Główny partner portalu

Żużel. Stanisław Chomski: Zgubiłem prezent od pani prezes. Rozbawiły mnie testy na koronawirusa. Ostatnie Pytanie #18

Stanisław Chomski FOT. JĘDRZEJ ZAWIERUCHA
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Gościem 18. odsłony cyklu Ostatnie Pytanie jest trener Moje Bermudy Stali Gorzów – Stanisław Chomski. Żużlowego weterana zapytaliśmy tradycyjnie o czynności wykonywane w ostatnim czasie. O życiowych obawach, braku szczęścia do gier, testach na Covid-19, a także o typowych męskich instynktach przeczytacie w poniższej rozmowie.

Panie trenerze, kiedy ostatnio ktoś poprosił Pana o autograf?

Kilka dni temu podpisywałem swoją bluzę z ubiegłego sezonu dla jednego z fanów. To była forma prezentu.

Pełni Pan rolę trenera drużyny, a więc jest Pan osobą decyzyjną. Czy zdarza się jednak, że ktoś udziela Panu porad? A może samodzielnie podejmuje Pan decyzje?

Przyznam szczerze, że ja staram się zawsze otwarcie patrzeć na rzeczywistość i nie zamykać się. Biorę do siebie zarówno zdanie kibiców, jak i dziennikarzy, współpracowników, mechaników i tak dalej. Na koniec decyzja należy jednak do mnie, ponieważ jak wspomniałeś, jestem trenerem. Za te decyzje jestem później albo chwalony, albo krytykowany.

Kiedy po raz ostatni udało się Panu wyjechać na wakacje?

Wakacje to duże słowo w dzisiejszych czasach. Jeszcze przed pandemią udało mi się zaliczyć pięciodniowy wypad nad morze.

Czy Panu zdarza się uprawiać jakiś sport? Jakiego rodzaju aktywność fizyczna najbardziej do Pana przemawia?

Tak naprawdę lubię zajmować się po troszę wszystkim. W ubiegłym roku na 40-lecie mojej pracy trenerskiej dostałem od chłopaków z drużyny bardzo fajny rower. Zacząłem na nim jeździć i przyznam, że mnie to wciągnęło. Bardzo lubię również narciarstwo zjazdowe. Nie powiem, że systematycznie uprawiam sport bądź trening, ale staram się jakiś rytm zachować.

Kiedy po raz ostatni korzystał Pan z komunikacji miejskiej?

Jechałem autobusem w ubiegłym roku.

Ostatnia piosenka jakiej Pan słuchał to?

Utwór Macieja Maleńczuka na pewno, ale nie pamiętam dokładnie tytułu.

Stanisław Chomski w towarzystwie Szymona Woźniaka i Bartosza Zmarzlika. Foto: Łukasz Forysiak, Falubaz Zielona Góra

Czy zdarzyło się Panu kiedykolwiek przekląć na wizji? Umyślnie bądź nie…

Przez tyle lat zapewne coś takiego się zdarzyło. Nie jestem święty (śmiech). Oczywiście staram się kontrolować, ale emocje są wpisane w specyfikę tego sportu. Nie przypomnę sobie kiedy, ale z pewnością kamery uchwyciły mnie, gdy używałem języka „potocznego”.

Kiedy ostatnio zrobił Pan sobie zdjęcie z kimś sławnym?

Około 3 lata temu, a może i więcej, zrobiłem sobie zdjęcie z Tomaszem Adamkiem gdy przygotowywał się do jednej z walk.

Czy w ostatnim czasie w jakiś sposób Pan się zranił?

Owszem, mam narzędzia ogrodowe schowane pod schodami. Jeśli zapomnę założyć na głowę czapki, to zazwyczaj zbyt szybko się prostuję, a kończy się to „przydzwonieniem” w schody.

A może coś Pan ostatnimi czasy wygrał? Poza derbami w Zielonej Górze…

A to nie, nie mam szczęścia do żadnych gier. Nigdy niczego nie wygrałem. Nawet w karty przegrywam.

Czy w ostatnim czasie czegoś Pan się bał/obawiał?

Oczywiście, choćby o stan zdrowia moich najbliższych, bałem się o tatę, który zmarł w tym roku. Miał 95 lat. Niby człowiek był przygotowany, ale na takie rzeczy nie da się przecież w pełni przygotować. Obawiałem się również o moją żonę, która borykała się z różnymi powikłaniami po przebyciu koronawirusa. Mnóstwo sytuacji w życiu sprawia, że się boimy.

Zdarzyło się Panu kiedyś omyłkowo wysłać wiadomość do innego adresata aniżeli Pan planował?

Tak, kiedyś omyłkowo wysłałem wiadomość do Łukasza Benza, a miała trafić do kogoś innego. Bystry Łukasz się jednak zorientował (śmiech).

Kiedy ostatnio był Pan w kościele?

W ubiegłą niedzielę. Zdążyłem jeszcze przed meczem w Zielonej Górze.

Czy zdarza się Panu czasami obejrzeć za jakąś atrakcyjną kobietą?

Jak już wspomniałem, święty nie jestem (śmiech). To jest chyba wpisane w męski instynkt, czasami nawet mimowolnie odwrócimy wzrok. W ubiegłym tygodniu zrobiło się ciepło na dworze, a więc z pewnością było na co popatrzeć.

