Za Maciejem Janowskim trudny sezon. Jak sam przyznaje, bardzo długo poszukiwał w sprzęcie i ostatecznie nie wykręcił zadowalających rezultatów. Choć wielu twierdzi inaczej, to „Magic” twierdzi, że wciąż ma w sobie wielką chęć wygrywania. Przyznał też, że ojcostwo to najlepsza rzecz, jaka mu się przytrafiła.
Betard Sparta Wrocław, jak co roku, celowała w finał PGE Ekstraligi. Ostatecznie macierzysty klub „Magica” po raz pierwszy od trzech lat nie znalazł się w finale rozgrywek i musiał zadowolić się brązowymi medalami. To duże rozczarowanie dla wrocławskiego środowiska. Janowski docenia jednak, że kibice byli z drużyną i wypełnili stadion nawet w „finale pocieszenia”.
– Mam bardzo duży szacunek do kibiców z Wrocławia. Oni szczerze i bezwarunkowo kochają nasz sport. Nie zdołaliśmy zdobyć tytułu, jak wszyscy marzyliśmy, ale fani dalej wypełniali nasz stadion. Trudno im dostatecznie podziękować za wsparcie. Nie ma lepszego uczucia niż ściganie przy wypełnionym obiekcie – mówi Maciej Janowski w rozmowie z Tomaszem Lorkiem na łamach „Speedway Star”.
Nie jest tajemnicą, że od pewnego czasu wrocławianin jest szczęśliwym tatą dwóch córeczek. Choć zdaniem wielu dla żużlowców jest to przełomowy moment, to „Magic” nie czuje, aby przez tak ważne wydarzenie zmieniło się coś w jego podejściu do ścigania.
– Kiedy siadam na motocyklu i puszczam sprzęgło, nie czuję, że jestem ojcem – nadal chcę wygrywać wyścigi. Brak snu za to od czasu do czasu odczuwam. Bardzo chciałbym spędzać więcej czasu z moimi córkami, częściej się nimi opiekować i chronić je. Czasami brakuje mi czasu, ale tak, ojcostwo to najlepsza rzecz, jaka mi się w życiu przydarzyła – tłumaczy kapitan Betard Sparty.
Żużel. Polonia ma brakujące ogniwo! Uratuje klub przed spadkiem? – PoBandzie – Portal Sportowy
Najbliższe dni Janowski także spędzi daleko od domu. Wraz z kilkoma innymi gwiazdami udał się on na wyjątkowy turniej w Kalifornii. Zawody z „Magiciem”, Artiomem Łagutą, Przemysławem Pawlickim czy Andrzejem Lebiediewem odbędą się o godz. 4:00 czasu polskiego w nocy z soboty na niedzielę.
– Ruszam do Kalifornii, aby pojechać w zawodach w Industry Hills i ponownie spotkać się z Gregiem Hancockiem. Jestem z nim ciągle w kontakcie, pomimo, że mieszkamy tysiące kilometrów od siebie. WhatsApp pomaga. Greg to świetny człowiek, pomógł mi mocno podczas kariery. To też mój dobry przyjaciel – podsumowuje Maciej Janowski.









Żużel. Dudek Wskrzeszony. Rok, w którym powrócił na tron
Żużel. Co za wynik Wilków Krosno! Doyle już ściąga tłumy?
Żużel. Przyjemski zrobił duży progres. Mówi, co poprawił w swojej jeździe
Żużel. Perfekcyjne ruchy PSŻ-u? To pierwszy krok do PGE Ekstraligi!
Żużel. Unia Tarnów walczy o licencję! Padł termin spłaty
Żużel. GKM ma asa w rękawie? Może wskoczyć do składu!