fot. Jarosław Pabijan

Za nami rozstrzygający weekend. Myślę o podziale krążków. Do rozwiania jedna tylko tajemnica – Przyjemski zostanie w Ekstralidze, czy zejdzie poziom niżej? Na początek Grudziądz. Tamże pożegnanie (?) z sympatyczną ekipą Eleven Sport, która to stacja w przyszłym sezonie nie ma już pokazywać szlaki. Szkoda. Mieli luz. Dystans. Fachową ekipę. Owszem. Zdarzało się drwić z maluczkich nie tykając możnych, ale to taka… współczesna przypadłość medialna. Mam nadzieję, że przynajmniej część ekipy pozostanie przy żużlu. W formie magazynu, podsumowania – wszystko jedno. W porównaniu z „nadętą” drużyną C+ i drewnianą formą przekazu tej stacji, właściwie nie ma czego porównywać. Dzięki ekipo.

Przy Hallera najwierniejsi fani GKM przyszli podziękować swoim za rewelacyjny sezon. Tak. Rewelacyjny. Nie może obraz jednego meczu (we Wrocławiu) zamazać dokonań całej batalii. Teraz czas do pracy. Wnioski. Nauka. Błędów nie popełnia tylko ten kto nic nie robi. Ważne by tych samych uchybień nie powtarzać. A Wrocław? Brąz „na pocieszenie” i czas… nie, nie na gwałtowne, nieprzemyślane ruchy. Czas na spokojną analizę i właściwe (to kluczowe słowo), podejmowane bez emocji decyzje. Szczególnie te personalne, acz nie tylko. Może pora by Andrzej Rusko zasiadł w loży VIP i pozwolił trenerowi (kto by nim nie był) na swobodę działania. To może być najtrudniejsze wyzwanie przed parą prowadzącą WTS. Oddać odrobinę pola. A przy tym… klucz do sukcesu?

W mieście ułanów nie tylko temperatura powietrza była chłodna. Oczekiwania miejscowych – po prostu wygrana, by nieco zmazać plamę z Olimpico, w dobrym nastroju żegnając kibiców. Czy Artiom na „grudziądzkim” silniku i spółka pozwolą? Zobaczymy na co przydadzą się roszady w składzie Gołębi.

Już na dzień dobry publika mogła się rozgrzać. MJJ gonił Brady`ego, nawet prześcignął, ale kontra kangura była skuteczna. Za to Bartek Kowalski wystrzelił spod linek, przez moment nawet na 1-5 z Kurtzem, po czym stracił najpierw szybciutko na rzecz Jensena, a na kresce Miśkowiaka. Młodzież takoż na remis, choć Przanowski, wzorem Kowalskiego wyjechał spod taśmy, acz nie utrzymał w trasie. W trzecim 2-4. Magic mądrze rozegrał pierwszy łuk, za to Max Fricke znowu… zawalił. W mistrzostwach podwórka Artiom przed Wadimem. Zwieńczenie serii i najpierw walka Janka Przanowskiego, po tradycyjnie dobrym starcie z Bewleyem, a potem zakończona powodzeniem na kresce pogoń Dana za Jaimonem. 1-5. Minus 6 grudziądzanie. Jadą MJJ oraz Małkiewicz, We Wrocławiu oprócz Kowalskiego – wszyscy.

Żużel. Co za słowa Kvecha! Już mówi o powrocie do Torunia! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Co za brylant! Pawełczak przebił Zmarzlika! – PoBandzie – Portal Sportowy

W przerwie „pojechał” po gospodarzach ekspert Fiałkowski. To taki ekspert, który jak zabrał się osobiście za tor w Krośnie przed odwołanymi IMP, to w nagrodę poleciał z GKSŻ, a chwilę potem „zrezygnował” z GKM. Warto się przejmować? Sami oceńcie. Dla mnie półka z Frątczakiem, Sokołowskim i podobnymi fachowcami.

A w meczu? Wrocław kontroluje sytuację i odjeżdża coraz boleśniej zagubionym gospodarzom. Mam wrażenie, że miejscowi dokleili fury pod koniec treningu, kiedy już się odsypało, a na początku zawodów było twardo. Osłabili, co przed drugą serią, gdy nieco otworzył się płot, nie było najszczęśliwszym posunięciem. Po dwóch rundach tylko dwie trójki Grudziądza. Mecz ucieka. Będą taktyczne, czy Kościecha pozwoli odjechać swoje każdemu? Dla mnie MJJ mógłby śmignąć zamiast Lidsey`a, ale to dopiero w XIII. W VIII mógłby Kewin zastąpić Janka. Kwestia strategii. Sparta (prawie) kompletna. Niedomaga (tradycyjnie na wyjazdach) Bartek Kowalski. To jedyne dwie śliwki w dorobku gości. Sprawa brązu dawno załatwiona. GKM walczy o honor i nastroje fanów.

