Andrij Rozaliuk związał się na sezon 2026 ze Śląskiem Świętochłowice. Dla Ukraińca nie będą to pierwsze starty w lidze polskiej, gdyż wcześniej reprezentował barwy Włókniarza Częstochowa. Początkowo włodarze Lwów dostrzegli w nim talent, jednak nagle wszystko się zmieniło i odsunięto go od składu, co przyznał sam zawodnik.

Ukrainiec był jednym z beneficjentów powstania U24 Ekstraligi. Co prawda szczególnie się nie wyróżniał, jednak potrafił notować dobre występy. Cenił sobie współpracę ze Sławomirem Drabikiem, co skutkowało polepszającymi się wynikami. Niestety rozstanie szkoleniowca z Włókniarzem odbiło się na zawodniku.

– Początek sezonu 2022 był dla mnie bardzo fajny. Z panem Sławkiem (Drabikiem – dop. red.) widziałem, że moje wyniki idą do przodu. Udało mi się zadebiutować w pierwszej drużynie, chociaż nie wyjechałem na tor. Byłem rezerwowym i troszkę poczułem Ekstraligę. Wiem, z czym to się je, jak to wygląda i trenowałem ciężko. Widziałem, że szło to w dobrym kierunku, ale jak to w każdym klubie, zmienił się trener, osoby w zarządzie. Nie chcę wymieniać nazwisk, ale czułem, że byłem przez tych działaczy pomijany. Wydawało mi się, że może byłem potrzebny w jakimś momencie, a potem już nie – przyznał Andriej Rozaliuk Q&A na kanale SpeedwaySW.

W składzie pojawiał się coraz rzadziej, co wpływało na wyniki. Nie był w stanie dorównać objeżdżonym rywalom. Rozaliuk nie ukrywa, że ciężko pracował, lecz nowy trener nie widział w nim potencjału.

– Trener nie wierzył w moją jazdę, mój potencjał. Nie wiem, czym to było spowodowane, bo tak jak mówię, Sławek Drabik wierzył w mój potencjał i przede wszystkim chciał mi pomóc. Później potoczyło się tak, że byłem na treningach, jeździłem, ale jakoś trenerzy nie brali mnie pod uwagę – zdradził Ukrainiec.

Mimo wszystko Andriej Rozaliuk wspomina dobrze lata w Częstochowie. Cieszy się, że związał się z ekstraligową drużyną, jednak nie ukrywa, że co roku było gorzej.

– Przede wszystkim chcę podziękować klubowi, że dali mi szansę, że wzięli mi do tak wspaniałego klubu z Ekstraligi. Zawsze chciałem jeździć w Ekstralidzę, bo od małego oglądałem, jak tam ścigają się najlepsi żużlowcy. Nie mogę powiedzieć złego słowa, bo pomogli mi w jakimś sensie, ale z roku na rok widziałem, że po prostu coś jest nie tak. Nie mogłem się rozwinąć, tak jakby podcięli mi trochę skrzydła – powiedział.