Główny partner portalu

Żużel. Przyczepna ścieżka Robina: GKM w najgorszej sytuacji, Unii może nie być w play-offach

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

– Najgorszą sytuację w walce o utrzymanie zdecydowanie ma zespół Janusza Ślączki. Ja po prostu nie widzę tam zespołu. Nie widzę zawodników, którzy mogliby znacznie podnieść swój poziom w drugiej rundzie sezonu. W Falubazie widać, że poszło to w trochę lepszą stronę. Max Fricke może wrócić do tej świetnej dyspozycji z początku rozgrywek, a Matej Zagar powinien zacząć punktować znacznie lepiej – stwierdza Robert Sawina w swoim felietonie na PoBandzie.com.pl.

 

Kolejkę otworzyliśmy od meczu, który był bardzo przewidywalny. Zaskoczeniem właściwie było tylko to, że Nicki Pedersen nie potwierdził, że jest zawodnikiem potrafiącym walczyć w każdych warunkach. We Wrocławiu, podobnie jak rok wcześniej, często był po prostu bezradny, a gospodarze dość łatwo go wyprzedzali. Nicki oczywiście ciągnął wynik drużyny, ale patrząc na to jak spisywali się pozostali, jego rezultat do świetnych nie należy.

Ten mecz pokazał też, że między Spartą, a GKM-em na ten moment jest różnica klas i to potężna. Pojedynek był oczywiście poligonem doświadczalnym dla grudziądzan, ale na tym poligonie wypadli bardzo słabo. Uważam, że w następnym spotkaniu powinien jechać Paweł Miesiąc. Zawodnik został ściągnięty po to, aby rywalizować o skład, a jeśli Krzysiek Kasprzak jedzie tak słabo, to innego rozwiązania nie widzę.

Drugi mecz zapowiadał się znacznie ciekawiej, ale Włókniarz dość szybko odebrał nam emocje. Częstochowianie po tym słabszym początku sezonu pozbierali się i przede wszystkim jasno określili swoje preferencje w kwestii przygotowania domowego toru. Wygląda to u nich teraz bardzo dobrze i wszystko wskazuje na to, że z tych play-offów już trudno będzie ich wyciągnąć.

Negatywnie zaskoczył natomiast Motor. Ta drużyna była bezradna i bezbarwna. Martwi przede wszystkim postawa Griszy Łaguty, bo on przyzwyczaił nas do znacznie innego poziomu. Zadyszkę złapał też Mateusz Cierniak. Tego atutu wyraźnie lublinianom brakowało. Wiktor Lampart właściwie został sam i był siłą rzeczy gorszy od duetu gospodarzy. Do końca rundy zasadniczej jeszcze daleko, ale liczę, że w tej najlepszej czwórce znajdą się i Lwy i Koziołki. Te zespoły mają mocne formacje juniorskie i mam nadzieję, że potwierdzi się opinia, że bez dobrych młodzieżowców tego tytułu nie da się zdobyć.

W Zielonej Górze okazało się, że da się wymyślić taką nawierzchnię, która sprzyja zawodnikom. Piotr Protasiewicz pokazał, że może zdobywać mocne punkty. Do tego kapitalny Mateusz Tonder. Ten chłopak jest dla mnie objawieniem sezonu. Wrócił po kontuzji, daje radę i to w wielkim stylu. U niego widać taką pewność na motocyklu. Drużyna z Torunia znów ładnie przegrała, ale takim wygranym tego meczu może być Tomasz Bajerski. Trener Apatora w mojej ocenie wybitnie poprowadził drużynę. Zrobił wszystko, aby ten bonus pojechał do Torunia. To był plan minimum, ale okazało się, że plan maksimum był właściwie nierealny do zrealizowania. Dobrze więc, że Tomasz tak szybko zdecydował się na zmiany. Mimo tych kolejnych porażek, myślę, że Toruń jest zdecydowanie najpewniejszą ekipą z tej trójki zagrożonej spadkiem. Jeśli uda się wycisnąć nieco więcej z Chrisa Holdera, Adriana Miedzińskiego i juniorów, to spokojnie można liczyć, że niebawem to utrzymanie zostanie zapewnione.

Najgorszą sytuację zdecydowanie ma natomiast zespół Janusza Ślączki. Ja po prostu nie widzę tam zespołu. Nie widzę zawodników, którzy mogliby znacznie podnieść swój poziom w drugiej rundzie sezonu. W Falubazie widać, że poszło to w trochę lepszą stronę. Max Fricke może wrócić do tej świetnej dyspozycji z początku rozgrywek, a Matej Zagar powinien zacząć punktować znacznie lepiej.

Mecz Gorzowa z Lesznem nie zawiódł, a tym zawodnikiem zasługującym na szczególne wyróżnienie jest Damian Ratajczak. Wygrać dwa wyścigi w meczu o takim ciężarze to duża sztuka. Widzę u tego zawodnika, że on świetnie porusza się na motocyklu. Takie informacje, że juniorzy nie są takimi żużlowcami, u których przed biegiem możemy wpisywać zero do programu są bardzo dobre. To lepiej dla widowisk i całej dyscypliny. Leszczynian cieszyć musi również Emil Sajftudtinow. Pomimo problemów zrobił dobre punkty na wyjeździe i widać, że umiejętnie walczy z tymi przeciwnościami sprzętowymi. Scenariusz, że Unii nie będzie w play-offach jest jak najbardziej realny.

Minusów w Unii też jest jednak sporo. Dla mnie ta drużyna ma teraz trudną drogę do play-offów. W zespole nie ma aż tak pewnych punktów jak w poprzednich latach i zawsze ktoś zawodzi. Na ten moment dla mnie ta oni muszą się uporać z największą liczbą problemów, żeby zakwalifikować się do czwórki. Odmiennie sytuacja wygląda w Gorzowie. Kolejny raz potwierdziło się, że to jest drużyna żużlowych walczaków. W każdym wyścigu widzę determinację u tych zawodników. Doskonałym przykładem był Szymon Woźniak w ostatnim meczu. Nawet jak przegrał start to walczył na trasie, gryzł tor i dopiął swego. W tej chwili to obok Wrocławia najmocniejsza drużyna.

ROBERT SAWINA