Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Delikatne, ale jednak rozczarowanie. Tak trzeba ocenić występ Bartosza Zmarzlika, który w Pradze nie wjechał do wielkiego finału. Obrońca tytułu zawsze mierzy najwyżej, ale tym razem zabrakło prędkości. Jak przyznał przed kamerami Canal+ – nie znalazł odpowiednich ustawień.

 

Przez cały turniej było widać, że Bartosz Zmarzlik nie ma klasycznego błysku na torze, choć nie zabrakło niecodziennych akcji z jego udziałem. Kibice i dziennikarze byli zachwyceni biegiem nr 14, gdzie przez dłuższy czas mistrz świata jechał bez haka.

 

Był to jednak wyjątek. W pozostałych wyścigach as Moje Bermudy Stali Gorzów nie zanotował wygranej, a w rozdaniu półfinałowym obejrzał plecy Emila Sajfutdinowa i Fredrika Lindgrena, co pozbawiło go szansy na udział w wielkim finale.

– Nie mogłem odpowiednio spasować motocykla. W pierwszych biegach podjąłem złe decyzje dotyczące ustawień, a później bronowali tor podczas równań. Wprowadzałem zmiany, ale było zbyt słabo, jak zacząłem wzmacniać, to tor stawał się coraz twardszy – przeanalizował Zmarzlik w rozmowie z Łukaszem Benzem z Canal+.

Dziennikarz przeprowadzał rozmowę z obrońcą tytułu przed wyścigiem finałowym. Zapytany o typy na decydujące rozdanie odpowiedział krótko. – Każde pole może dać zwycięstwo, ale niech wygra Polak – podsumował mistrz świata.  Ta wypowiedź odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych. Kibice pamiętają bowiem sceny z finału IMP 2021 w Lesznie, gdzie między Zmarzlikiem a Janowskim iskrzyło. Ostatecznie w piątek najbardziej cieszył się tej drugiej. W galaktycznej rywalizacji dwóch Polaków jest 1:0 dla lidera Betard Sparty Wrocław.

KONRAD MARZEC