Główny partner portalu

fot. Włókniarz Częstochowa
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Nieznacznym zwycięstwem gospodarzy zakończyło się spotkanie pomiędzy Eltrox Włókniarzem Częstochowa, a Marwis.pl Falubazem Zielona Góra. Częstochowianie byli faworytem sobotniej potyczki, “męczyli” się przez całe spotkanie i dopiero w wyścigu 14. przypieczętowali swój sukces. Momentem przełomowym było przebudzenie się Bartosza Smektały, który po niemrawym początku w trzech kolejnych startach był już niepokonany. Nie można także nie wspomnieć o znakomitej postawie Fredrika Lindgrena. Sobotnie zwycięstwo Włókniarza sprawia, że w ligowej tabeli nie ma już drużyny, która nie miałaby na koncie żadnych punktów.

Gospodarze nie zaliczyli udanego początku sezonu, choć wielu upatruje w nich kandydatów nawet do mistrzowskiego tytułu w tegorocznych zmaganiach. Tymczasem na inaugurację polegli na własnym obiekcie z Fogo Unią Leszno, a następnie nie poradzili sobie na ziemi lubelskiej. Tak naprawdę drużynę Piotra Świderskiego “ciągnął” jedynie Leon Madsen. Pozostali mieli nad czym pracować. Pomimo tego należało spoglądać na częstochowian jako na faworytów pojedynku przeciwko Marwis.pl Falubazowi Zielona Góra. Zespół Piotra Żyto do tej pory spisywał się właściwie zgodnie z oczekiwaniami. Porażka na MotoArenie w Toruniu na inaugurację oraz pewne zwycięstwo przy W69 z ekipą z Grudziądza były niejako wkalkulowane.

Pierwsze spotkanie przy ul. Olsztyńskiej pokazało, że gospodarze wciąż uczą się swojej własnej nawierzchni. Świetny początek, a następnie kompletne zagubienie świadczą o tym, iż zawodnicy Eltrox Włókniarza Częstochowa potrzebują jeszcze większej liczby treningów na domowym obiekcie.

– Nie mamy problemu z energią, ani z nastawieniem do meczu. Nie zawsze kończy się to zwycięstwem, ale na pewno nie brak nam motywacji. Brakuje po prostu punktów po naszej stronie i głęboko wierzę, że dziś ten stan rzeczy ulegnie zmianie – mówił w wywiadzie dla Eleven Sports przed rozpoczęciem spotkania Piotr Świderski.

– W ubiegłym roku wygraliśmy w Częstochowie. Dziś liczymy również na dobre spotkanie. Tor jest nieco podobny do naszego w Zielonej Górze. Damy z siebie wszystko, a kto wie, być może będziemy w stanie odnieść zwycięstwo po raz kolejny – analizował z kolei trener Falubazu, Piotr Żyto.

Na otwarcie para gospodarzy popisała się atomowym startem. Bartosz Smektała poszukiwał prędkości bliżej bandy, jednak na to było jeszcze zbyt wcześnie. Poczynania popularnego Smyka wykorzystał Max Fricke, który zdołał wcisnąć się i rozdzielić parę miejscowych. W kolejnej odsłonie częstochowscy juniorzy pokazali moc i pewnie pokonali parę przyjezdnych. Po raz pierwszy w tym sezonie Leon Madsen przyjechał za plecami rywala w swoim inauguracyjnym wyścigu. Pogromcą Duńczyka okazał się w biegu numer trzy Patryk Dudek. Kawał ścigania pokazali natomiast Matej Zagar oraz Jakub Miśkowiak w wyścigu kończącym pierwszą serię startów. Wspomniani zawodnicy wielokrotnie mijali się nawzajem, ale ostatecznie górą był Słoweniec. Na tablicy wyników było 14:10 po czterech wyścigach.

W 5. wyścigu kibicom w Częstochowie mogła się przypomnieć sytuacja z meczu przeciwko Fogo Unii Leszno. Po przerwie na kosmetykę toru zawodnicy Falubazu odrobili straty i doprowadzili do remisu. Słabszą postawę Kacpra Woryny oraz Bartosza Smektały skutecznie nadrabiali jednak juniorzy. Za sprawą świetnej dyspozycji Mateusza Świdnickiego gospodarze ponownie mogli cieszyć się z prowadzenia w spotkaniu (23:19).

Kolejne biegi to wymiana ciosów zarówno ze strony jednej, jak i drugiej drużyny. Swoisty “policzek” wyprowadził swojemu byłemu pracodawcy Matej Zagar. Słoweniec, który miewał lepsze i gorsze momenty przy Olsztyńskiej za czasów jazdy z lwem na plastronie, po trzech seriach startów pozostawał niepokonany. Za plecami przywiózł nawet Leona Madsena. Pierwszą “trójkę” na domowym obiekcie zanotował niedługo potem Bartosz Smektała. Było to przebudzenie, jakiego częstochowianie potrzebowali.

Po kolejnej przerwie technicznej Piotr Żyto posłał do boju swoją najmocniejszą parę, czyli Matej Zagar – Max Fricke. Australijczyk zastąpił bezbarwnego Damiana Pawliczaka. Nie udało się jednak odrobić strat, ponieważ kosmiczny tego dnia był Fredrik Lindgren, ostatnio krytykowany przez kibiców. Niesamowitego pecha miał z kolei Jonas Jeppesen. Duńczyk w wyścigu 13. zanotował defekt motocykla, kolejny już tego wieczora. I na domiar złego przeszkodził jednocześnie Leonowi Madsenowi, dzięki czemu z wyniku 4:2 dla Włókniarza zrobiło się 5:1 dla rywali. Przed biegami nominowanymi przewaga miejscowych wynosiła ledwie 2 punkty (40:38).

