Główny partner portalu

Żużel. Ścigała się z ojcem Krystyny Prońko i Alfredem Smoczykiem. Ocalmy grób gorzowskiej Evy Askquith

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Była Klaudia Szmaj, była opolska Sylwia Pszon. Mało kto jednak wie, że i Gorzów miał swoją ,,żużlową damę”. Gorzowską Evą Askquith była pochodząca ze Stanisławowa Helena Budzan-Wolska. 

 

Pani Helena życiorys miała niemal tak kolorowy jak wspomniana Askquith. Pochodziła ze Stanisławowa, a do Gorzowa przybyła we wrześniu 1945 roku i prowadziła w nim… bar z wyszynkiem. Zajmowała się również skupem złomu, a od 1951 była gorzowską taksówkarką, którą słynęła z nie zawsze wolnej jazdy samochodem.

Urodzona w 1910 roku Budzan-Wolska brała udział w pierwszych powojennych zawodach w Gorzowie, które rozegrano 1 maja 1946 roku. Na stadionie Stilonu przy ulicy Myśliborskiej ścigało się wtedy dosłownie… czterech zawodników – między innymi Zdzisław Kowalski, Józef Prońko (ojciec polskiej piosenkarki Krystyny) oraz właśnie Helena Budzan-Wolska. Żużlowa dama wielkich sukcesów nie osiągnęła, ale warto jeszcze zaznaczyć, że rok później wystartowała w zawodach z młodszą od siebie o 21 lat Barbarą Ejsmond. Panie na torze jednak się nie spotkały. Helena rywalizowała bowiem w klasie 250 ccm, Ejsmond w klasie 350 ccm. W swojej żużlowej karierze Budzan-Wolska ścigała się również z Alfredem Smoczykiem.

Helena Budzan-Wolska zmarła w 1989 roku. Jej grób znajduje się na cmentarzu komunalnym w Gorzowie, ale w ostatnim czasie został zaniedbany. 

Na trop Budzan-Wolskiej naprowadził nas były żużlowiec, Marcin Kozdraś. Jak ustalił, miejsce spoczynku Budzan-Wolskiej od 2009 roku nie jest opłacane. Zaległa kwota do zapłaty za miejsce na cmentarzu to niespełna 700 złotych. Niestety, krewnych Budzan-Wolskiej nie sposób znaleźć.

I to właśnie Marcin Kozdraś jest inicjatorem zbiórki funduszy na rzecz ocalenia od zapomnienia grobu Heleny Budzan-Wolskiej. Jako redakcja Po Bandzie przyłączamy się do zbiórki i prosimy Was również o wsparcie.

– Na pewno warto pamiętać o takich osobach, protoplastach historii gorzowskiego żużla. Mam nadzieję, że Czytelnicy Po Bandzie wesprą naszą inicjatywę i wspólnie ochronimy grób od zapomnienia. Jeśli uda nam się zebrać wymaganą kwotę, opłacimy go – pozostanie on na swoim miejscu, a za nadwyżkę postaramy się go doprowadzić do normalnego wyglądu – mówi nam Marcin Kozdraś.

Zbiórka na rzecz zachowania grobu żużlowej pionierki dostępna jest w tym miejscu.