Główny partner portalu

Żużel. Szwedzki dziennikarz: Mail z Lublina przyszedł o 14. Polskie kluby prowadzą dyktatorską politykę

Jarosław Hampel. Foto: Speedway Motor Lublin
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

O wczorajszym meczu Lejonen Gislaved z Dackarną Malilla jest po drugiej stronie morza Bałtyckiego głośno i to nie ze względu na aspekt sportowy, a przez niespodziewaną absencję Jarosława Hampela.

 

Wcześniej pisaliśmy o tym, że startu Hampelowi zakazał klub z Lublina. Swoje zdanie na ten temat przekazał nam znany szwedzki dziennikarz żużlowy Conny Blomander. – Rzeczą jasną jest, że z moich informacji Jarosław Hampel bardzo chciał wystąpić w tym spotkaniu. Niestety nie otrzymał zgody z Lublina. Wygląda to obecnie tak, że polskie kluby prowadzą dyktatorską politykę i nie biorą pod uwagę żużla w innych krajach – komentuje Szwed.

– Wszyscy wiemy, że Lublin ma finał w niedzielę, ale wystarczyło poinformować szwedzki klub wcześniej, aniżeli o godzinie 14. We wtorek Lejonen zostało postawione pod ścianą i miało nerwowe godziny, aby kogoś innego ściągnąć w miejsce Jarka. Ostatecznie pojawił się Mattias Thoernblom. Za tydzień w rewanżowym meczu Lejonen Jarosław Hampel ponownie nie wystąpi, ale klub ma odpowiednio dużo czasu. To najważniejsze. Są pod uwagę brani Jakub Miśkowiak oraz Krzysztof Kasprzak. Jeden z nich powinien zająć miejsce Jarka. Uważam osobiście, że cała ta historia przez klub z Lublina powinna zostać rozegrana inaczej. Sporo niesmaku w Lejonen pozostało – podsumowuje nam Conny Blomander.