Fot. IG/Jakub Jamróg

Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas, który pozwala na chwilę zwolnić, odetchnąć i spędzić go w gronie najbliższych. To moment pełen ciepła, uśmiechu i rodzinnej atmosfery, kiedy codzienne obowiązki schodzą na dalszy plan. Również dla żużlowców jest to szczególny okres w roku. O tym, jak będzie wyglądało jego świętowanie, opowiedział nam obecny zawodnik Innpro ROW-u Rybnik, Jakub Jamróg.

W rozmowie z naszym portalem zdradził, czy w tym roku czuje magię świąt, gdzie spędzi Boże Narodzenie oraz jakie rodzinne tradycje są dla niego najważniejsze. Nie zabrakło też lżejszych tematów – Jakub opowiedział o swoim wymarzonym prezencie, ulubionych wigilijnych potrawach, a także o tym, czy jest danie, za którym zdecydowanie nie przepada.

Czuje Pan w tym roku świąteczny klimat?

Tak, zdecydowanie. Na szczęście tempo życia trochę zwolniło, nie mamy nadmiaru spraw do załatwienia i można skupić się na tym, co w świętach najważniejsze, czyli rodzinie. Dla mnie to zawsze wyjątkowy czas. Jestem bardzo „zimowym” człowiekiem, więc nie ukrywam, że brakuje mi śniegu. Od lat nie pamiętam prawdziwie białych świąt w Polsce, a to na pewno dodałoby całej atmosferze jeszcze więcej magii. Niestety, coraz rzadziej można na to liczyć.

Gdzie w tym roku spędzi Pan święta – w domu czy na wyjeździe?

W tym roku święta spędzimy w domu, w rodzinnym gronie. Dopiero po Wigilii udamy się na krótki wyjazd z najbliższą rodziną, ale najważniejsze chwile, jak wieczerza wigilijna, zawsze obchodzimy w naszym domu. Żyjemy bardzo blisko mojej najbliższej rodziny, więc nie musimy nigdzie daleko jeździć.

Jakie ma Pan świąteczne tradycje domowe?

Tradycje są głównie małopolskie, klasyczne. Choinka, dekoracje – to oczywistość. Karp zawsze musi być na stole, choć coraz częściej pojawia się też filet, głównie ze względu na dzieci. Przygotowujemy wszystkie podstawowe potrawy wigilijne, a wieczerzę zaczynamy zwykle około godziny 16, gdy już zapada zmrok. Podczas Wigilii wymieniamy się drobnymi upominkami. Losujemy kto komu wręcza, co dodaje zabawy i wprowadza miły, rodzinny klimat. Resztę czasu spędzamy w gronie rodzinnym. Następnego dnia obowiązkowo idziemy do kościoła, a potem odwiedzamy kolejne rodziny – wujków, ciotki i tak dalej, zgodnie z tradycją. Nic szczególnie nadzwyczajnego, ale dla nas to ważny rytuał.

Żużel. Chcą odebrać złoto Apatorowi! Tak Woryna i Vaculik odnaleźli się w Motorze! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Ruszyło okno transferowe! Ci zawodnicy są wciąż do wzięcia! – PoBandzie – Portal Sportowy

Skoro poruszyliśmy już temat prezentów, jaki jest Pana wymarzony prezent?

Żyjemy dziś w naprawdę dobrych czasach i w pewnym dobrobycie, dlatego w naszej rodzinie umawiamy się, by nikt nie przesadzał z prezentami. To raczej drobne, symboliczne upominki. Jeśli miałbym wskazać wymarzony prezent, to bez wahania powiedziałbym: zdrowie i szczęście mojej rodziny. To jest najważniejsze. Rzeczy materialne schodzą na dalszy plan, bo mamy wszystko, czego potrzeba do normalnego życia.

A jeśli chodzi o wigilijne potrawy – ma Pan swoich faworytów?

Lubię rybę po grecku, karpia też, choć nie przepadam za walką z ośćmi. Uwielbiam barszcz z uszkami, to dla mnie absolutna podstawa wigilijnego stołu i jedna z ulubionych potraw.

A są dania, za którymi Pan nie przepada?

Szczerze mówiąc, nie. Odkąd jestem sportowcem i przez lata stosowałem różne diety, nauczyłem się jeść praktycznie wszystko. Nie skupiam się na tym, czego nie lubię. Jeśli coś jest na talerzu i jest do zjedzenia, to po prostu jem.

Rozmawiał: MICHAŁ BRAEUER

ZOBACZ TAKŻE: 

Żużel. Szykuje się wielki powrót? Mówi o sentymencie do Stali! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. To nie koniec rewolucji w Unii Leszno! Mamy nowe informacje – PoBandzie – Portal Sportowy