Za nami kolejny ple, ple, plebiscyt Przeglądu Sportowego. Nazywa się na „najlepszych” sportowców. Ja uważam, że „najpopularniejszych” jest bardziej adekwatne. To była setna rocznica i 91. edycja, zatem – zobowiązująco. Gala wróciła do TVP w likwidacji i trochę przypominała niestety rzeczoną „likwidację”.
Sala zacna, arystokratyczna wręcz, jeno dla koneserów, kontemplujących wybitne dokonania takichże sportowców. Niestety poziom widowiska nieco… poniżej poziomu. Sztampowo, banalnie i bez pomysłu. A miało być show. Kolejni laureaci wyciągani z czeluści i przymuszani do krótkiej przemowy jak uczniaki wyciągane do tablicy. Zasady żywcem wzięte z Sejmu – masz minutę i wyłączamy mikrofon. Niektórzy laureaci, z biznesu głównie, nawet nie za bardzo „osłuchani” w kibicowskim gronie. A jednak „chłopka” przytulili. Naturalnie Orlen czy Totalizator uhonorowano w każdym calu zasłużenie, ale już Plus-a, od dziesięcioleci przy siatkówce – zabrakło. Trąciło odrobinę nepotyzmem. Przegląd uhonorował Darczyńców, ze szczególnymi względami dla własnych i pominięciem „obcych”.
Kto skradł rozwleczoną imprezę zakładową z cyklu” „Rąsia, buzia, klapa, goździk”? Ano Miko Marczyk. Debiutant, rocznik Zmarzlika, rajdowiec. Z każdą sekundą wypowiedzi wyraźnie się rozkręcał, a zwieńczył dzieło pyszną kawą na Orlenie z kuponem totolotka w dłoni, tamże nabytym. On o sponsorów nie musi się już martwić. Szkoda, że to był w zasadzie jedyny ciekawszy, przy tym zabawniejszy przerywnik. Ze swadą i pomysłem.
Żużel. Zengota mówi o planie Unii Leszno! Pojadą nawet o medal? – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Woffinden ostro zabiera głos! Chodzi o Grand Prix! – PoBandzie – Portal Sportowy
Sezon 2025 nie obfitował w imprezy najwyższej rangi, sukcesami takoż nie rozpieszczał, zatem speedway-maniacy upatrywali w tym szansy Bartka Zmarzlika. I z pewnością mieli rację. Czego zabrakło? Naturalnie przede wszystkim – głosów, ale nie tylko. Kiedy Bartosz wygrywał Pleciscyt, federacja zadbała o mobilizację środowiska, w pakiecie z nienajgorszym jak na swoje możliwości marketingiem. Pokazano Zmarzlika w TV przy paru okazjach i największych gazetach (nie tych sportowych jeno). Relatywnie często gościł rzeczony na różnej maści portalach, również na co dzień nie związanych ze sportem i to dało efekt. Tym razem PZM uznał, że „samo się zrobi” no i… się zrobiło. A wystarczyło do 4 lokaty. Moim zdaniem to i tak wybitny wynik. Tylko fanatykom szlaki wydaje się, że ta jest pępkiem sportowego świata. Najlepiej widać po decyzji Eleven Sports i opublikowanych przez tę stację wynikach oglądalności.
Żużel, a ściśle: wiedza o nim, są w ogólnym odbiorze egzotyczne jak wyścigi wielbłądów. I nie ma się co obruszać. Łacniej – pomyśleć, przemyśleć, by ten stan zmienić – czytaj: poprawić. W teleturniejach jeśli raz na sezon trafi się pytanie o speedway, to zwykle graczom sprawia nie lada trudność, odpowiedź na banalne: „ile okrążeń pokonują zawodnicy w jednym wyścigu?”, albo „czy motocykl żużlowy posiada hamulce?”.
To nie powinno w PZM działać rozbawiająco, ale tak najwidoczniej funkcjonuje. Rok miniony nie był sezonem olimpijskim, zatem kolejną szansę promocji dyscypliny bezpowrotnie zaprzepaszczono. Wygrała kajakarka górska, multimedalistka mistrzostw świata, we wszystkich trzech konkurencjach Klaudia Zwolińska.