Eltrox Włókniarz Częstochowa przypieczętował zwycięstwo w sobotnim spotkaniu już w wyścigu 14. Problemy z motocyklem i ostatecznie defekt zaraz po starcie Mateja Zagara sprawiły, że Leon Madsen po swojej lewej stronie nie miał nikogo na pierwszym łuku. Mógł się rozpędzać, a po chwili dołączył do niego Jonas Jeppesen, który minął na dystansie Piotra Protasiewicza. Częstochowianie dojechali na 5:1 i mogli świętować pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Na zakończenie popis wspaniałej jazdy dał Bartosz Smektała, który zdecydowanie złapał wiatr w żagle w drugiej fazie zawodów. Częstochowianie ostatecznie wygrywają po raz pierwszy w tym sezonie – 49:41. To z kolei oznacza, że w PGE Ekstralidze nie ma już drużyn bez punktów.

3. kolejka PGE Ekstraligi

Eltrox Włókniarz Częstochowa – Marwis.pl Falubaz Zielona Góra 49:41

Włókniarz: Fredrik Lindgren 13 (3,3,3,3,1), Jonas Jeppesen 5+1 (2,d,1,d,2*), Bartosz Smektała 11 (1,1,3,3,3), Kacper Woryna 1 (0,0,1,0), Leon Madsen 11 (2,3,2,1,3), Jakub Miśkowiak 3+2 (2*,1*,0), Mateusz Świdnicki 5+1 (3,2*,0), Bartłomiej Kowalski (ns).

Falubaz: Damian Pawliczak 0 (0,0,-,-), Piotr Protasiewicz 7 (1,1,2,2,1), Max Fricke 12+1 (2,3,1,2,2*,2), Matej Zagar 9+2 (3,2*,3,1*,0), Patryk Dudek 10 (3,2,2,3,0), Fabian Ragus 0 (0,0,0), Jakub Osyczka 3+1 (1,1,1*), 8. Jan Kvech 0 (0).

Bieg po biegu:
1. LINDGREN, Fricke, Smektała, Pawliczak 4:2
2. ŚWIDNICKI, Miśkowiak, Osyczka, Ragus 5:1 (9:3)
3. DUDEK, Madsen, Protasiewicz, Woryna 2:4 (11:7)
4. ZAGAR, Jeppesen, Miśkowiak, Ragus 3:3 (14:10)
5. FRICKE, Zagar, Smektała, Woryna 1:5 (15:15)
6. MADSEN, Świdnicki, Protasiewicz, Pawliczak 5:1 (20:16)
7. LINDGREN, Dudek, Osyczka, Jeppesen (d) 3:3 (23:19)
8. ZAGAR, Madsen, Fricke, Miśkowiak 2:4 (25:23)
9. LINDGREN, Protasiewicz, Jeppesen, Kvech 4:2 (29:25)
10. SMEKTAŁA, Dudek, Woryna, Ragus 4:2 (33:27)
11. LINDGREN, Fricke, Zagar, Woryna 3:3 (36:30)
12. SMEKTAŁA, Protasiewicz, Osyczka, Świdnicki 3:3 (39:33)
13. DUDEK, Fricke, Madsen, Jeppesen (d) 1:5 (40:38)
14. MADSEN, Jeppesen, Protasiewicz, Zagar 5:1 (45:39)
15. SMEKTAŁA, Fricke, Lindgren, Dudek 4:2 (49:41)

Sędziował: Piotr Lis

Widzów: Mecz bez udziału publiczności

SEBASTIAN SIREK

5 komentarzy on Żużel. Freddie – odrodzenie. Pierwsze punkty Włókniarza, Falubaz poległ w biegach nominowanych
    Slawek
    25 Apr 2021
    8:44am

    Prawda jest taka, że na ten moment spotkały się dwie przeciętne drużyny.
    W Częstochowie nie ma żadnej stabilizacji, w każdym meczu ktoś jedzie piach, dziś Woryna z Miśkowiakiem, ostatnio cała seniorka oprócz Madsena….i tak za każdym razem. Słabo to wygląda.

      R2R
      25 Apr 2021
      3:31pm

      Dlatego jestem raczej wstrzemięźliwy co do szans Włókniarza na coś więcej tym roku. Awansować do Play-off owszem można. Ale po co? Żeby zostać startym na piach przez Leszno albo Gorzów?

        Slawek
        26 Apr 2021
        12:58pm

        A no właśnie, to chyba nie o to chodzi …przynajmniej kibicom z Częstochowy, bo z punktu widzenia samych zuzlowcow to wiadomo cztery mecze więcej, czyli kasa.

Skomentuj

5 komentarzy on Żużel. Freddie – odrodzenie. Pierwsze punkty Włókniarza, Falubaz poległ w biegach nominowanych
    Slawek
    25 Apr 2021
    8:44am

    Prawda jest taka, że na ten moment spotkały się dwie przeciętne drużyny.
    W Częstochowie nie ma żadnej stabilizacji, w każdym meczu ktoś jedzie piach, dziś Woryna z Miśkowiakiem, ostatnio cała seniorka oprócz Madsena….i tak za każdym razem. Słabo to wygląda.

      R2R
      25 Apr 2021
      3:31pm

      Dlatego jestem raczej wstrzemięźliwy co do szans Włókniarza na coś więcej tym roku. Awansować do Play-off owszem można. Ale po co? Żeby zostać startym na piach przez Leszno albo Gorzów?

        Slawek
        26 Apr 2021
        12:58pm

        A no właśnie, to chyba nie o to chodzi …przynajmniej kibicom z Częstochowy, bo z punktu widzenia samych zuzlowcow to wiadomo cztery mecze więcej, czyli kasa.

Skomentuj