Nieudany sezon potrafi złamać, ale może też stać się punktem zwrotnym. Szymon Szlauderbach nie zamierza chować głowy w piasek ani oglądać się za siebie. Po rozstaniu z Hunters PSŻ Poznań rozpoczyna nowy rozdział swojej kariery w barwach H. Skrzydlewska Orzeł Łódź, wierząc, że właśnie tam odbije się w górę i wróci na właściwe tory. W rozmowie z naszym portalem wychowanek Unii Leszno otwarcie mówi o przyczynach słabszej dyspozycji w minionym sezonie. Zdradza, dlaczego postawił na Orła Łódź, czy miał inne oferty na stole oraz odsłania kulisy swojego transferu.

Czy po nieudanym sezonie poważnie rozważał zejście do Krajowej Ligi Żużlowej? Jakim prezesem jest Witold Skrzydlewski i jaka atmosfera panuje w łódzkim zespole? Na co stać Orła w nadchodzących rozgrywkach i czy do jego teamu dołączy syn Romana Jankowskiego? O tym wszystkim w obszernej i szczerej rozmowie z Szymonem Szlauderbachem.

– O PRZYCZYNIE SŁABSZEGO SEZONU I ZEJŚCIU DO KLŻ –

Za Tobą sezon, który z pewnością nie był dla Ciebie satysfakcjonujący. Skąd wynikały te nieudane wyniki?

W żużlu bardzo ważne jest, żeby wszystko było poukładane – zarówno sprzęt, jak i głowa zawodnika. Kiedy jedno i drugie działa bez zarzutu, wszystko idzie w dobrym kierunku. Niestety w zeszłym sezonie już na samym początku zaliczyłem upadek, który wykluczył mnie z jazdy na jakiś czas. Później trudno było mi wrócić na właściwe tory i wiele rzeczy po prostu się posypało.

Żużel. Żużlowe studio jest w pełni zaplanowane? Zdradza kulisy pracy w telewizji! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Dobrucki mówi, co przesądziło o wyborze Unii! Chce wprowadzić konkretne zmiany! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Czasami trzeba zrobić krok w tył, żeby móc zrobić dwa kroki do przodu. Myślałeś o tym, by po słabszym sezonie zejść do Krajowej Ligi Żużlowej i tam spróbować się odbudować?

Szczerze mówiąc, po tym słabszym sezonie myślałem o zejściu do Krajowej Ligi Żużlowej. Zdaję sobie sprawę, że to wcale nie jest łatwa liga i wymaga bardzo solidnej jazdy, a powrót na zaplecze PGE Ekstraligi bywa później trudny. Ostatecznie zdecydowałem się pozostać w Metalkas 2. Ekstralidze. Być może wynikami nie do końca na to zasłużyłem, ale skoro pojawiła się oferta z tej ligi, to uznałem, że chcę z niej skorzystać.

Wiem, że stać mnie na jazdę na tym poziomie. Nie jestem jeszcze starym zawodnikiem, mam czas na dalszy rozwój i momentami potrafię wygrywać z bardziej doświadczonymi rywalami, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że mogę jeździć na dobrym poziomie. Gdyby jednak coś nie poszło po mojej myśli, nie zamykam sobie żadnej drogi – mógłbym jeździć także w Krajowej Lidze Żużlowej. Najważniejsze jest dla mnie to, by nadal ścigać się na torze. Nie mam zamiaru się poddawać, jestem jeszcze młody i zdecydowanie za wcześnie, by myśleć o czymkolwiek innym niż dalsza jazda na żużlu.

– O OFERTACH, WYBORZE KLUBU I KULISACH TRANSFERU –

Jak już wspomniałeś o ofertach – miałeś inne propozycje poza łódzkim klubem?

Tak, otrzymałem również inne oferty, choć nie było ich bardzo dużo – co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że miniony sezon nie był dla mnie udany. Nie zdobyłem wielu punktów, a kluby zwracają na to dużą uwagę przy kompletowaniu składów. Nie miałem też wielu okazji, by pokazać się z dobrej strony. Mogę jednak zdradzić, że propozycje pojawiły się zarówno z Metalkas 2. Ekstraligi, jak i z Krajowej Ligi Żużlowej.

Żużel. To nie koniec rewolucji w Unii Leszno! Mamy nowe informacje – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Kto sięgnie po mistrzostwo, a kto poleci z ligi? Typuje… sztuczna inteligencja! – PoBandzie – Portal Sportowy

Mimo innych ofert zdecydowałeś się na H. Skrzydlewska Orzeł Łódź. Dlaczego wybrałeś właśnie ten klub?

Po tym, jak sezon w Poznaniu nie ułożył się po mojej myśli, szukając nowego klubu chciałem trafić w miejsce, które da mi realne możliwości odbudowy formy. Zależało mi na stabilnym, dobrze zorganizowanym klubie i za taką szansę jestem bardzo wdzięczny zarówno prezesowi, jak i całemu Orłowi Łódź. Z niecierpliwością czekam na nadchodzący sezon – moja motywacja jest bardzo wysoka i zrobię wszystko, by jak najlepiej wykorzystać tę okazję.

