Główny partner portalu

fot. Unia Tarnów
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Wtorek był bardzo ważnym dniem dla klubów eWinner 1. Ligi. Właśnie wtedy GKSŻ postanowiła, że rozgrywki na zapleczu PGE Ekstraligi ruszą zgodnie z planem. Kilka pierwszoligowych ekip było jednak przeciwnych takiemu rozwiązaniu. W tym gronie znaleźli się m.in. tarnowianie.

– Jako klub byliśmy za rozpoczęciem ligi nieco później. Zależało nam, żeby jak najmniej kolejek odbyło się bez udziału widzów. To dla nich jest przecież sport. Poza tym żyjemy w podłych czasach i teraz dywersyfikacja przychodów jest jeszcze ważniejsza. Wpływy ze sprzedaży karnetów czy biletów są niezwykle cenne. W związku z tym mam nadzieję, że fani szybko wrócą na stadiony. Decyzję GKSŻ jednak akceptujemy i szykujemy się do startu ligi – mówi Łukasz Sady, prezes Unii Tarnów, w rozmowie z oficjalnym serwisem eWinner 1. Ligi.

Tarnowianie są jednym z trzech zespołów, które nie wyjechały jeszcze na tor w 2021 roku. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku ekip z Łodzi i Krosna. Sternik Jaskółek zapewnia jednak, że prace na stadionie przy Zbylitowskiej trwają.

– W nocy ciągle mamy przymrozki, ale zapewniam, że już ostro pracujemy nad doprowadzeniem toru do dobrego stanu. Mam nadzieję, że niebawem uda nam się to zrobić. Wierzę, że rozpoczniemy treningi w przyszłym tygodniu – komentuje.

Sezon 2021, podobnie jak 2020, będzie wyzwaniem dla prezesów żużlowych ekip. Muszą oni dopinać budżety i sprawnie zarządzać klubami w sytuacji pandemicznej. Dużą przeszkodą jest przede wszystkim to, że póki co na trybunach nie będą mogli pojawiać się kibice.

– Teraz wiele wskazuje na to, że summa summarum budżet będzie mocno napięty. Wiele firm dopiero odczuwa skutki pandemii, a zbliża się do nas trzecia fala. Tracimy na wpływach z biletów i karnetów, wpływach z firm gastronomicznych, piwnych. Gros firm, które są z nami od lat, mówiąc wprost – obcięło w sposób znaczny finansowanie. Czeka nas trudna walka i oszczędne gospodarowanie. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy przy braku wsparcia samorządu lokalnego, aż blisko pół miliona naszych kosztów to koszty związane z utrzymaniem stadionu i opłatami za media. Ogromne koszt jako klub ponosić będziemy w związku z regulaminami sanitarnymi, w szczególności mam tu na myśli liczbę i koszty testów – przyznaje szef tarnowskiego klubu.

Zespół trzykrotnych mistrzów Polski wymieniany jest przez ekspertów jako jeden z kandydatów do awansu do PGE Ekstraligi. W Tarnowie do takich opinii podchodzą jednak ze spokojem. Celem drużyny z południa kraju jest przede wszystkim znalezienie się w najlepszej czwórce rozgrywek.

– Mamy plany sportowe, które już wcześniej jasno komunikowaliśmy. Nic pod tym względem się nie zmieniło. Chcemy dostać się do fazy play-off. To nasz cel minimum. Poza tym będziemy szukać konsensusu między dobrym wynikiem a stabilizacją finansową. Czeka to jednak nie tylko nas, bo rozmawiam z działaczami innych klubów, którzy mówią podobnie. Nigdzie nie jest kolorowo. Każdy ma większe lub mniejsze problemy – podkreśla Sady.