W swoim kraju uchodzi za jednego z najzdolniejszych żużlowców młodego pokolenia. Na Mikkela Andersena chrapkę miało kilka ekstraligowych klubów, lecz ostatecznie rywalizację o duńską perełkę wygrała Betard Sparta Wrocław.

 

16-latek dominował w miniżużlu, a przejście w ten „dorosły” speedway nie stanowiło dla niego wielkiego problemu. Udowodnił to podczas pierwszej rundy SGP2 w Malilli, gdzie przez trzy i pół okrążenia miał miejsce w finale. Na ostatnim łuku wyprzedził go jednak Philip Hellstroem-Baengs.

Żużel. Zagraniczny junior tuż, tuż? Bomba Betard Sparty!

Nie jest więc tajemnicą, że po uzdolnionego zawodnika ustawiła się kolejka chętnych. Zresztą zainteresowanie było już wcześniej, ale Duńczyk chciał najpierw zająć się edukacją. – Było kilka ofert – mówi w rozmowie z nami Mikkel Andersen.

Dlaczego więc zdecydował się na Spartę? – Z tym klubem byłem w kontrakcie przez rok. Bardzo się cieszę z podpisania kontraktu ze Spartą i nie mogę się doczekać współpracy – przyznaje.

Co ciekawe, we wrocławskim klubie startował niegdyś ojciec Mikkela, Brian Andersen – miało to miejsce w 2000 roku. Legendarny zawodnik niespecjalnie jednak namawiał syna do tego wyboru. – On chce dla mnie jak najlepiej i daje mi tak naprawdę swobodę wyboru. Oczywiście posiada ogromne doświadczenie i wie, jak działa system, ale myślę, że nie zależy mu tak bardzo na tym, abym startował w jego byłych klubach – przekonuje.

Żużel. Unia wróciła na zwycięską ścieżkę. Stanisław Burza mówi o najważniejszym sprawdzianie

Wydaje się, że Sparta zrobiła świetny interes. Coraz częściej mówi się bowiem o wprowadzeniu przepisu o zagranicznym juniorze. Andersen to aktualnie jeden z najlepiej prosperujących młodzieżowców, a biorąc pod uwagę jego wiek, Sparta może zabezpieczyć się na tej pozycji na długie lata.