Otwarcie trzeciej serii dla GKM, ale… jechał Bartek Kowalski i „trzymał formę”. Ze strony miejscowych jednak Małkiewicz za Przanowskiego z punktem. W IX Kurtz vs Jensen odsłona druga. Duńczyk wywiózł. Kangur leżał. Powtórka w komplecie. Tu zaś pech Magica. Upadek po defekcie. A wieźli lidera GKM podwójnie. Za chwilę Fricke z trasy mija Łagutę po turbulencjach tego ostatniego. „Tylko” minus 6 – nowe życie Gołębi? Raczej odrobina pecha wrocławian.

Czwarta seria a XI jak XV – starcie liderów. No i nie znam się na szlace. Wyścig na 5-1 i GKM wraca do gry. Co prawda upada koncepcja taktycznej w XIII, ale… czepili się wrocławskiego ogona. Kurtz na zero. XII i… powtórka. Czołgał się Janowski na nowym motocyklu. Małkiewicz zarobił warninga „przy okazji”. 4-2 i mamy remis w meczu. W XIII zaś bezbarwnego Lidsey`a zastąpi ze zwykłej… Kewin Małkiewicz. Zawsze to lepiej niż mdły kangur. Kowalski startuje… po Audi? Za to teoria o doklejeniu przez grudziądzan motocykli pod koniec przedmeczowego treningu zdaje się sprawdzać. Dwoma GKM i nadzieje miejscowych na sukces w postaci wygranej – odżywają. U niektórych zdecydowanie zbyt mocno. Interwencja Policji. Gaz. W porządku. Małolaty przegięły i zasłużyły na karę, ale.. . Nie strzela się z armaty do muchy. Na Boga. Głupota i bezmózgowie galopujące, pośród małoletnich w większości miejscowych ultrasów. Znowu psują wszystko. Emocje? Tak. Ale wyłącznie sportowe. Po co przychodzą na sektor? Żeby udowodnić, że są durniejsi od przeciętnej? Nie muszą. Wierzę na słowo. Tyle tylko, że tym razem reakcja służb kompletnie przesadzona i nieadekwatna do sytuacji. Żadnego „zagrożenia”nie było. Przegięli jedni i drudzy. Ci z gazem w garści, wywołali więcej zamieszania niż ktokolwiek inny.

Wracamy do spotkania. Nominowane. W XIV rekontra Sparty. Teraz GKM na musiku. Creme de la creme na pożegnanie. Działo się i tasowało. Ostatecznie Gołębie górą. Po pięknej walce. Podwójnie. 46-44 dla miejscowych. Trochę na otarcie łez. Trochę na poprawienie nastroju. WTS poległ w meczu, acz w dwumeczu wyraźnie górą. Gołębie nie miały tym razem, komu dziękować za doping. Sektor Ultrasów opustoszały po akcji mundurowych. Oj nie tak panowie. Nie tak. Wystarczy trochę wyczucia i można uniknąć najgorszego, czytaj – eskalacji napięcia. Miało być uroczyście i pięknie. Wyszło „po grudziądzku”. Małolaty zaszalały, a mundurowi z bombą atomową na Watykan. Goście odebrali medale przy aplauzie swoich kibiców. Bez rac, wyrywania krzesełek i amoku. Była feta i radość. Uczmy się od najlepszych.

Niedziela mimo przygruntowych przymrozków – też miała być gorąca. Najpierw w Bydgoszczy, a następnie w Lublinie. Gorzów „profilaktycznie” wypuszczał tu i ówdzie „nieśmiałe” sugestie o rzekomym preparowaniu bydgoskiego toru. Jakoś „za Golloba” nikomu ścieżka przy płocie nie wadziła. Boją się? Z kilku powodów – na pewno. Nieopłaceni liderzy mogą być jedynie szantażowani, na zasadzie „zawalisz – nie uregulujemy zaległości”. A Polonia? Miejscowa geriatria, wypluta przez E-lipę raczej z powrotem się nie pcha. Przy Sportowej mają ciepło i bogato. Po co to zmieniać? Kto więc znajdzie większą „motywację”?

