fot. Hubert Furmaniak
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Miłość do żużla przyszła z czasem. Patryk Budniak był jednym z bohaterów piątkowego spotkania Ultrapur Startu Gniezno z Trans MF Landshut Devils. Młodzieżowiec czerwono-czarnych opowiada o perypetiach sprzętowych, problemach ze startowaniem i radości z osiągniętego rezultatu.

 

Patryk Budniak licencję zdawał w sezonie 2022. Wraz z Jędrzejem Chmurą oraz Adrianem Saksem wnieśli „świeżą krew” do młodzieżowej kadry Startu. Choć początki bywały trudne, z czasem gnieźnianie stawali się pewniejsi na torze. Jak to się jednak stało, że piątkowy bohater zaczął karierę w tejże dyscyplinie? – Na początku to żużel mi się nie podobał – przyznaje. – Jeździłem na niego z tatą niechętnie, może nie rozumiałem tego sportu. Potem, jak miałem 13 czy 14 lat, zacząłem jeździć z siostrą i tatą. Tata sobie zażartował, że również mógłbym spróbować. Powiedziałem mu, że jak mnie zapisze to chętnie spróbuje. No i tak się zaczęło.

Dosyć popularnym jest, że kluby wysyłają adeptów na egzaminy w klasie 250cc. Jak wspomina sam Budniak, jego przygoda z taką pojemnością trwała… aż jeden trening. – Miałem jeden trening na 250cc, aby się zapoznać. Potem przesiadłem się już na 500cc – dodaje.

Żużel. Złe wieści z Zielonej Góry. Konieczna operacja

Żużel. Polonia wypuściła zwycięstwo w końcówce! Niemiecka remontada w Pile (RELACJA)

Budniak zadebiutował w Drużynowych Mistrzostwach Polskich Juniorów w 2022 roku, gdzie zanotował upadek. Od tego czasu się sporo zmieniło, a sam Patryk pokazał się szerszej publiczności podczas meczu rewanżowego o awans do Metalkas 2. Ekstraligi ze Stalą Rzeszów. Obecnie wygryzł on Jędrzeja Chmurę z podstawowego składu. Jak sam opowiada, stres zniknął zaraz przed debiutem. – Na początku, kiedy zdałem licencje, wydaje mi się, że się stresowałem. Teraz to już nie – mówi. – Przed tym meczem (Ultrapur Start Gniezno z Trans MF Landshut Devils dod. red.) w ogóle się nie stresowałem, podobnie jak na Łotwie. Tym bardziej przed zeszłorocznym meczem w Rzeszowie. Muzyka na słuchawkach zdecydowanie pomaga.

Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu 2024, Patryk Budniak apelował na łamach sportowegniezno.pl o pomoc sprzętową. Żużlowiec stracił silnik i liczył na to, że ktoś go wspomoże. – Rok temu miałem jeden silnik, który zrobił mi Pan Robert. Było to takie moje oczko w głowie. Na początku sezonu mi się rozleciał, więc nawet go nie naprawialiśmy – tłumaczy. – Udało mi się kupić nowy silnik. Moim sprzętem opiekuje się pan Robert Niedzielski. On mnie, tak od roku, ma pod ręką. Wydaje mi się, że mnie dobrze zna. Sam go bardzo lubię, bo ma dobre podejście do mnie.

Patryk Budniak świetnie spisuje się na dystansie, ale problem pojawia się przy starcie do biegu. Młodzieżowiec podziela zdanie Tomasza Fajfera, który opowiadał w rozmowie z naszym portalem, że Patrykowi brakuje jedynie momentu startowego. – Staram się wygrywać start. Na początku mojej przygody z żużlem, zanim zdałem licencję, robiłem sporo świec na treningu i wydaje mi się, że to od tego. Nie mam żadnego strachu, staram się jak najlepiej wyjść na tym starcie, ale nie wychodzi na razie. Wydaje mi się, że jest coraz lepiej, ale dobrze wiem, że muszę nad tym popracować z trenerem – dodaje.

Żużel. Kto zastąpi Jasona Doyle’a? Klub prowadzi rozmowy

Domowy debiut okazał się fenomenalnym przedstawieniem się dla miejscowej publiczności. Budniak mógł liczyć na owacje od kibiców, a zagorzali fani (tzw. dziesiątka) skandowali jego imię i nazwisko po zakończonym spotkaniu. – Fajne uczucie, że tak cieszę jazdą. Też się cieszę, że zrobiłem dużo punktów w swoim debiucie i ucieszyłem kibiców. Najbardziej mi się wydaje, że dumni są trener i tata. Ciężka praca popłaca i jest dobrze – dodaje skromnie.

Młodzieżowcy dosyć często zmieniają przynależność klubową, ponieważ inne zespoły mają braki w tychże formacjach. Start Gniezno stracił Oskara Hurysza, który obecnie startuje na ekstraligowych torach, będąc wychowankiem Startu jednie w papierach. Patryk Budniak nie ukrywa, że żużel to bardzo drogi sport, ale sam jest zadowolony z jazdy dla Startu. – W Gnieźnie czuje się dobrze. Wiadomo jak drogi jest to sport, a zaplecze sprzętowe klubów z Ekstraligi i 2. Ligi się różni. Nie ma co się oszukiwać, bo jedziemy na tym co mamy. Wydaje mi się, że my jako klub mamy naprawdę ciężko, ale staramy się jak możemy i dajemy radę – kończy.