Główny partner portalu

fot. Stal Gorzów
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W meczu 3. kolejki PGE Ekstraligi Moje Bermudy Stal Gorzów zmierzy się na wyjeździe z ZOOLeszcz DPV Logistic GKM-em Grudziądz. W ostatnich latach pojedynki na torze przy H4 nie układały się po myśli gorzowian. Czy tym razem będzie inaczej i w końcu „żółto-niebiescy” powtórzą sukces z 2006 roku, kiedy to po raz ostatni zwyciężyli z Gołębiami na ich terenie? O to m.in. zapytaliśmy Szymona Woźniaka, który w czwartek w znakomitym stylu triumfował w ćwierćfinale indywidualnych mistrzostw Polski.

Szymon, w niedzielę mecz w Grudziądzu. Ostatni raz gorzowska Stal triumfowała na obiekcie przy Hallera 4 niemal piętnaście lat temu. Czy w tym roku uda się wam w końcu odczarować grudziądzką twierdzę?

Na to pytanie nie znam odpowiedzi. Gdybym znał odpowiedź, to sam siebie bardzo bym zadziwił. Na pewno zrobimy wszystko, damy z siebie, jak zawsze, maksimum, aby tak się stało. To mogę obiecać.

Jakie Ty masz doświadczenia z torem w Grudziądzu?

Miewałem tam lepsze i gorsze występy. Myślę, że wiele się zmieniło w ostatnim czasie, jeżeli chodzi o mój sprzęt i moją jazdę. Podejdę do tego meczu wykorzystując wszystkie narzędzia, którymi dysponuję w postaci mojego dobrego sprzętu, dobrej umiejętności regulacji i będę starał się wykorzystać to tak, aby przełożyło się to na zadowalającą zdobycz punktową.

Bardzo dobrze rozpoczęliście sezon – od dwóch zwycięstw. Początek rozgrywek pokazał, że jesteście silnym i kompletnym zespołem?

Tak, to prawda, ale pomimo euforii mediów raczej zachowujemy całkowity spokój, podobnie jak w zeszłym roku, kiedy przegrywaliśmy mecz po meczu. Teraz, po tych dwóch wygranych zachowujemy taki sam nastrój, spokój, koncentrujemy się na tym, co mamy do zrobienia, bo tylko dobrze wykonana praca jest w stanie podtrzymać tę naszą passę. Koncentrujemy się na dobrze wykonanym zadaniu, a nie popadamy w jakiś zbędny optymizm, który w tej części sezonu na pewno zgubiłby nas.

Ty sam ze swojej dotychczasowej postawy jesteś zadowolony?

Na pewno nie do końca. Co prawda moje zdobycze punktowe nie były jakieś pokaźne, ale były to ważne punkty w ważnych momentach meczów, aczkolwiek to mnie nie zadowala. Od ostatniego meczu dużo myślałem, wykonałem dużo pracy, żeby swój sprzęt jeszcze lepiej poselekcjonować i wyeliminować jak najwięcej swoich błędów. Zobaczymy czy to przełoży się na lepszą zdobycz punktową, jednak dla mnie zawsze najważniejsze jest zwycięstwo drużyny i to jest dla mnie nadrzędna sprawa.

Jakie są plany treningowe przed niedzielnym pojedynkiem?

W czwartek odjechałem ćwierćfinał indywidualnych mistrzostw Polski na torze w Bydgoszczy. Myślę, że przed meczem w Grudziądzu to mógł być całkiem niezły trening, niezła przejażdżka. Sprzęt na niedzielę odłożony i aktualnie przygotowuję się już do niedzielnego meczu.

Rozmawiając z Tobą nie sposób nie zapytać o twój znakomity występ w ćwierćfinale IMP. W Bydgoszczy zwyciężyłeś z dorobkiem czternastu „oczek” i tylko raz oglądałeś plecy rywala. Udany powrót na „stare śmieci”.

To prawda. Sprzęt bardzo fajnie zadziałał tego dnia, ja też, może nie bezbłędnie, ale moja jazda wystarczyła na zdobycie tych czternastu punktów. Sprzęt bardzo pomagał, szczególnie w drugiej części zawodów, gdzie byłem naprawdę bardzo szybki zarówno ze startu, jak i po trasie. Na pewno cieszy taki wynik przed niedzielnym spotkaniem w Grudziądzu.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w kolejnych występach.

Dziękuję bardzo.

Rozmawiała: DOROTA WALDMANN