Główny partner portalu

Żużel. Poszli po bandzie (17): Zmarzlik nie robi siary. Fenomenalne odrodzenie Wiktora Lamparta

Wiktor Lampart (kask biały) i Wiktor Trofimow (kask żółty). Foto: Jarek Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Cykl podsumowujący kolejkę PGE Ekstraligi znowu trzeba… zmodyfikować. Ponieważ weekend przeplataliśmy meczami zaległymi z aktualnymi, wystawię zbiorcze laurki i przyznam rózgi za dni minione.

Za nami dni pełne emocji. PGE Ekstraliga oraz eWinner 1. Liga Żużlowa dostarczyły wrażeń, których tak bardzo potrzebujemy, zwłaszcza w trudnych czasach. Kto wypadł najlepiej? Biorę na warsztat zaległe mecze i te bieżące. Zbiorczo.

Dętka weekendu: Kacper Woryna. 2 punkty w Lublinie i 1 u siebie z Marwis.pl Falubazem Zielona Góra. Powiedzmy wprost – jest fatalnie. Worynie ewidentnie nie jedzie sprzęt. Nawet gdy refleksowo wyglądał dobrze, to po pierwszym łuku miewał gigantyczne problemy. Przykładem mecz przy Alejach Zygmuntowskich. Biję na alarm. Bez niego Eltrox Włókniarz nie powalczy o medale. Kacper kocha NBA, ale na razie to nie jest Brooklyn Nets, a raczej Detroit Pistons z sezonu 2021.

Rozczarowanie weekendu: Sparta Wrocław. Ja wszystko rozumiem – kontuzja Woffindena w niczym nie pomaga, ale nadal. Porażkę 44:45 w Grudziądzu można usprawiedliwić, ale już tak kolosalną przewagę Motoru w starciu z ekipą Dariusza Śledzia trudno wytłumaczyć. Przy Hallera 4 zawiodła druga linia i juniorzy, a na Lubelczyźnie Janowski oraz… ponownie młodzieżowcy. Taktycznie poległ też sam Śledź, który powinien wysłać w Grudziądzu konkretny sygnał – doprowadźcie do podwójnej taktycznej w biegu nr 14. Jak na razie wrocławianie próbują złapać formę jak Tom Jerry’ego.

Czytaj też:

Koniec narzekania. Czas podziękować ludziom!

Jastrząb weekendu: Bartosz Zmarzlik nie przegrał w Grudziądzu z nikim. Nawet z Nickim. Gdy przegrywał start, to w sposób absolutnie mistrzowski radził sobie z rywalami, co odczuli m.in. Przemysław Pawlicki oraz wcześniej wspominany Duńczyk. Napisałem mu na Twitterze, że dla dobra dyscypliny powinien przegrywać wszystkie momenty startowe. Nie ustosunkował się. Moje Bermudy Stal Gorzów może liczyć na złoto, bo obok mistrza świata dobrze wyglądają też pozostali seniorzy. Złoty medalista z lat 2019 i 2020 mówi, że jak syn patrzy, to nie może robić siary. No cóż, udaje mu się.

Młody gniewny weekendu: Wiktor Lampart. 11 punktów z Włókniarzem i 7+1 ze Spartą Wrocław to impuls, którego spodziewali się w Lublinie po doświadczonym już juniorze. Po nieudanej inauguracji, w ostatnich dniach wyskoczył i odrodził się jak feniks z popiołów. Na rozkładzie Lampart ma m.in. Artioma Łagutę (dwukrotnie) i Jonasa Jeppesena. Co tu dużo mówić – świetne dni zawodnika, który w maju skończy 20 lat.

Cytat weekendu: – Dzisiaj jadę o jeden bieg więcej, więc chciałbym przekazać te pieniądze z wyścigu, w którym pojechałem za Taia Woffindena, na pomoc Ninie. Przywiozłem dwa punkty, to będzie plus minus 7 tysięcy złotych – powiedział Gleb Czugunow przed kamerami nSport+.

Tu nic nie trzeba dodawać.

KONRAD MARZEC