwycięstwa. Chris Morton był drugi, klubowy kolega Lary Ross trzeci i John Boulger czwarty.
W następnym wyścigu Jancarza, a w programowym biegu 14., demonstrujący impresyjną formę Edward Jancarz musiał ustąpić pola nieżyjącemu już Australijczykowi,Billowi Sandersowi. Aktualny wówczas mistrz świata, Peter Collins musiał zadowolić się trzecim miejscem, a Martin Ashby był kolejnym zawodnikiem który nie ukończył wyścigu z powodu awarii swojej maszyny.
W swym ostatnim swoim występie, Jancarz startował w ostatnim dwudziestym wyścigu zawodów. Do ogólnego zwycięstwa w zawodach potrzebował zdobyć jedynie jeden punkt. Jancarz jednak nie popełnił żadnego błędu, startując w niebieskim kasku z trzeciego pola. Zameldował się jako pierwszy na mecie zostawiając za soba Jimmi McMillana, Malcoma Simmonsa i Neil Middleditcha który zastapił Michaela Lee.

Tym samym, jako pierwszy Polak I pierwszy zawodnik z kontynentalnej Europy stał się zwycięzcą prestiżowych zawodów Embassy Internationale, czyli “zastępczego” finału indywidualnych mistrzostw świata. Tryumf Jancarza nie był tylko jednorazowym “wyskokiem”. Dwa lata później, 28 maja 1979 “Steady Eddie”, jak nazwali go angielscy kibice, ponownie stanął na podium zawodów “Embassy Internationale”, plasując się tym razem na trzecim miejscu.
ROMAN CHYŁA
EMBASSY INTERNATIONALE
Wimbledon, Londyn, 06/06/1977
1. Edward JANCARZ POLSKA – Wimbledon 13 (2, 3, 3, 2, 3)
2. Larry Ross N. Zelandia – Wimbledon 11+3 (2, 3, 1, 3, 2)
3. Phil Crump Australia – Bristol 11+2 (2, 2, 1, 3, 2)
4. Dave Jassup Anglia – Reading 9 (1, 0, 3, 2, 3)
5. Billy Sanders Australia – Ipswich 9 (3, 1, 1, 3, 1)
6. Gordon Kennett Anglia – White City 9 (1, 2, 0, 3, 3)
7. John Davis Anglia – Reading 9 (1, 2, 3, 2, 1)
8. Jim McMillan Szkocja – Wolverhampton 8 (2, 0, 1, 3, 2)
9. Chris Morton Anglia – Belle Vue 8 (0, 3, 2, 1, 2)
10. Martin Ashby Anglia – Swindon 7 (3, 2, 1, 0, 1)
11. Malcolm Simmons Anglia – Poole 7 (1, 2, 2, 1, 1)
12. Peter Collins Anglia – Belle Vue 7 (3, 1, 0, 1, 2)
13. John Louis Anglia – Ipswich 5 (3, 0, 2, 0, 0)
14. John Boulger Australia – Leicester 4 (0, 3, 0, 1, 0)
15. Doug Wyer Anglia – Sheffield 2 (0, 0, 2, 0, 0)
16. Michael Lee Anglia – King’s Lynn 1 (0, 1, 0, 0, W)
Wyścig za wyścigiem:
01 61.6 Collins, Ross, Jessup, Lee
02 60.9 Ashby, McMillan, Davis, Morton
03 62.0 Louis, JANCARZ, Kennett, Wyer
04 63.3 Sanders, Crump, Simmons, Boulger
05 63.2 Ross, Kennett, Sanders, McMillan
06 64.5 Morton, Simmons, Collins, Wyer
07 63.6 JANCARZ, Davis, Crump, Jessup
08 62.7 Boulger, Ashby, Lee, Louis
09 61.8 JANCARZ, Morton, Ross, Boulger
10 63.2 Crump, Louis, McMillan, Collins
11 62.1 Jessup, Simmons, Ashby, Kennet
12 63.3 Davis, Wyer, Sanders, Lee
13 62.0 Ross, Davis, Simmons, Louis
14 63.1 Sanders, JANCARZ, Collins, Ashby
15 63.4 McMillan, Jessup, Boulger, Wyer
16 62.8 Kennett, Crump, Morton, Lee
17 63.7 Crump, Ross, Ashby, Eyer
18 62.6 Kennet, Collins, Davis, Boulger
19 62.9 Jessup, Morton, Sanders, Louis
20 63.3 JANCARZ, McMillan, Simmons, Middleditch(r)
21 62.6 Ross, Crump











Żużel. Marek Papszun mówi o… żużlu! Takie słowa o Cieślaku i dyscyplinie
Żużel. Kasprzak na lagunie, Lambert Mikołajem a Antek gotuje (POZA TOREM)
Żużel. O poturbowanym emerycie, pożegnaniu bez klasy i… procesie (FELIETON)
Żużel. Jest decyzja w ROW Rybnik! Mrozek prezesem na długie lata
Żużel. Dowhan komentuje zmiany w Falubazie! Czy jest szansa na mocny powrót?
Żużel. Dobrucki to początek rewolucji w Unii Leszno? Mówi o kłótniach i… kolejnym odejściu!