Mikkel Michelsen i Leon Madsen
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Krono-Plast Włókniarz Częstochowa długo szukał wczoraj sposobu na ZOOleszcz GKM Grudziądz, ale w drugiej części spotkania zespół nie zawiódł oczekiwań kibiców. Lwy wygrały bowiem pewnie z Gołębiami 51:39. Wśród zawodników gospodarzy najskuteczniejszy na torze okazał się Mikkel Michelsen, który dowiózł 12 punktów. Po meczu Duńczyk nie ukrywał, że cieszy się z poprawy swojej dyspozycji w stosunku do poprzednich spotkań. 

 

Przypomnijmy, że Michelsen ścigał się we wtorek podczas zaległego meczu z KS Apatorem Toruń. Zawody przeciwko Aniołom nie poszły kompletnie po myśli 29-latka i dowiózł w nich zaledwie 4 punkty. W meczu z Grudziądzem zdołał się jednak odbudować i zająć pozycję lidera drużyny.

Żużel. Lindgren tłumaczy powód powrotu. Ma to związek z postawą w Grand Prix

– Spotkanie z Toruniem we wtorek było w moim wykonaniu prawdopodobnie jednym z gorszych meczów w ciągu ostatnich lat. Przede wszystkim byłem zadowolony, że drużyna pomimo mojej dyspozycji zdołała wygrać to spotkanie. Nie do końca jestem w stanie się w tym połapać. Wyglądam jakbym miał problemy tutaj na tym torze i łatwiej mi znaleźć prędkość na innych torach, mimo że mam tutaj tak wiele treningów i przygotowań – komentował Michelsen.

Żużel. Cegielski komentuje kary dla zawodników! Są zbyt wysokie, będą odwołania!

– Dzisiaj można powiedzieć, że po kilku latach wróciliśmy do korzeni i zdało to test. To był mój najlepszy mecz w tym roku. Wszystko zagrało znacznie lepiej. Są rzeczy, które można jeszcze poprawić, ale trzeba wyciągnąć pozytywy z takich występów. Poza tym mamy kolejne zwycięstwo drużyny, a to jest najważniejsze – dodał.

Sezon 2024 jest dla Michelsena dość nierówny. W ostatnich tygodniach przeplata bowiem dobre występy, takie jak zwycięstwo w rundzie Grand Prix w Landshut z tymi słabszymi, najczęściej w lidze na swoim domowym torze.

– Żużel jest dość śmieszny, bo nawet po tylu latach ścigania ciągle go nie rozumiem. Mam przecież sporo doświadczenia, a i tak często jest ono niewystarczające. Miałem nawet wczoraj z jednym ze swoich kolegów taką śmieszną rozmowę, w której zapytał mnie, czy nie chciałbym czasem sprzedać sprzętu i zacząć zajmować się czymś innym niż żużel. Odpowiedziałem mu, że w sumie to czasami przychodzą mi takie myśli. Jednak ciągle wyznaję zasadę, że co cię nie zabije, to cię wzmocni i muszę się uczyć na błędach. Ciężka praca sprawia, że wszystko w końcu obraca się w dobrą stronę – podsumował Duńczyk.

Kolejne spotkanie Krono-Plast Włókniarza odbędzie się 7 czerwca. Lwy podejmą wtedy ekipę Fogo Unii Leszno w pierwszym meczu rundy rewanżowej.