Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Pierwszym złotym medalistą Indywidualnych Mistrzostw Świata został w 1936 roku Australijczyk – Lionel Van Praag. Jednak mało kto zna mistrza świata z przygód, które spotykały go poza torem i kontrowersji, jakie jego mistrzowski tytuł wywołał. 

Van Praag zdobył tytuł mistrza świata w 1936 roku w kontrowersyjnych okolicznościach. Zdobył go po dodatkowym biegu z Ericiem Langtonem. Przed startem Langton zerwał taśmę i zwykle kończyło się to dyskwalifikacją. Van Praag jednak nalegał, aby bieg się odbył. Tak też się stało. Langton prowadził od startu do… ostatniego wirażu, kiedy to bez problemu pokonał go van Praag. Po finale nie brakowało głosów, że baraż został przez obu Panów „ustawiony”. Panowie ponoć ustalili przed biegiem, że ten, który wygra na pierwszym wirażu, wygra wyścig, a nagroda zostanie podzielona. Van Praag ponoć umowy jednak nie dotrzymał. Sportowa ambicja wzięła górę. Sumienie jednak sprawiło, że „odpalił” Langtonowi 50 funtów z nagrody pieniężnej, a niedotrzymanie umowy tłumaczył… za szybkim motocyklem. Brzmi to jak fantazja, ale… tu pojawia się kolejna legenda.

Głosi ona bowiem, że motocykl na pierwszy światowy finał przygotował mistrzowi świata słynny wówczas mechanik Charlie Ogden. Po finale motocykl bardzo szybko został wyprowadzony ze stadionu, ponoć po to, aby nie mógł zostać „zbadany” czy jest prawidłowy. W czasie kariery van Praaga nie brakowało głosów, że jego motocykle niekiedy bywają piekielnie szybkie, a on sam zbyt wielkich umiejętności nie posiada. Choć minęło prawie sto lat, te stwierdzenia mogą brzmieć nam znajomo…

– Kiedyś Charlie Ogden przyznał w wywiadzie, że przygotowywał van Praagowi „inny” silnik. Sam zainteresowany nie miał tej świadomości i to go oczyszcza z jakichkolwiek podejrzeń. Van Praag miał w pewnym momencie taką serię zwycięstw, że Ogden, aby uniknąć nieuchronnych podejrzeń, dał mu normalny, regulaminowy silnik – pisze w swojej autobiografii były żużlowiec, Reg Fearman. 

We wrześniu 1932 roku do jadącego samochodem żużlowca z kolei strzelano, aby prawdopodobnie pozbawić go życia. Wydarzenie to obiło się szerokim echem, a zdaniem wielu, powodem oddania strzałów były porachunki na tle… ustawiania spotkań żużlowych. Oczywiście są to tylko niepotwierdzone legendy. 

W czasie drugiej wojny światowej van Praag został odznaczony za odwagę Medalem Króla Jerzego VI. Do służby wojskowej Australijczyk zgłosił się sam. Podczas wykonywania w 1942 roku działań operacyjnych nad cieśniną Sumba w Indonezji, samolot Royal Australian Air Force Douglas DC-2, którego Van Praag był drugim pilotem, został zestrzelony przez dwa japońskie samoloty i spadł do wody. Tylko dzięki silnej woli i odwadze van Praaga oraz oficera Noela Webstera, czteroosobowa załoga samolotu przeżyła blisko trzydzieści godzin w wodzie. W tym czasie van Praag kilkukrotnie odpierał atak… rekinów. 

Po wojnie van Praag ścigał się jeszcze na żużlu w Australii, a także “odjechał” jeden rok w Anglii, reprezentując barwy zespołu New Cross. Z żużla odszedł w 1948 roku. Wracał do niego jeszcze parokrotnie, aby ostatecznie odejść w 1950 roku. W 1951 w pewien sposób powrócił do żużla, by połączyć go ze swoją drugą pasją, czyli lotnictwem. Jego firma przewoziła samolotem żużlowców angielskich, przebywających na żużlowym tournee w Australii.

– Musieliśmy lecieć z nim do Adelajdy. Miał swoją firmę transportową. Latał wojskowym samolotem Lockhead Hudson, z którego wymontował wieżyczki strzelnicze. Jak zobaczył nas piętnastu i nasze motocykle z całym sprzętem, to stwierdził, że ponosimy ryzyko, bo mamy zbyt dużą wagę, ale on się podejmuje, bo lubi ryzykować. Siedliśmy na dwóch ławkach, a po drugiej stronie umocowaliśmy sprzęt. Samolot na pasie startowym wznosił się i opadał. W końcu Lionel krzyknął, że mamy przesunąć się wszyscy natychmiast tuż za jego kokpit, bo inaczej się nie wzniesiemy i rozbijemy. W końcu, niemal w ostatniej chwili, wzbił samolot i to tak, że lecieliśmy tuż nad głowami rybaków w zatoce Botanika. Podczas lotu poprosił swoją kobietę, która była nawigatorem, aby opuściła miejsce i każdemu z nas dawał możliwość bawienia się w ustawianie trasy samolotu – wspomina na łamach swojej biografii Reg Freaman. 

Van Praag miał sporo przygód za sterami samolotów głównie dlatego, że przeważnie latał przestarzałymi jednostkami. W 1962 roku tylko dzięki katapultowaniu się przeżył rozbicie swojego samolotu pod Wollongong niedaleko Sydney.

Australijski mistrz zmarł w 1987 roku. Pomimo wielu kontrowersji, wokół jego osoby, do dziś jest najgłośniej ze względu na to, że jest on tym pierwszym, który zdobył tytuł indywidualnego mistrza świata.