Kiedy ostatnio miał Pan na sobie garnitur i z jakiej okazji?

W październiku albo w listopadzie mieliśmy klubową sesję zdjęciową pod kątem kalendarza oraz uroczystości związanej z podsumowaniem sezonu. Wówczas chyba po raz ostatni miałem na sobie pełny garnitur.

Jaki godny polecenia film lub serial oglądał Pan w ostatnim czasie?

Generalnie rzadko kiedy oglądam filmy bądź seriale ze względu na brak czasu. W ostatnim czasie na Netflixie natrafiłem jednak na serial „New Amsterdam”. Muszę przyznać, że dość mocno mnie pochłonął i mogę go polecić.

Brał Pan jakieś lekarstwa w ostatnim czasie?

Tak, brałem. W lutym przeszedłem zabieg operacyjny na nogę. Wówczas musiałem brać tabletki antyzakrzepowe i tym podobne.

Czy kiedykolwiek zdarzyło się Panu zgubić jakiś wartościowy przedmiot?

Niestety tak. Kiedyś dostałem od pani prezesowej taką złotą koniczynkę. Gdzieś mi kuźwa wyleciała. Na pewno w domu, jestem o tym przekonany. Przeszukałem jednak wszystko, włącznie z workiem od odkurzacza. Niestety…Koniczynka wyparowała.

Stanisław Chomski. Foto: Stal Gorzów

Jak Pan się realizuje w kuchni? Zdarza się Panu czasami przygotować jakieś danie dla rodziny?

Herbatę (śmiech). Niestety bardzo rzadko, nie wspieram żony w kuchni, ale też nie przeszkadzam. Czasami uczestniczę w pewnych pracach, które żona nakaże.

Czy w ostatnim czasie coś Pana zdenerwowało/wkurzyło?

Fakt, jestem osobą impulsywną…Czasami byle drobiazg potrafi wyprowadzić mnie z równowagi. W ubiegłym roku mocno zdenerwowała mnie pewna sytuacja rodzinna, ale nie wdawajmy się w szczegóły.

A może coś Pana pozytywnie zaskoczyło?

Test na koronawirusa (śmiech). Tuż przed startem sezonu wykazał wynik pozytywny. Ja nie miałem jednak żadnych objawów, kompletnie żadnych. Powtórzono mi test i kolejny wyszedł już negatywny. To mnie pozytywnie zaskoczyło (śmiech).

Zdarzyło się Panu kogoś w życiu okłamać?

Zaprzeczając bym skłamał, a więc nie zaprzeczę. Oczywiście, że się zdarzyło. Staram się robić to jednak jak najrzadziej.

Czy w ostatnim czasie złamał Pan jakieś obowiązujące prawo?

Wiesz, nie zaskoczę Cię gdy powiem, że złamałem prawo ruchu drogowego. Nie zawsze te przepisy są przestrzegane. Poza tym jednak nie przypominam sobie.

Jaka byłaby ostatnia rzecz, którą by Pan zrobił przed końcem świata?

Ukląkłbym i podziękował Bogu za dotychczasowe życie.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów w sezonie 2021.

Dziękuję i pozdrawiam.

Rozmawiał SEBASTIAN SIREK

CZYTAJ TAKŻE

3 komentarze on Żużel. Stanisław Chomski: Zgubiłem prezent od pani prezes. Rozbawiły mnie testy na koronawirusa. Ostatnie Pytanie #18
    Slawek
    16 May 2021
     12:11pm

    Pan Stanisław jak zawsze wyważony, ale w swoim znanym stylu😉
    Zdrówka Trenerze i proszę nie zapominać wyłączać komórki, zwłaszcza po piątym biegu..

    Voytas speedway'a fan
    16 May 2021
     8:42pm

    Stachu nie ściemniaj bo z seriali to „Na wspólnej” a koniczynka wylądowała w lombardzie… 😉

    Mm
    16 May 2021
     11:32pm

    Najbardziej antypatyczny trener w lidze. Czepialski, widzi problem u innych, szczególnie z przygotowaniem toru, choc nie ma do tego żadnych podstaw. U siebie nie widzi zadnych problemow, nawet jeśli z powodu przygotowania toru leci dzwon za dzwonem. Życzę zdrowia, ale i więcej dystansu do siebie.

Skomentuj

3 komentarze on Żużel. Stanisław Chomski: Zgubiłem prezent od pani prezes. Rozbawiły mnie testy na koronawirusa. Ostatnie Pytanie #18
    Slawek
    16 May 2021
     12:11pm

    Pan Stanisław jak zawsze wyważony, ale w swoim znanym stylu😉
    Zdrówka Trenerze i proszę nie zapominać wyłączać komórki, zwłaszcza po piątym biegu..

    Voytas speedway'a fan
    16 May 2021
     8:42pm

    Stachu nie ściemniaj bo z seriali to „Na wspólnej” a koniczynka wylądowała w lombardzie… 😉

    Mm
    16 May 2021
     11:32pm

    Najbardziej antypatyczny trener w lidze. Czepialski, widzi problem u innych, szczególnie z przygotowaniem toru, choc nie ma do tego żadnych podstaw. U siebie nie widzi zadnych problemow, nawet jeśli z powodu przygotowania toru leci dzwon za dzwonem. Życzę zdrowia, ale i więcej dystansu do siebie.

Skomentuj