Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Josh Pickering znalazł się na liście kontuzjowanych żużlowców. Australijczykowi odnowił się uraz, którego doznał w sezonie 2023. Popularny „Picko” nie ma zamiaru się spieszyć do powrotu, aby ostatecznie wyleczyć nabyty uraz barku.

 

Josh Pickering sezon 2023 mógł spisać na straty po paskudnym upadku w Berwick. Ścigając się wówczas dla Edinburgh Monarchs, Australijczyk walczył o pozycje z Thomasem Jorgensenem, ostatecznie uderzając w bandę na pierwszym łuku. „Picko” zabrakło w pierwszych meczach Startu Gniezno, a jego debiut odciągano w czasie. Wcześniej spróbował swoich sił w barwach King’s Lynn Stars, ale odnawiający się uraz barku uniemożliwił mu szansę na walkę o punkty. Praktycznie w połowie sezonu, Pickering wrócił do aktywnej jazdy, ale jego wyniki pozostawiały wiele do życzenia, jeżeli mowa o 2. Lidze Żużlowej. Ostatecznie zniknął z polskich lig żużlowych, przez co musiał podpisać umowę z Monarchs na 2024 rok.

Żużel. Kolejny zawodnik cyklu Grand Prix w Anglii? Chce spróbować szkoły żużla

Żużel. Szokujące słowa kierownika! „To jest amatorstwo. Połowę zawodników bym przepędził”

Bark dał o sobie ponownie znać po wypadku w meczu z Plymouth Gladiators. – Rok temu doznałem kontuzji w Berwick, która wykluczyła mnie z akcji na prawie dziewięć tygodni – mówi Australijczyk dla Speedway Stara. – Siedem tygodni spędziłem na dowiedzeniu się, co mi jest. Nie chciałem tego znowu przeżywać. Rok temu miałem szczęście otrzymać kontakt do dobrego ortopedy, z którym pozostawaliśmy w kontakcie. Dlatego zraz po meczu, napisałem do niego. Powiedział, że najszybciej mógł mnie zobaczyć we wtorek po meczu. Wsiadłem do samolotu, przeszedłem kompleksowe badania i dowiedziałem się, co mi dolega.

OGLĄDAJ SGB PREMIERSHIP I CHAMPIONSHIP W BRITISH SPEEDWAY NETWORK

Zawodnik Sheffield Tigers miał sporo szczęścia, ponieważ nie doszło do poważniej kontuzji, która mogłaby go wykluczyć z całego sezonu. – Tym razem nie mam zerwanych więzadeł w barku, ale nadwyrężyłem część, która była kontuzjowana w zeszłym roku. Jeżeli złamana zostanie kość, po kilku tygodniach się zrasta i nie ma problemu. Kiedy mowa o więzadłach, nie wiadomo kiedy to wszystko wróci do normy.

Pickering nie ma zamiaru powtórzyć zeszłorocznego błędu, jakim był przedwczesny powrót do jazdy. Żużlowiec czeka na odpowiedni moment, aby ponownie pościgać się na brytyjskich torach. – Pozostaje pozytywny i robię wszystko, aby wrócić do jazdy. Nie mam zamiaru się spieszyć, ponieważ sezon jest długi. Chcę mieć pewność, że będę w 100 procentach zdrowy i gotowy do rywalizacji na torze – kończy.