Po ubiegłorocznych zmaganiach zawodnik Gryfów nie doczekał się kolejnej szansy od promotora cyklu. Sam też na nią za bardzo nie liczył. W zaledwie dwóch na dziesięć turniejów zakończył zmagania po więcej niż pięciu biegach. Najlepiej spisał się w Manchesterze, gdy w drugim turnieju został sklasyfikowany na 7. pozycji.
– Czas po sezonie wykorzystałem na słoneczny urlop i złapanie nieco „oddechu”. Co do „dzikiej karty”, to oczywistym jest, że się jej nie spodziewałem ponieważ otrzymywałem ją już dwa razy z rzędu. Sezon 2025 był jeszcze gorszy od poprzedniego, więc wiedziałem, że na pewno to nie wystarczy do otrzymania kolejnego zaproszenia. Jestem czwartym rezerwowym i mam szansę pojechać, ale oczywiście nikomu z kolegów nie życzę kontuzji. Jest jeszcze szansa na „dziką kartę” podczas niemieckiego turnieju – mówi Kai Huckenbeck dla Speedweeka.
32-latek sezon 2025 zakończył w rywalizacji o tytuł najlepszego zawodnika świata na piętnastym miejscu i ma swoje refleksje oraz przemyślenia jeśli chodzi o rywalizację na światowym poziomie.
– Rok w Grand Prix wiąże się z dużym stresem, organizacją i zarazem ekscytacją. Nie radziłem sobie z tym tak dobrze, jak choćby w meczach ligowych. Wielokrotnie za dużo zmieniałem. Kiedy nie idzie dobrze, to człowiek chwyta się wszystkiego i tego chwytania było za dużo. W głowie miałem chaos. Nakładałem na siebie za dużą presję, ale takie sytuacje też uczą – może warto zrobić sobie roczną przerwę, uspokoić wszystko i spróbować powrócić w innym, lepszym stylu – przyznaje Niemiec, który sportowo zaprzepaścił szansę na GP podczas Grand Prix Challenge.
– Nie miałem kompletnie startów, nie mogłem odnaleźć się na torze i wszystkie dokonywane zmiany zawodziły. Wynik z Danii był zdecydowanie poniżej oczekiwań – kończy Huckenbeck.












Żużel. Będzie starcie największych gwiazd! Stal ogłasza!
Żużel. Mają… czterech liderów? Trener mówi, czego trzeba do awansu
Żużel. Start w lidze niezagrożony. Mówi o składzie drużyny
Żużel. Duże zmiany w SEC! Więcej miejsc do wywalczenia na torze
Żużel. Stal strzela sobie w kolano? Paluch zaskoczył!
Żużel. Nad tym pracuje Holder. To da mu mistrzostwo świata?