Główny partner portalu

Piotr Żyto. Foto: Łukasz Forysiak, Falubaz Zielona Góra
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Starcie otwierające 11. kolejkę PGE Ekstraligi nie potoczyło się po myśli Marwis.pl Falubazu Zielona Góra. Zielonogórzanie od drugiej serii startów ścigali się osłabieni i ostatecznie przegrali z Motorem Lublin różnicą aż 26 punktów. Piotr Żyto przyznaje, że sytuacja z piątej gonitwy bardzo pokrzyżowała jego plany i nie wyklucza zmian w składzie na starcie derbowe.

 

Żółto-biało-zieloni nie najgorzej weszli w piątkowe spotkanie. Po czterech gonitwach mieli cztery oczka straty do gospodarzy. Kraksa Mateusza Tondera i Mateja Zagara sprawiła jednak, że siedmiokrotni mistrzowie Polski stracili najszybszego zawodnika w pierwszej serii.

– Nasz zawodnik, który jako jedyny wygrał bieg na początku spotkania został wyeliminowany i nie mógł jechać. Zamiast puszczania go z rezerwy taktycznej trzeba było szukać zastępstwa za niego. Ten upadek w piątym wyścigu rozwalił cały mecz. Widać było, że Matej był naprawdę szybki. On zna ten tor i troszeczkę punktów mógł zrobić. Jechałoby się inaczej, a tak złapaliśmy doła i dopiero w końcówce znaleźliśmy odpowiednie przełożenia – mówi Piotr Żyto w rozmowie z Radiem Zielona Góra.

– Początek był naprawdę dobry. W pierwszym biegu jechaliśmy na 5:1 i gdyby Max popatrzył na Tondera, to mogłoby to zupełnie inaczej wyglądać. Jak nie ma co robić, to trzeba kombinować, aby było chociaż trochę lepiej. Dzisiaj udało się wywalczyć 32 punkty i były to punkty wywalczone, a nie podarowane – dodaje.

W meczu z lublinianami kolejny raz potwierdziło się to, że Tonder zupełnie inaczej spisuje się w meczach domowych wyjazdowych. Zielonogórzanin zdołał wywalczyć z Motorem tylko jeden punkt z bonusem. – W pierwszym biegu pokazał się nieźle, potem leżał. Po takiej sytuacji ciśnienie na pewno wchodzi. W głowie na pewno miał to, że uszkodził kolegę z zespołu. Człowiek o tym myśli i tak to wygląda. Trzeba to zrozumieć i wiedzieć, co się w głowach kryje – komentuje opiekun Falubazu.

W związku z urazem Zagara dwie szanse w zawodach otrzymał Damian Pawliczak. 22-latek spisał się całkiem nieźle, bo przywiózł trzy punkty, a w biegu piętnastym pokonał Jarosława Hampela. Czy zatem można się spodziewać, że w meczu z Moje Bermudy Stalą Gorzów Pawliczak wystąpi od początku?

– Teraz mamy mecz na wyjeździe. Na pewno zmiany nie zrobiłbym w Zielonej Górze, bo tam Mateusz jedzie i jest spasowany z torem. Zobaczymy co się wydarzy. Na pewno Damian ma szansę wystartować w składzie w Gorzowie. Wtedy to zmienimy i Mateusz będzie na rezerwie – podsumowuje trener ekipy z W69.