Przemysław Pawlicki z Piotrem Protasiewiczem. fot. media klubowe Falubazu Zielona Góra
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Przemysław Pawlicki w nadchodzących rozgrywkach ma być nowym krajowym liderem zielonogórskiego Falubazu. Ekipa z Grodu Bachusa podczas okienka transferowego dość mocno zaskoczyła żużlowych obserwatorów i przekonała do transferu zawodnika z wieloletnim doświadczeniem w najwyższej klasie rozgrywkowej. W rozmowie z nami 31-latek opowiada o oswojeniu się ze ściganiem ligę niżej, mówi o przygotowaniach z wielkimi postaciami polskiego sportu, a także podkreśla, że nie skupia się na konkurentach do awansu.

 

Minęło już trochę czasu odkąd dołączyłeś do Stelmet Falubazu Zielona Góra. Jak zatem czujesz się w nowym klubie po tych kilku miesiącach od przenosin z Grudziądza?

Na tę chwilę nie mam na co narzekać. Dogadujemy się przede wszystkim w drużynie, a dla mnie było ważne, aby ta atmosfera była bardzo dobra. To wszystko wychodzi potem w parkingu, kiedy dochodzi stres i inne tematy. Jesteśmy młodą drużyną, która dobrze się ze sobą czuje. Kontakt z klubem jest bardzo dobry, jak są jakieś pytania to rozmawiamy i wszystko na bieżąco wyjaśniamy.

A ze startami w 1. Lidze Żużlowej się oswoiłeś? Dla wieloletniego ekstraligowca pewnie nie było to łatwe…

Oswoiłem. Przez pewien moment, właściwie zaraz po podpisaniu kontraktu, to w głowie siedziało. To jest jednak normalne. W głowie siedzą wysokie aspiracje i chęć ścigania z najlepszymi. Z drugiej strony ostatnie lata coraz bardziej pokazują, że chłopaki z pierwszej ligi są w stanie rywalizować z ekstraligowcami i wygrywać. Sam kiedyś tego doświadczyłem, gdy jeżdżąc w 2. Lidze zdobyłem wicemistrzostwo Polski seniorów w Lesznie. Poziom rozgrywek z pewnością się różni, ale nie uważam, że to jakaś kolosalna różnica. Z roku na rok te rozgrywki są mocniejsze i coraz ciekawsze. Teraz nie myślę już, że czeka mnie rok ligę niżej. Podjąłem taką decyzję, dużo na ten temat rozmawiałem m.in. z Piotrem Protasiewiczem. Schodzę do 1. Ligi, aby potem zrobić krok do przodu.

Nie próżnujesz podczas przygotowań. Można zauważyć, że sporo czasu poświęcasz na jazdę na rowerze. Na miesiąc przed sezonem ta forma fizyczna jest już gotowa?

Wkroczyliśmy już teraz w ostatni okres przygotowawczy. Schemat treningów został trochę zmieniony. Zimę przepracowałem bardzo dobrze, ale mogę powiedzieć, że co roku dobrze się czuję w tym okresie przed sezonem. Nigdy nie brakowało mi siły czy kondycji. Muszę sobie poukładać inne sprawy, nie te związane z przygotowaniami fizycznymi. Chcę się dogadywać lepiej sam ze sobą i ustawić dobrze sprzęt. Wtedy będę czerpał dużo frajdy z jazdy na motocyklu.

Wielkie postaci towarzyszyły Ci podczas tych treningów. Była Maja Włoszczowska, był też Robert Kubica. Trudno było dotrzymać im tempa?

Z Mają Włoszczowską mieliśmy już okazję poznać się wcześniej, bo na takie obozy rowerowe jeżdżę już od kilku lat. Bardzo fajnie zobaczyć jak profesjonalistka przeprowadza taki trening. Fajnie jest porozmawiać i posłuchać wskazówek od takich osób. Oni zjedli zęby na tym i mają większą wiedzę. Po Robercie widać, że jeździ sporo na rowerze. Trzyma dobre tempo, kondycji mu nie brakuje. Super było się spotkać. Na takich treningach fajne jest to, że nie ma narzekania, każdy jest bardzo zaangażowany, walczy sam ze sobą i daje radę.

Gotowość pod kątem fizycznym jest, a jak to wygląda sprzętowo? W ostatnim czasie mówiło się o pewnych opóźnieniach w dostawach poszczególnych części.

Na tę chwilę żadnych opóźnień nie ma. Czekamy za jedną dostawą, ale ona nie jest aż tak ważna. Bez niej spokojnie rozpoczniemy sezon. Trudno mi rozmawiać na temat silników, bo nie chcę zapeszać i mówić o czymś, co stoi na regale i jeszcze nie było na torze. Wszystko się okaże, gdy wsiądę na motocykl. Pierwsze jazdy przeznaczę na to, aby wybrać te najlepsze jednostki, które mam w garażu. Nimi będę się odpychać w sezonie 2023.

Nikt w klubie nie owija w bawełnę, Ty też otwarcie mówisz, że celem jest awans do PGE Ekstraligi. A w których rywalach widzisz największego konkurenta do wygrania rozgrywek?

Można pomyśleć, że nie interesuję się za bardzo rozgrywkami, ale mnie interesuje przede wszystkim nasz zespół. Nic mi nie da jak miesiąc przed sezonem będę się zastanawiać z kim będziemy się ścigać w drugiej, a z kim w piątej kolejce. Jak zbudujemy dobry zespół i będziemy szybcy, to nie będzie problemu z wygrywaniem meczów. To jest mój priorytet, aby skupić się na tym co jest przede wszystkim wokół mnie. Cel jest jasny i będziemy robić wszystko, aby go zrealizować. Nie wkładamy sobie jednak do głowy myślenia: „tylko awans, awans, awans”. To nam też w niczym nie pomoże. Musimy czuć się ze sobą dobrze, wozić fajne punkty i jak nam to dobrze zadziała, to po meczach będziemy z uśmiechami wracać do domów.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również.

Rozmawiał BARTOSZ RABENDA

CZYTAJ TAKŻE:

Żużel. Nicki Pedersen: Tak niskiej wagi nie miałem przez ostatnie 10 lat. Czuję, że ponownie mogę coś wnieść do tego sportu – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)

Żużel. Zdunek Wybrzeże Gdańsk przeprowadzi jeszcze jeden transfer?! „Trzymamy w tej kwestii rękę na pulsie i monitorujemy rynek” – PoBandzie – Portal Sportowy (po-bandzie.com.pl)