Przed meczem. Dodam – tuż przed. Znaczenie opon. Ilość dowolna na zawodnika wedle opasłego Regulaminu, ale tak postanowiono. Po co? Żeby ktoś „fałszywek” nie używał? Niedorzeczne. Podobnie jak cała operacja. Tor wyjątkowo twardy. Taki… gorzowski rzekłbym. Ktoś pomaga jak umie? Albo sobie przeszkadza. Na szczęście stopniowo nawierzchnia się odsypuje. Najlepiej widać było w czwartej odsłonie. Debiutant Pawełczak jak profesor przez dwa kółka holował „nieopierzonego” Buczkowskiego, by przywieźć 5-1 i 4 oczka przewagi miejscowych po pierwszej serii. W drugiej także młody bydgoszczanin robi show. Ale inny. Kacper Andrzejewski ścigał się mądrze i mimo, iż wolniejszy dowiózł podwójnie nad Bednarem i Paluchem. Widać kto walczy serio po stronie Gryfów? Za wcześnie na takie wnioski. W VII odsłonie aktorstwo Thomsena. Atakujący Kai dotknął, ale nie przewrócił Andersa. Co zdecyduje rozjemca? Moim zdaniem aktor Thomsen do wykluczenia. Zdaniem arbitra – Huckenbeck. Wyniki zaliczone. Mecz bez zmian. Gorzów ma wciąż w odwodzie dodatkowe starty lidera Lebiediewa i skutecznego Thomsena. To przeważy? Być może, choć Paluch nie dojechał dotąd na zawody.

Żużel. Fani Motoru się nie popisali! Donośne gwizdy na ceremonii! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Szef Unii zaskakuje! Mimo spadku… nie pojadą w najniższej lidze?! – PoBandzie – Portal Sportowy

W VIII Maksymilian Pawełczak show. Ależ On się ściga. Przegrane linki. Mądry, przygotowany atak. Przytomne ujęcie gazu po wyprzedzeniu i skuteczna kontra. Ręce same składają się do oklasków. Nic na siłę. Nic bez głowy. Nie udźwignął Loktajew. Działo się. Lebiediew z pierwszą porażką dzisiaj. Potem Buczek z Huckenbeckiem wieźli, przeszkadzając sobie niemiłosiernie – Thomsena. Nie dowieźli. „Tylko” 4-2. W X na zamknięcie serii za Brennana… Pawełczak. Nie podołał. Z Andersem przegrał, ale dowiózł pewną dwójkę. Plus 6 Bydgoszcz i możliwe taktyczne gości. Czwarta seria przeciwko Bykom była dla miejscowych katastrofalna. Historia lubi się powtarzać? Po kolei – Lebiediew ZZ, Lebiediew taktyczna i Lebiediew z programu w starciach XI – XIII? Czemu nie. Mogą.

No i mamy. W XI Pawełczak za Brennana oraz Lebiediew ZZ  za Fajfera. Kai wygrywa. Maksymilian walczy, ale przyjeżdża ostatni. No to teraz za Kroka z taktycznej Andrzej? Logika nakazuje, a punktacja sprzyja. Jednak Thomsen nie Łotysz. I Duńczyk daje radę. Wykorzystują Regulamin jak im pozwala goście i we trójkę, a właściwie w dwóch i pół, trzymają się bydgoskiego ogona. U siebie taktycznych z ich strony raczej nie będzie. Ale będzie wzmocnienie ZZ. Polonia musi zawalczyć o utrzymanie przewagi, by jechać na rewanż z zaliczką. W XIII mijanki na kresce i biegowy remis. Senator z cygarem powinien publicznie przeprosić Hamleta? Myślę, że ma powody.

Nominowane przewrócą i odwrócą wynik? Czekamy. Są emocje. XIV na remis. Woźniak mógł wyprzedzać, ale jechał… źle. Ani płot gdy wjeżdżał szeroko i nie ustawiał fury koło za kołem, ani krawężnik i pika gdy próbował przy wewnętrznej. Dopędzlował ze śliwką. Nie dziwota. Ostatni 2-4. Thomsen z trasy łyka Loktajewa. Buczek krążył, krążył ale oczka nie dowiózł. 47-43. Faworytem w rewanżu Stal Gorzów.

W Lublinie niepewność. Zaliczka Pres Grupy Deweloperskiej solidna, a we Wrocławiu udowodnili, że bronić potrafią, zaś speedway to nie zawsze sport indywidualny. Do tego pada deszcz – najlepszy toromistrz, zwykle jednak niweczący plany gospodarzy. Czyżby „jedynie” 12 wyścigów decydowało? Baron przed spotkaniem z klasą. Mówi, że tor jest przygotowany perfekcyjnie, zaś kwestią otwartą pozostaje, czy Toruń potrafi do niego dopasować motocykle. Jakże inaczej niż w Bydgoszczy.