Charakterna góralka, trochę gaduła, ale generalnie sympatyczna pleciuga. Między wierszami, w potoku wygłaszanych słów, można było wyłowić jednak i to, że laureatka zmobilizowała do wysyłania głosów nie tylko rodzinną miejscowość, ale też sołectwo, gminę, a nawet powiat. Dołożył odrobinę od siebie macierzysty związek i ta inwestycja zaowocowała jak kiedyś… na żużlu. Nasz kochany dirt track to bowiem dla górali, jak dla kibiców szlaki… kajakarstwo górskie. Skoro więc Bartosz Zmarzlik zasłużył wygrywając jedną z poprzednich edycji, to teraz Klaudia Zwolińska zasłużyła jednako. I nie ma się co „burzyć” – najwyżej na brak wsparcia kandydatury Bartka ze strony „pijarowców” PZM.
Żużel. Kowalski będzie najlepszym U24? Wskazuje swoje TOP 3! – PoBandzie – Portal Sportowy
Co zatem pozostało? Ano może właśnie udział Bartka w „Tańcu z gwiazdami” bo i takie pytanie padło w jednym z wywiadów. Ogólnopolska stacja. Ogólnoposkie show. Wysoka oglądalność. Dobra pora emisji. To nie żart. Takie okazje należy wykorzystywać marketingowo do cna. A gdyby jeszcze sam bohater skradł serca widowni jak Miko Marczyk podczas Gali – to już chwała Najwyższemu.
Wracamy na ziemię, a konkretnie na żużlowe podwórko, choć o Bartku będzie nadal, acz pośrednio. Oto objawił się nam WTS z wieloletnim kontraktem Artioma. Rzeczony niby to grymasił, niby mamił „Polonię” Kanclerza… Jerzego, niby nie chciał być „tym drugim” jako Kubera w Kozim Grodzie przy Zmarzliku. Koniec końców jedyna spółka zarabiająca na żużlu, sięgnęła rękami swego bossa głębiej do kieszeni, a to zaowocowało… rozwiązaniem wszelkich wątpliwości ściganta.
Gdyby Krystyna Kloc i Andrzej Rusko zechcieli, to pewnie stać byłoby wrocławski klub na zakontraktowanie wszystkich najlepszych od góry listy klasyfikacyjnej. No może z wyjątkiem Matiego Cierniaka, bo ten odmówił Sparcie będąc na początku sportowej drogi i wybrał Lublin, a takie rzeczy we Wrocławiu „się pamięta”. Łaguta zatem zostaje w Sparcie u boku Brady`ego i Dana, takoż Magic-a. Jako który do brydża? Bez znaczenia. Kontrakt gwiazdorski, zatem punkt dla „menadżmętu” zawodnika. Swoje ugrali, a przy tym nic już nie muszą. W drużynie są lepsi, co najwyżej równorzędni, zatem odpowiedzialność za wynik, jedni powiedzą:”rozkłada się”, a złośliwi:”rozmywa się”. Dream team`y nie miały w Polsce łatwo. Nie tylko w żużlu. Kasa nie wygrywa. Co zatem poskłada Protas z tej barwnej układanki? Wykrzesa zapał?
Moim zdaniem – bez kłopotu. Każdy bowiem rozsądny facet, a takich mamy w składzie Sparty niemal wyłącznie, ma z tyłu głowy medialne spekulacje o rzekomych przenosinach na Olimpico niejakiego Zmarzlika Bartosza, co ma się zrealizować już niebawem. Zatem? Zatem trzeba spiąć poślady, bo albo zostaniesz we Wrocku za niebotyczne pieniądze na kolejne lata, albo odchodząc do innego ośrodka jako tamtejszy, przyszły lider – musisz udowodnić wynikami „tu i teraz”, że warto na ciebie stawiać. Inaczej gorączkowe poszukiwania roboty i „branie co dadzą”, a to może mieć wartość nawet kilkuset (pachnących) tysięcy rocznie. Życie (na szczęście) jest bogatsze od wyobraźni i to ono niesie najbardziej nieoczywiste sytuacje, takoż rozwiązania. Póki co Artiom idealnie rozegrał WTS, dzięki czemu może nadal pławić się w luksusach, nawet bez startów w SGP i wysłuchania Mazurka Dąbrowskiego na podium.
Przemysław Sierakowski












Żużel. Będzie starcie największych gwiazd! Stal ogłasza!
Żużel. Mają… czterech liderów? Trener mówi, czego trzeba do awansu
Żużel. Start w lidze niezagrożony. Mówi o składzie drużyny
Żużel. Duże zmiany w SEC! Więcej miejsc do wywalczenia na torze
Żużel. Stal strzela sobie w kolano? Paluch zaskoczył!
Żużel. Nad tym pracuje Holder. To da mu mistrzostwo świata?