Witold Skrzydlewski. foto. JAREK PABIJAN
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Cztery mecze, cztery porażki. To bilans H. Skrzydlewska Orła Łódź po pierwszych spotkaniach sezonu. W niedzielne popołudnie łodzianie okazali się gorsi od Innpro ROW-u Rybnik i wciąż próżno szukać dużych punktów na ich koncie. Witold Skrzydlewski, właściciel Orła, jest tym starciem mniej rozczarowany niż rywalizacją z poznaniakami, ale przyznaje, że zdania co do odejścia z żużla nie zmienia.

 

W ciągu ostatnich pięciu dni Orzeł odjechał dwa spotkania na domowym obiekcie. Na MotoArenę przyjechały #OrzechowaOsada PSŻ Poznań oraz Innpro ROW Rybnik. Zarówno jedni, jak i drudzy wywieźli z Łodzi zwycięstwo. Choć z ekipą 12-krotnych mistrzów Polski łodzianie przegrali nieco wyżej, to właścicielowi klubu bardziej podobała się postawa zespołu w niedzielę.

– Na pewno w wykonaniu naszych zawodników był to lepszy mecz niż ten z Poznaniem. Nadal jest problem z jazdą Polaków. Może w końcu się obudzą. To są dopiero pierwsze cztery mecze, zobaczymy co będzie dalej – mówi nam Witold Skrzydlewski.

Żużel. Pokazywali mu środkowe palce, a on dał im całusa! Thomsen skradł show przy W69! – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Żużel. „Dowhan, Frątczak łapy precz od Falubazu”. Zielonogórscy kibice z mocnym transparentem! – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

W gronie drużyn, które nie zdołały jeszcze wygrać w tym sezonie Metalkas 2. Ekstraligi są już tylko dwa zespoły. W nieco lepszej sytuacji jest Energa Wybrzeże Gdańsk. Ta ekipa wywiozła jedno oczko ze stolicy Wielkopolski. – Będziemy się martwić jak przegramy wszystkie mecze w pierwszej rundzie. Gdańsk też ma jeden punkt. Na razie nerwowości nie ma – komentuje szef Orła.

Pomimo tego, że Skrzydlewski zapewnia, iż nerwów w klubie na ten moment nie ma, to nie zmienia on swoich szumnych zapowiedzi z ostatnich dni. Sezon 2024 może być zatem ostatnim, w którym wieloletni sternik rządzi klubem.- Ja już podjąłem decyzję, że to ostatni rok. Mojej rodziny nie stać na dalsze rozdawanie pieniędzy. Nawet bezdomnemu oddam go za złotówkę – stwierdza przedsiębiorca dopytywany o wybór następcy.

Niepokojąca jest nie tylko postawa zespołu, ale także mizerna frekwencja na trybunach. Na tę chwilę na Orła przychodzi średnio 3111 kibiców. Stadion wypełnia się w ledwo 30 procentach. – Niezależnie od tego czy wyniki były, czy nie to frekwencja była taka sama. Żeby robić dla kogoś sport, to musi być zainteresowanie. Jak go nie ma, to nie ma co się w to bawić – podsumowuje Witold Skrzydlewski.