Indywidualne Mistrzostwo Świata na żużlu dla Polaka? Dzisiaj za sprawą Bartosza Zmarzlika to chleb powszedni, jednak przez lata kibice z utęsknieniem wracali wspomnieniami do 1973 roku i zawodów, w których najlepszy okazał się Jerzy Szczakiel. To właśnie pan Jerzy był pierwszym polskim indywidualnym mistrzem świata, przez długie lata jedynym. Dziś przypada 77. rocznica jego urodzin.

– Stadion Śląski wiwatuje, jedni krzyczą z radości i rzucają się sobie w ramiona, inni skaczą, śpiewają sto lat. Panuje niesamowita atmosfera, której nigdy do tej pory na żadnym z żużlowych finałów nie było. 24-letni chłopak z podopolskich Grudzic spokojnie wchodzi na najwyższy stopień podium. Obok niego, ale niżej, staje mający już cztery indywidualne tytuły, wielki Ivan Mauger. „Jeszcze Polska nie zginęła” śpiewa 100 tysięcy ludzi. Śpiew odbija się w kotle stadionu, co potęguje jego siłę, tak jak przed wielkimi meczami piłkarskimi. Do Szczakiela powoli dociera to, że jako pierwszy Polak został indywidualnym mistrzem świata, ale nie skacze z radości, nie ma nawet uśmiechu na jego twarzy. Zamyślony, pochyla się by odebrać złoty wieniec. Wiązanką kwiatów nieśmiało pozdrawia publiczność. Po zawodach wracając do domu, zatrzymuje się przed cmentarzem w rodzinnych Grudzicach, i na grobie swojej mamy, którą przyszło mu pożegnać krótko przed chorzowskim finałem, kładzie mistrzowski wieniec i wszystkie kwiaty – pisał o Jerzym Szczakielu znakomity dziennikarz, Henryk Grzonka.

Żużel. Unia Tarnów nie pojedzie? Takiego bałaganu żużel nie widział! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. 2594 dni w jednym klubie. Najdłużej i najkrócej pracujący trenerzy w PGE Ekstralidze (RANKING) – PoBandzie – Portal Sportowy

A jak wyglądał sam finał, turniej, który przeszedł do historii? Późniejszy mistrz zawody rozpoczął kapitalnie. Komplet trójek w pierwszych trzech gonitwach mógł dawać nadzieję na sprawienie sensacji. Kolejne dwa wyścig Szczakielowi już tak dobrze nie poszły. Ostatecznie po 20 biegach Szczakiel oraz Nowozelandczyk Ivan Mauger mieli po 13 punktów i musieli zmierzyć się w biegu dodatkowym.

Mauger zdecydował się na pierwsze pole startowe, zawodnik Kolejrza Opole wystartował natomiast z pola C. Polak wygrał start i trzymał się krawężnika. Mauger, chcąc wyprzedzić naszego żużlowca, niefortunnie zahaczył o jego koło. Wtedy stało się jasne, że Polska ma pierwszego tytuł globalnego czempiona.

Żużel. Motor Lublin szuka domu na sezon 2027! Łódź wcale nie jest pewna? – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Nie Przyjemski czy Ratajczak? Wskazał największy talent! – PoBandzie – Portal Sportowy


– Jerzy Szczakiel nigdy nie dostał takiego uznania, na jakie sobie zasłużył. To ja popełniłem błąd, którego on nie zrobił. Krytycy narzekali, że Szczakiel  był po prostu tego dnia szybki ze startu i czerpał w tym dniu z tego elementu maksymalne korzyści. Pisano również , że były to zawody „ustawione” pod Polaków. Kompletnie tak nie było. Jurek zrobił wszystko, co tego dnia mógł i zrobił to bardzo dobrze. Jego nieszczęście w karierze polegało na tym, że nigdy więcej nie zbliżył się do zrobienia czegoś tak dużego ponownie. Przez wiele lat był potępiany jako najgorszy zawodnik, jaki kiedykolwiek zdobył tytuł mistrza świata. To niefortunne i niesprawiedliwe określenie dla przyjemnego, bardzo skromnego mężczyzny, który nie tylko był o wiele lepszy niż krążące o nim opinie, ale w pełni zasłużył sobie na miejsce w księgach mistrzów żużla. Osiągnął to, czego nie udało się zrealizować wielu setkom innych, ponoć lepszych od niego, zawodników – pisał w swojej autobiografii o pierwszym polskim mistrzu świata legendarny Ivan Mauger.

O skromności polskiego czempiona mówi także jego syn, Marcin. – Tato był osobą skromną i przyznam, że w domu ten temat mistrzostwa świata pojawiał się niezwykle rzadko. Dla nas to był tata, czy mąż dla mamy, dla kibiców, dziennikarzy był tym żużlowcem, który pierwszy wywalczył złoty medal. Jak ktoś do taty przyjeżdżał i pytał o tamten finał, to tato do niego wracał oczywiście. Prywatnie ten temat praktycznie nie istniał – mówił w rozmowie dla naszego portalu w 2022 roku Marcin Szczakiel.

Dodajmy, że do wielkiego sukcesu z Chorzowa, Jerzy Szczakiel dorzucił brąz Drużynowych Mistrzostw Świata w 1974 roku, a także triumf w Mistrzostwach Świata Par w 1971 roku. Na arenie krajowej wielkich sukcesów nie osiągnął. Przez całą karierę reprezentował Kolejrza Opole i zdobył z nim brąz DMP w 1970 roku. W turniejach indywidualnych jego największym sukcesem pozostało wicemistrzostwo Polski z Rybnika z 1971 roku. Na liście osiągnięć nasz pierwszy mistrz ma także zwycięstwo w Srebrnym Kasku z 1969 roku.

W 1971 roku sukces ze Szczakielem odniósł Andrzej Wyglenda, który tak wspominał tamte zawody na naszych łamach. – Tamte mistrzostwa odbywały się w Rybniku. Byliśmy z Jurkiem umówieni, że on jedzie po zewnętrznej, a ja po wewnętrznej. Powodem takiej decyzji było to, że to on był młodszy, mniej doświadczony, ale rozumieliśmy się na torze. Tamte zawody miały mnóstwo smaczków, ale to już niemal pół wieku. Nie sposób pamiętać wszystkie szczegóły. Mogę powiedzieć, że Jurek był zawodnikiem, z którym fajnie się jeździło. Był prawdziwym kumplem… – mówił Andrzej Wyglenda.

fot. Jarosław Pabijan

Mistrz Jerzy Szczakiel zmarł 1 września 2020 roku w wieku 71 lat. Spoczął na cmentarzu w Grudzicach, a żegnał go ryk żużlowych maszyn i tłumy kibiców z których wielu przyszło w koszulkach z napisem „Legendy żyją wiecznie”. Od 2015 roku nagrody na corocznej Gali PGE Ekstraligi przyznawane są „Szczakiele”, specjalne nagrody dla wybitnych postaci polskiego żużla.Od 2021 roku turniej o Złoty Kask jest jednocześnie memoriałem Jerzego Szczakiela, a w ostatnich latach te zawody odbywały się w Opolu, czyli w miejscu, gdzie żużlowo wychował się mistrz Jerzy. Również w sezonie 2026 roku zawodnicy o Złoty Kask powalczą na stadionie Kolejarza.