Sezon 2025 nie był udany dla Stanisława Melnyczuka. Mimo to dostał angaż w Speedway Kraków, który ma bardzo duże ambicje na nadchodzące rozgrywki. Ukrainiec nie ukrywa, że bał się o swoją przyszłość w Polsce.

Prezes Kolejarza Opole zaufał Ukraińcowi przed sezonem 2024, gdy ten miał długo przerwę od polskich torów. Ten odpłacił się dobrą jazdą i był jednym z odkryć Krajowej Ligi Żużlowej.  Nic dziwnego, że został w stolicy polskiej piosenki na kolejny rok. W nim jednak był jednym z winowajców koszmarnego sezonu opolan. Rozstał się więc z dotychczasowym pracodawcą, lecz jest wdzięczny za szansę, którą otrzymał.

Żużel. Kibice mogą być spokojni. Nie ma zamiaru zmieniać klubu

Żużel. Komarnicki mówi o raporcie Broszko! „Nagłaśnianie jest niepotrzebne”

– Ryzykował, brał mnie w ciemno, ale mam nadzieję, że obaj jesteśmy zadowoleni z tej współpracy. Ja mogę mówić o prezesie w samych superlatywach. Czasem sam się nad tym zastanawiam, że przecież prezes jak mnie kontraktował to brał właściwie… kota w worku. Sam nie wiedziałem, jak to wyjdzie – powiedział Stanisław Melnyczuk w rozmowie z „Tygodnikiem Żużlowym”.

Żużel. Mrozek popełnił duży błąd? „Miał jakiś powód”

30-latek nie ukrywa, że bał się o swoją przyszłość w lidze polskiej. Trafił jednak do odmienionego Speedway Kraków. Ukrainiec ma być jednym z ogniw, które dadzą temu zespołowi finał Krajowej Ligi Żużlowej. Zdradził, że miał również oferty z innych ośrodków.

Żużel. Kościecha mówi wprost! Śni mu się medal

– Rozmawiałem jeszcze z innymi klubami, ale Kraków był w tym wszystkim najbardziej konkretny. Szczerze mówiąc, to martwiłem się trochę po tym sezonie. Myślę, że jakiejś rewelacji w moim wykonaniu nie było i co to będzie dalej. Czy ktoś się zainteresuje i da mi szansę? – przyznał.