Przemysław Pawlicki. fot. media klubowe Falubazu Zielona Góra
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Przemysław Pawlicki kilka dni temu wrócił z obozu na hiszpańskiej Teneryfie, gdzie przygotowywał się do nadchodzącego sezonu jeżdżąc na rowerze. 31-latek miał okazje do trenowania z największymi osobistościami sportu – Robertem Kubicą oraz Mają Włoszczowską.

 

– Jestem po dwutygodniowym obozie rowerowym na Teneryfie. Pojechaliśmy tam z grupką znajomych oraz rodziną. Codziennie jeździliśmy na rowerach, a oprócz tego mieliśmy każdego ranka treningi rozruchowe. W dni wolne od rowerów robiliśmy treningi na siłowni i w terenie. W sumie przez 11 dni jazdy na rowerze udało nam się pokonać ponad 1100 kilometrów i 21500 przewyższeń, więc było co kręcić – mówi Pawlicki w rozmowie z FalubazTV.

Wychowanek Unii Leszno miał okazję do jazdy w zaszczytnym gronie. – Mieliśmy bardzo fajną grupkę – spotkaliśmy się z Robertem Kubicą i dla mnie to była pierwsza okazja do poznania go. Po raz kolejny pokazało mi to, że w trakcie przygotowywania się do uprawiania różnych sportów możesz na swojej drodze spotkać naprawdę świetnych ludzi. Mieliśmy okazję również parę razy przejechać się z Mają Włoszczowską, więc mogliśmy kręcić nogami w towarzystwie najlepszych, bo Maja to przecież bardzo dobra zawodniczka z dużym doświadczeniem. Robert również bardzo dobrze sobie radził i podkręcał tempo. Było ciężko, intensywnie, ale przy tym wesoło – przyznaje.

Teraz czas na krótki odpoczynek przed kolejnym, ostatnim już etapem przygotowań przed wyjazdem na tor. Żużlowcy Falubazu udadzą się bowiem na obóz treningowy do Świnoujścia. – Każdy z nas miał swój indywidualny tok przygotowań i tak naprawdę trenujemy już od listopada. Dla nas to przede wszystkim okazja do spotkania się i spędzenia w swoim gronie trochę czasu.  Wiadomo, że w sezonie nie ma na to za bardzo czasu i każdy z nas ma swoje obowiązki – tłumaczy Pawlicki.

Oprócz przygotowania fizycznego, 31-latek dogrywa ostatnie szczegóły pod kątem sprzętowym. Spora grupa żużlowców przyznaje, że wciąż czeka na dostawę wszystkich akcesoriów. Nie inaczej jest w przypadku Pawlickiego. – Mamy małe opóźnienia z dostawą części, natomiast nie jest to nic poważnego, chodzi tylko o pewne detale. Jeśli miałbym wyjechać na tor już teraz, to motocykle mam gotowe, bo części zostały mi jeszcze z poprzedniego roku – zapewnia.

Cel zielonogórzan jest jasny i klarowny. Były zawodnik GKM-u ma tego świadomość. – Nie będę tutaj owijał w bawełnę – jedziemy ten sezon po to, by awansować do Ekstraligi. Taki jest nasz cel i zrobimy wszystko, by go zrealizować, natomiast to jest sport i różne sytuacje się w nim zdarzają. Drużynę na pewno jednak mamy taką, by awansować i mam nadzieję, że wszyscy zgramy się ze sobą tak dobrze, by stworzyć świetny tor zarówno na torze, jak i poza nim – podsumowuje.

CZYTAJ TAKŻE:

Żużel. Sajfutdinow wraca na wyspy! Pojedzie z Doylem w drużynie

Żużel. Stal wyda milion złotych z własnych środków na modernizację stadionu. „Stawiamy sobie najwyższe cele”