Władze Speedway Grand Prix w ostatnich dniach poinformowały o zmianach, które wejdą w życie w tegorocznym cyklu. Jedną z nich jest obniżenie puli nagród. Decyzję skomentował powracający do elitarnych rozgrywek Michael Jepsen Jensen.

Duńczyk po raz ostatni w Grand Prix jako stały uczestnik ścigał się w sezonie 2015. Zakończył rozgrywki na 11. miejscu, a na stałą „dziką kartę” nie miał co liczyć. W zeszłym roku wywalczył powrót elitarnego cyklu, a ponadto wystąpił w rundzie kończącej zmagania. W Vojens udowodnił, że znajduje się w życiowej formie i zakończył zawody na podium.

– Grand Prix nigdy nie było finansową żyłą złota. Trzeba mieć trochę szczęścia, żeby w ogóle wyjść na zero  – przyznał w mediach Vojens Speedway.

Żużel. Podnieśli ceny biletów! Kibice w szoku

Żużel. Ceny zszokowały kibiców. Dyrektor uważa je za sprawiedliwe

Michael Jepsen Jensen nie ukrywa, że prestiż zawodów tym razem jest ważniejszy od wynagrodzenia. Jego zadaniem będzie walka o medale, a nie zarobienie sporych pieniędzy. Przypomnijmy, że zwycięzca pojedynczego turnieju zarobi 11500 euro, czyli o 4950 euro mniej, niż przed rokiem

– Mistrzostwa świata mają jednak szczególne znaczenie dla większości sportowców na najwyższym poziomie. Dlatego mój powrót w tym roku to przede wszystkim walka o zwycięstwa i mam nadzieję – medale dla Danii – stwierdził „Liglad”.

Żużel. Ma być liderem Włókniarza. Bardziej pasuje do… niższej ligi?!

Żużel. Gigant wchodzi do Unii Leszno! Byki mają potężnego sponsora

– Żużel nie dysponuje takimi pieniędzmi jak supercross czy wyścigi drogowe, gdzie mocno zaangażowani są wielcy producenci motocykli. Jako zawodnicy nie mamy żadnego wpływu na ekonomię cyklu Grand Prix i musimy brać to, co jest dostępne. Nie wiemy też, czy mistrzostwa świata były dobrym biznesem dla poprzednich właścicieli praw, takich jak BSI/IMG czy Discovery. Gdyby ktoś zarabiał na nas ogromne pieniądze, naturalnie chcielibyśmy wyższych nagród, ale wszystko wskazuje na to, że tak nie było – dodał.