Steven Goret jest pierwszym w historii Francuzem, który podpisał kontrakt z Wybrzeżem Gdańsk. 24-latek chce regularnie wyjeżdżać tor, a nie być tylko wpisany w kadrze zespołu i nie ukrywa, że ma ogromną motywację.

Wybrzeże Gdańsk powoli szykowało się do startów w Metalkas 2. Ekstralidze, jednak tragiczna forma zawodników w kluczowej fazie sprawiła, że kolejny rok spędzą w Krajowej Lidze Żużlowej. Zespół znad morza ma ponownie zawalczyć o awans, lecz tym razem w nieco odmienionym składzie.

Żużel. Zdolna młodzież kluczem do sukcesu? Mogą być czarnym koniem

Żużel. Żużlowe studio jest w pełni zaplanowane? Zdradza kulisy pracy w telewizji! (WYWIAD)

Działacze zaskoczyli kibiców ogłaszając kontrakt ze Stevenem Goret. Francuz bowiem nie zdziałał jeszcze wiele na polskich torach, lecz gdańszczanie mieli już okazję go poznać. Podczas tegorocznego starcia w Krakowie 24-latek zdobył 11 punktów i bonus pokonując wielokrotnie liderów Wybrzeża. Teraz o skład będzie musiał zawalczyć, jednak jak sam przyznaje – motywacji mu nie brakuje.

– Mam 200 procent motywacji. Żyję żużlem, cały czas myślę o żużlu. Czasami znajomy mówi, że nigdy nie widział, żebym nie mówił o żużlu dłużej niż przez 1 minutę. Dużo ćwiczę, cały czas się uczę… Jeśli nie mam żużla dłużej niż tydzień, źle się czuję. Jestem wojownikiem, bo to cechuje osoby, które chcą żyć swoją pasją. Muszę być zmotywowanym na 200 procent przez cały czas i dużo pracować, licząc się z wieloma wyrzeczeniami – przyznał w rozmowie z trojmiasto.pl.

Żużel. Kubera odszedł z Motoru przez Zmarzlika? Lider Falubazu odpowiada

Steven Goret nie ukrywa, że jazda na motocyklu żużlowym sprawia mu wiele radości. W Gdańsku chce się rozwinąć jako zawodnik i nawet dobierając klub w lidze angielskiej, zwrócił uwagę na terminarz, by ten nie kolidował z treningami nad morzem.

– Mam jedno życie i chcę dobrze spędzić czas na motorze i wrócić do domu z uśmiechem. To dla mnie najważniejsze. Jako zawodnik, cały czas chcę się rozwijać i uczyć. Oczywiście nie zawsze wszystko jest idealnie, ale żeby się tego nauczyć, trzeba przeżyć dobre i złe momenty na motorze i w życiu – powiedział Francuz.