Adam Skórnicki. Foto: KŻ Orzeł Łódź
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

#Orzechowaosada PSŻ Poznań zwyciężył w piątkowym, zaległym meczu 5. kolejki Metalkas 2. Ekstraligi przeciwko Abramczyk Polonii Bydgoszcz, czym znacznie przybliżył się do założonego przed sezonem celu, czyli utrzymania na tym poziomie rozgrywek. Ekipa Skorpionów stanowiła monolit uzupełniający się nawzajem.

Zadowolenia takim obrotem spraw nie krył po meczu trener drużyny z Golęcina Adam Skórnicki. Było bowiem kilka znaków zapytania przed tym spotkaniem odnośnie toru. Pierwszym z nich z pewnością był deszcz, który jeszcze około godziny dwunastej nawiedzał stolicę Wielkopolski, natomiast innym był wpływ na przygotowanie nawierzchni nowego toromistrza Skorpionów – Jana Chorosia. Co zdecydowało zatem o dobrym spasowaniu od początku zawodów podopiecznych popularnego “Skóry”?

– Nie mam pojęcia, zawsze czyjaś ręka musi być. Na pewno dziś i pogoda i toromistrz przyczynili się do tego, że te zawody się odbyły, więc myślę, że stan toru nie był najgorszy – komentował na gorąco po meczu.

Przed spotkaniem na różnych portalach pojawiały się informacje, jakoby tor był nieregulaminowy, co miało wzmagać dodatkowe prace nad stanem nawierzchni, żeby spotkanie mogło się odbyć. Czy rzeczywiście tak było?

– Nie wiem skąd się wzięły takie plotki ale w protokole zawodów na pewno będzie odnotowane, że tor był nieregulaminowy, ponieważ jest to normalne po opadach deszczu. Chyba, że te portale znajdą taki deszcz, który pada regulaminowo – skwitował w swoim stylu trener PSŻ-u.

Cała poznańska drużyna przyczyniła się do tego, że udało się dopisać kolejne dwa duże punkty do tabeli. Czy Adam Skórnicki wyróżniałby szczególnie jakiegoś zawodnika, który zaważył na tym, że jego ekipa triumfowała?

– Ciężko kogoś wyróżnić, bo wygrywa cała drużyna. Na pewno dzisiaj potrzebny był nam zawodnik rezerwowy i Kacper Grzelak wywiązał się z tej roli bardzo dobrze. Co prawda nigdy nie wiadomo jak poszedłby ten wyścig Mateuszowi (Dulowi – przyp. red), ale był taki wynik meczu, że trzeba było podjąć jakąś decyzję, która przybliżyłaby nas do dwóch punktów ligowych – podsumował.

Ciekawym zjawiskiem jest z pewnością fakt, że gdy Adam Skórnicki i wspomniany wcześniej Mateusz Dul spotykają się w jednej drużynie, ten zaczyna jechać dużo lepiej, niż ma to miejsce, kiedy panowie nie współpracują. Z czego to wynika?

– Żużel to prosta dyscyplina, tylko ludzie, którzy się na niej nie znają wymyślają różne przepisy, żeby to utrudniać. Zawodnik po prostu musi zwracać uwagę na bardzo dużo detali, żeby wynik był porządny. Dzisiaj z Mateuszem o to nie zadbaliśmy i wyszło jak wyszło. Ale jesteśmy na to przygotowani, mamy solidnego zawodnika na rezerwie, żeby w takich przypadkach Mateusza zastąpić. Niemniej dążymy do tego, żeby tych zastępstw było jak najmniej, chcemy jeździć siódemką i żeby cała ta ekipa była coraz pewniejsza – dodał na koniec “Skóra”.

Kolejne spotkanie #Orzechowaosada PSŻ Poznańpojedzie już w niedzielę, kiedy na własnym torze podejmie beniaminka Metalkas 2. Ekstraligi – Texom Stal Rzeszów.