Mariusz Cieśliński, Dariusz Śledź i Maciej Janowski. fot. Jędrzej Zawierucha
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Pojedynek z ZOOleszcz GKM-em Grudziądz był kolejną trudną przeprawą Betard Sparty Wrocław. Choć wrocławianie ostatecznie triumfowali 53:37, to niemal przez cały mecz nie mogli odjechać rywalom. Największy plus dla fanów z Wrocławia to z pewnością postawa Macieja Janowskiego, który zdobył 12 punktów z bonusem. Występ kapitana docenił też szkoleniowiec wicemistrzów Polski, Dariusz Śledź.

 

Wrocławianin długo musiał czekać na pierwszą wygraną w PGE Ekstralidze 2024. W inauguracyjnym spotkaniu z NovyHotel Falubazem nie zaznał on smaku zwycięstwa w czterech biegach. Podobnie było w dwóch pierwszych starciach meczu z ZOOleszcz GKM-em. Jak już jednak 32-latek zanotował pierwszą trójkę, to potem wygrał także dwa kolejne wyścigi.

– Oczywiście, że ta trójka była kluczowa. Maciek bardzo jej potrzebował. On odjechał dzisiaj kilka znakomitych wyścigów. Znamy go i wiemy co potrafi. Dziś było świetnie – powiedział nam Dariusz Śledź.

Żużel. Czas na powrót Łaguty i Sajfutdinowa do GP? Cieślak z jasnym stanowiskiem! – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Żużel. Falubaz ma kosmicznego lidera! Hampel: Cieszy wygrany ostatni bieg. Walczyliśmy do końca – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Końcowy wynik starcia jest taki, jakiego można się było spodziewać przed meczem. Podczas samego spotkania długo nie zanosiło się jednak, że wrocławianie mogą triumfować z przewagą aż 16 oczek. Obraz pojedynku nieco zakłamują biegi nominowane, które spartanie wygrali 10:2.

– Na pewno końcówka pokazuje inny obraz tego meczu. To był mecz zacięty i takiego też się spodziewaliśmy. Na koniec wynik jest dobry i to nas cieszy. Tor przygotowaliśmy dziś troszeczkę inaczej i można rozmowy na ten temat zakończyć – komentował szkoleniowiec Betard Sparty.

Za Betard Spartą są dwa w teorii najłatwiejsze mecze w tym sezonie. Na razie wrocławianie jeżdżą bez błysku, a kibice czekają na eksplozję formy. Trener chciałby, aby w przeciwieństwie do poprzednich rozgrywek, nastąpiła ona w kluczowym momencie.

– Wolałbym, żeby w przeciwieństwie do poprzedniego roku mieli mocną końcówkę. Ja mam wrażenie, że się cały czas rozpędzamy. Zobaczymy, jak będzie w kolejnych spotkaniach – podsumował opiekun wicemistrzów Polski.

Już we wtorek wrocławianie odjadą kolejne starcie. Na pierwszy wyjazd udadzą się do Częstochowy. Zaległy pojedynek rozpocznie się o godz. 20.30.