Główny partner portalu

Żużel. Prezes ZOOLeszcz DPV Logistic GKM-u: Szukania ustawień podczas meczu być nie powinno. Nowy tuner klubu nas “dosprzętowi” (WYWIAD)

Fot. Social Media GKM Grudziądz S.A.
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Niedzielny mecz z Marwis.pl Falubazem Zielona Góra postawił ekipę ZOOLeszcz DPV Logistic GKM-u Grudziądz w nieciekawym położeniu. “Gołębie” są w tej chwili na prostej drodze do eWinner 1. Ligi Żużlowej. Porozmawialiśmy z prezesem klubu Marcinem Murawskim m.in. o tym co poszło nie tak, jakie są pomysły na najbliższe tygodnie i co może uratować żółto-niebieskim przed spadkiem.

Na początek poproszę krótką ocenę meczu z Falubazem.

Mecz z Falubazem skończył się dla nas katastrofą. Nikt nie liczył na taki wynik, tym bardziej, że początek zawodów był obiecujący. Budowaliśmy przewagę, była już ona ośmiopunktowa i w głupi sposób kolejny raz ją roztrwoniliśmy. Wcześniej trafiły się jakieś taśmy, teraz defekty, przerwany bieg juniorski, a więc kolejne cztery „oczka”… Takich sytuacji moglibyśmy naliczyć wiele, co łącznie daje dużą stratę.

Czy uważa Pan, jako klub, że zostało zrobione wszystko, by zawodnicy GKM-u jak najlepiej czuli się na to spotkanie? Tor był mocno ubity w związku z deszczem – rozumiem, że żużlowcy mogli się tego spodziewać?

Od meczu z Lublinem ten tor jest powtarzalny. Zawodnicy nie mają żadnych zastrzeżeń do toru, wszyscy jednogłośnie po meczu mówili, że był bardzo dobry. Przygotowania trwały długo, mobilizacja była bardzo duża – wszyscy znali wagę tego pojedynku. Tak naprawdę żyliśmy nim dwa ostatnie tygodnie. Więcej nie mogliśmy zrobić. Wszystkie sprawy sprzętowe, treningowe skończywszy na torze były przygotowane pod zawodników. Jednak drużyna nie zrealizowała swojego zadania, bo remis dla nas jest porażką.

Rozumiem, że były możliwości treningowe, ale czy według Pana zawodnicy sumiennie testowali sprzęt? Oglądałam powtórkę spotkania i dało się słyszeć głównie głosy – „cały czas szukamy, cały czas zmieniamy”. Czy na to nie było czasu przed meczem?

Szukania i zmieniania podczas meczu nie powinno być, bo jesteśmy gospodarzem. Jazdy było bardzo dużo – poza torem w Grudziądzu były eliminacje do Mistrzostw Polski, Mistrzostwa Danii czy DMPJ. Ten sprzęt na mecz ligowy musi być gotowy w 100%. Wiadomo, że dostosowuje się go do toru grudziądzkiego, ale też zawodnik musi mieć jednostki na zawody innej rangi. Jednak uważam, że w Grudziądzu zawodnicy powinni wiedzieć już na pamięć jak dostroić sprzęt, bo te warunki są – tak jak wspomniałem – powtarzalne.

Chciałabym wrócić do oświadczenia dotyczącego współpracy z panem Ryszardem Kowalskim. Kto najbardziej ucierpiał na zerwaniu umowy? Mówię tu o zawodnikach? Gołym okiem można zobaczyć, że juniorom osłabła moc.

Spadek formy juniorów był już zauważalny chwilę wcześniej. Denis Zieliński jest indywidualnym klientem pana Kowalskiego i on osobiście załatwia wszystkie sprawy i serwisy ale również korzysta również z silników innych tunerów. Mateusz Bartkowiak oprócz silników RK Tuning korzysta z silników Fleminga Gravesena oraz w ostatnim czasie od Krzysztofa Jabłońskiego. Mateusz od początku sezonu nie jest zadowolony ze swoich silników, gdyż brakuje mu prędkości. Nawet, kiedy robił jakieś punkty to w rozmowach dało się odczuć, że nie jest usatysfakcjonowany. Denis z kolei ma problemy od kiedy wzrosły temperatury i po serwisach silników to już nie jest to. Na mecz z Zieloną Górą doszedł do ładu ze sprzętem, ale silnik numer jeden został wykluczony na całe zawody po upadku z Nile Tufftem. To był najszybszy motocykl i najlepiej spasowany na grudziądzki tor.

Czy znaleźliście już innego tunera dla klubu?

Współpracujemy jako klub z nowym tunerem. Zjawi się on w najbliższym czasie w Grudziądzu, gdyż będziemy się „dosprzętawiać”. Pomoże nam w spasowaniu niektórych silników na miejscu. Na razie nazwiska nie zdradzę, powiem tylko, że jest on z pewnością z najwyższej półki. Dopóki jest w sporcie możliwość to będziemy próbować wszystkiego.

Sytuacja GKM-u jest nie do pozazdroszczenia. Jakie są nastroje w zespole? Czy planujecie jakieś dodatkowe spotkania z zawodnikami np. śladem prezesa Świącika, który w kryzysowych momentach organizował mniej formalne rozwiązania.

Mieliśmy już kilka takich spotkań w sezonie. Teraz po meczu też mieliśmy spotkanie całej drużyny. Dodatkowych nie planujemy. Ta atmosfera między zawodnikami, pomimo kiepskich wyników, polepszyła się. Problem jest jedynie w sprzęcie i formie niektórych zawodników. To oni muszą dać z siebie wszystko. Na ostatnim spotkaniu Nicki Pedersen bardzo motywował wszystkich, żeby się wziąć w garść i jeszcze coś z tego wycisnąć.

Upraszczając to tylko wygrana u siebie z Toruniem i Częstochową, ewentualny remis przy braku punktów u bezpośrednich rywali uratuje Ekstraligę w Grudziądzu. Czy dzisiejszy GKM na to stać i jeśli tak to jakie warunki muszą został spełnione?

Sprzęt i forma muszą zagrać. Bardzo dużo błędów popełnianych jest na torze nawet przy wygranym starcie… Zawodnicy muszą wyeliminować problem traconych pozycji. Z pewnością w tej formie w jakiej byliśmy w niedzielę nie jesteśmy w stanie nawiązać walki w tych najważniejszych meczach. Wypróbujemy wszystkie rozwiązania, aby wywalczyć punkty na torze.

Podpytam również o kwestie sponsorskie. Czy istnieją zapisy – słowne lub pisemne – w umowach sponsorskich, mówiące o tym, że degradacja ligę niżej przekreśla kolejny rok współpracy?

W żadnej ze 120 umów, które mamy podpisane nie ma takiego zapisu, ani z nikim o takich tematach nigdy nie rozmawialiśmy.

Czy w razie hipotetycznego spadku – czy istnieje teczka „eWinner 1. liga – awans w rok” ? Nie wierzę, że Pan i zarząd nie macie w głowie pomysłów w razie ewentualnego spadku.

Mamy trochę utrudnioną sytuację – jedną nogą tu, jedną tu. Musimy mieć dwa zarysy planu, trzeba się zabezpieczyć. Jest jeszcze sporo czasu do tego, jednak koncepcje zarówno na Ekstraligę jak i I ligę powstają. Nie ma o czym teraz mówić, jest dopiero czerwiec, nie mamy możliwości prowadzenia negocjacji czy rozmów z zawodnikami. Na ten moment za szybko, aby zdradzać plany.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Ja również dziękuję.

DARIA JAGODZKA