Na dzień dobry – kontrowersja. Holder wykluczony. Słusznie? Moim zdaniem – tak. Juniorzy odrabiają i nadrabiają. Przyjemski w swojej lidze. Bańbor nękał Antka, nękał i w końcu dopadł na ostatnim łuku. Emocje rosną. Zmarzlik męczył się z Lambertem, a kiedy już wymęczył, to… na kresce stracił. Cierniak ze śliwką. Czwarty podwójnie dla Koziołków. 6 punktów odrobionych. Goście muszą kombinować. Tylko Lambo i… Kawczyński dysponują szybkimi motocyklami. Pozostali do poprawki.

W V taktyczna – Emil za Kvecha. Ryzykowne. Cierniak górą, ale Sajfutdinow z Michelsenem przez trzy i pół kółka tworzyli zaporę nie do przebicia dla dużo szybszego Jacka Holdera.  Ten na ostatnim łuku poszedł na okrętkę i jednego wciągnął na kresce. Potem Dudek doklejony i szybki, z trasy wciąga Bańbora. Zmarzlik dopiero trzeci. Kładzie mecz Lublinowi dotychczasowy, niekwestionowany lider? Na ten moment – tak. Dalej Emil po taktycznej połapany… złapał na kresce Lindgrena i wygrał. Dzieje się.

Na otwarcie 3 serii Dudek z taktycznej na Zmarzlika. Kvech chyba odstawiony na dobre. Baron nie czeka, bo jeszcze Przyjemski w tym wyścigu. Ryzykuje toruński coach. I opłacało się. Bartek wygrał, ale nie odjeżdżał bezbarwnemu dotąd Michelsenowi. Wiktor przegrał linki i już się nie przebił. W kolejnym przeszarżował Dominik Kubera. Do wykluczenia. Arbiter potwierdził. Powtórka dla Dudka. W meczu minus 6 Toruń, zatem taktyczne nadal możliwe. W kolejnym odbijają Koziołki. Znowu minus 8. Do szczęścia miejscowi potrzebują odpracować 10 oczek. Aż 10 oczek. Albo inaczej. Anioły potrzebują 11 punktów w 5 biegach. Toruń ma w zanadrzu coraz szybszego Michelsena i nieobliczalnego Lamberta z taktycznych. Ekscytująco.

W XI profesor Dudek doholował za uszy na remis Michelsena przed Kuberą. Coraz bliżej torunianie. XII i Bańbor na kresce śmignął Kawczyńskiego. O grubość klocka opony. Zostało torunianom 8 przewagi w dwumeczu i Kvech w XIII. Pójdzie taktyczna? Zapewne. I jest Michelsen. Ale nic nie wskórał. Lublin jeszcze żyje, acz sytuacja obrońców tytułu arcytrudna. Toruń z kolei wystrzelał się z taktycznych. Jadą ci, którzy muszą. Kluczowy będzie XIV wyścig? Na pewno.

Jest meczycho co się zowie. Są emocje. To jest godny finał. Michelsen! Michelsen! Michelsen! Wygrywa i stawia pieczęć na tytule dla Torunia. Zemsta smakuje słodko? Pewnie tak. Orlen Oil Motor zdetronizowany. Dokonał tego team zdeterminowany i wyrachowany zespół. To słowo klucz. Zespół. Udowodnili, że żużel to jednak sport drużynowy. I On. Autor dzieła. Piotr Baron.

Medale rozdane. Baron wstrzymał Lublin – ruszył Toruń. Taki to zeń Kopernik. Przed startem sezonu obstawiałem Lublin, potem przerwa. W kolejności Wrocław i Toruń. Kolejna przerwa. A dalej Zielona Góra i z tyłu cała reszta stawki. Na szczęście sport pozostaje nieprzewidywalny i poniekąd „niesprawiedliwy”. Na szczęście. A kto jako 8 uzupełni Ekstraligę? Bydgoskiemu związkowi emerytów i rencistów polecam walkę serio na Jancarzu. Nawet jeśli cieplutkie gniazdko przy Sportowej przejdzie do historii, to zawsze można się zaczepić. Na przykład w klubie zarządzanym przez magistra z udokumentowanym dorobkiem w pozyskiwaniu środków zewnętrznych – co nie bez znaczenia. A jeśli nie tam, bo daleko, zostaje beniaminek. Nazwa ta sama, zaś w Pile chętnie podpiszą kontrakt ze starszym panem, przyciągającym kibiców dorobkiem i osiągnięciami, najczęściej sprzed lat. Zatem do boju. Geriatria też potrafi!

Przemysław Sierakowski