A jak wyglądały same rozmowy z prezesem Witoldem Skrzydlewskim? 

Same rozmowy kontraktowe były krótkie, konkretne i rzeczowe. Nie jestem osobą, która skupia się na negocjowaniu najwyższych stawek. Najważniejsze było dla mnie to, aby dalej jeździć i znaleźć się w dobrym, stabilnym klubie, a takim bez wątpienia jest Orzeł Łódź.

– O PREZESIE SKRZYDLEWSKIM I ATMOSFERZE W KLUBIE –

Skoro jesteśmy przy temacie sternika Orła Łódź, jakim prezesem jest Witold Skrzydlewski?

Jeśli chodzi o prezesa Witolda Skrzydlewskiego, mogę powiedzieć, że już wcześniej się poznaliśmy. Na ten moment, z perspektywy tego, jak go poznałem, jest to osoba bardzo doświadczona, od lat obecna w tym środowisku. Zrobił ogromnie dużo dla żużla w Łodzi i trzeba jasno powiedzieć, że gdyby nie on, to nie wiadomo, czy ten sport w ogóle by tu przetrwał. Za to należy mu się duży szacunek. Z tego, co wiem i co sam widzę, jest osobą słowną, zaangażowaną i zawsze gotową do pomocy. Bardzo zależy mu na dobru klubu oraz na tym, aby zawodnicy jeździli dobrze i regularnie punktowali. W wielu sytuacjach mogę na niego liczyć i jeszcze nigdy się na nim nie zawiodłem. Oczywiście więcej będę mógł powiedzieć po zakończeniu sezonu.

Żużel. Jest decyzja sądu. Przedłużono areszt byłego prezesa Unii – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Zostanie trenerem w przyszłości? „Były różne propozycje” – PoBandzie – Portal Sportowy

W klubie jest sporo nowych zawodników. Poznałeś się już z drużyną? Jak wygląda atmosfera w zespole?

Mieliśmy już okazję lepiej się poznać w zespole i moje pierwsze wrażenia są naprawdę bardzo dobre. Zapowiada się, że będziemy zgraną ekipą, na co bardzo liczę również w trakcie sezonu. Każdy wydaje się być osobą pomocną i zaangażowaną, dlatego wierzę, że będziemy się wzajemnie wspierać, by jak najlepiej prezentować się na torze.

Jak oceniasz samą drużynę? Na co Was stać w nadchodzącym sezonie 2026?

Tworzymy młody i ambitny zespół, w którym każdy chce się rozwijać i podnosić swój poziom sportowy. Naszym celem jest wygrywanie meczów, szczególnie tych u siebie, na stadionie w Łodzi, ale również liczymy, że będziemy się solidnie prezentować na wyjazdach. Żużel to sport nieprzewidywalny – historia wielokrotnie pokazywała, że nazwiska na papierze nie zawsze przekładają się na rzeczywiste wyniki. Słabsza forma, „literki” czy niestety kontuzje mogą przytrafić się każdemu, dlatego nie należy nas skreślać. Jesteśmy w stanie sprawić wiele pozytywnych niespodzianek.

– O INDYWIDUALNYCH PLANACH I SYNU LEGENDY W TEAMIE –

A indywidualnie – co chciałbyś osiągnąć? Jakie cele stawiasz sobie na nowy rok?

Moim celem jest to, aby z roku na rok być coraz lepszym żużlowcem. Miniony sezon był dla mnie bardzo słaby i nie udało mi się zrealizować założeń, jakie przed sobą stawiałem. Mimo to pozostaję pozytywnie nastawiony i wierzę, że w nadchodzącym sezonie wszystko będzie wyglądało zupełnie inaczej. Przede wszystkim chciałbym przejechać go szczęśliwie – bez kontuzji i niepotrzebnych przeciwności losu – tak, abym mógł w pełni skupić się wyłącznie na jeździe i rozwoju sportowym.

W nowym sezonie chciałbym być wyróżniającym się zawodnikiem w zespole i regularnie przywozić solidne punkty dla Orła Łódź. Zależy mi na tym, aby dawać radość zarządowi, sztabowi szkoleniowemu, a przede wszystkim kibicom – bo to właśnie dla nich jeździmy i to dla nich walczymy o każdy centymetr toru.

Na koniec przejdźmy do tematu twojego teamu. W kuluarach mówi się, że do ekipy dołączy Łukasz Jankowski, syn Romana Jankowskiego. Jak skomentujesz te pogłoski?

Mogę zdradzić, że w moim zespole pojawi się nowy mechanik, jednak na ten moment nie chciałbym jeszcze ujawniać jego nazwiska. Jak co roku bardzo dużą wagę przykładam do zaplecza technicznego. Cały mój team tworzą profesjonaliści i fachowcy w swojej dziedzinie – pod tym względem nie mam sobie absolutnie nic do zarzucenia.

Rozmawiał: MICHAŁ BRAEUER

ZOBACZ TAKŻE: