Warto wspomnieć, że podczas głosowania sporą kampanię na rzecz Briggsa zrobił „Speedway Star”, który do głosowania zachęcał hasłem „Głos na Briggsa, to głos na speedway”.
Ostatni triumf Briggsa w finale światowym nie przyszedł mu łatwo. Do 14 sierpnia Briggs imponował wysoką formą i punkty tracił praktycznie tylko w momencie kiedy zawodził czechosłowacki silnik ESO. 14 sierpnia podczas zawodów na trawie doznał jednak poważnej kontuzji barku.
Żużel. Cook niebawem jak Kurtz? „Stać go na 10 punktów w meczu” – PoBandzie – Portal Sportowy
Na tor wrócił zaledwie po sześciu dniach, ale do końca sezonu towarzyszył mu ból barku. 3 września zajął drugie miejsce w Finale Europejskim i zakwalifikował się do finału Mistrzostw Świata. Parę dni później Briggs słabo zaprezentował się podczas finału DMŚ we Wrocławiu. Po tych zawodach postanowił odpocząć.
– Zdobyłem we Wrocławiu chyba jeden punkt i to tylko dlatego, że Fundin miał problemy z motocyklem. Czułem się u kresu sił. Zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Po tych zawodach menadżer reprezentacji przekonał mnie, abym odpoczął parę dni i po odpoczynku pojechał do Szwecji na finał. To była bardzo dobra decyzja. Pojechałem do Czechosłowacji – wspominał Briggs na łamach swojej biografii.
– Spędziłem kilka dni w fabryce na swojej maszynie. Każdej nocy pędziłem przez słabo oświetlone ulice Pragi. Każdy krok pomagał mi odzyskać sprawność fizyczną zmęczonego ciała i wtedy zacząłem myśleć o ponownym zostaniu mistrzem świata. W niedzielę 18 września zająłem drugie miejsce za Rosjaninem Igorem Plechanovem w czeskiej Zlatej Prilbie w Pardubicach. Z łatwością pokonałem Fundina i znów czułem się świetnie – opowiadał Nowozelandczyk.
Żużel. Falubaz musiał zmienić plany! Problem z obozem – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Doyle pokazał nowe kaski! Ma wielkiego sponsora! – PoBandzie – Portal Sportowy
Na piątkowy finał Mistrzostw Świata do Goeteborgu Briggs wyruszył już we wtorek, a sama podróż miała nieoczekiwany przebieg. W samochodzie żużlowca pękła uszczelka głowicy, a następnie zepsuł się alternator. Tym samym ostatnie 100 kilometrów na prom Briggs przejechał bez świateł w całkowitej ciemności.
– Odpuściłem trening, ale wiedziałem, że faworytem jest Plechanow. Podczas finału jedynym moim problemem był dokuczający bark. Ochraniacze były nad i pod pachą. Po naciągnięciu na to skóry czułem się skrępowany jak kurczak i pewnie wyglądałem jak bohaterowie wrestlingu – kontynuuje Briggs.
Kluczowy dla zdobycia czwartego i ostatniego tytułu okazał się bieg dziewiąty, w którym Briggs wyprzedził Harrfeldta, Worynę i Pogorzelskiego.
– Zarówno Haarfeldt, jak i Woryna nie przegrali poza tym biegiem żadnego wyścigu. To był kluczowy moment finału. Smaczku dodaje fakt, że kiedy zjechałem do parkingu po zakończeniu tej gonitwy mój brat Murray zauważył, że gaźnik się popsuł i musieliśmy zająć się spawaniem, a dziennikarze mogli zobaczyć nietypowe zdarzenie i panikę w moim boksie – dodawał w swojej autobiografii Briggs.

W jednej ze swoich licznych pozycji wydawniczych scenę spawania podczas finału mistrzostw świata, dziennikarz Martin Rogers określił jako jedno z najbardziej szalonych wydarzeń w historii żużla.









Żużel. Nicki Pedersen jak… Cristiano Ronaldo?! Wymowny wpis Speedway Kraków!
Żużel. Wielka rewolucja na stadionie Unii Leszno? Jest plan, będzie… dach?
Żużel. Polonia Piła chce kolejnej sensacji! Lider mówi o ucieraniu nosa! (WYWIAD)
Żużel. Włókniarz wybrał kapitana! Postawili na „młodego”!
Żużel. Wyprzedzili wszystkich! Zorganizują pierwsze zawody w Polsce!
Żużel. Motocykl żużlowy… wolny dla Zmarzlika? Mistrz zaskakuje!