Główny partner portalu

Dariusz Śledź (z lewej) i Jacek Ziółkowski (z prawej). Foto: Motor Lublin
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Oglądam PGE Ekstraligę od zarania dziejów. Staram się analizować, łapać szczegóły, sprawdzać, gdzie dało się lepiej. Wydaje mi się, że kamyczek do ogródka można wrzucić menedżerom. Czasami powinni przekonać swoich podopiecznych, że dla dobra drużyny warto by było… oddać punkt.

 

Z jednej strony zawodnicy, którzy za punkty zarabiają niemałe pieniądze. Zdaję sobie sprawę, że przekonanie ich do… oddania takowych jest bardzo trudne. Z drugiej z kolei, menedżerowie są rozliczani z wyników swojej drużyny. Wyścigi numer 13 w Grudziądzu dostarczają w sezonie 2021 dość jaskrawy przykład na to, iż czasami warto odpuścić. Do tablicy wywołuję tutaj panów Dariusza Śledzia i Janusza Ślączkę.

Kiedy Norbert Krakowiak wyprzedził Jaimona Lidseya, przewaga Fogo Unii Leszno stopniała z 6 do 4 punktów. Kibice bili brawo, cieszyli się z sukcesu swojego zawodnika. Na trybunie prasowej byliśmy raczej zgodni – jest po meczu. Dlaczego tak? Oczywiście, że -6 to sporo, ale jednocześnie daje to pole menedżerowi do roszad taktycznych. I tak oto zamiast duetu Przemysław Pawlicki – Paweł Miesiąc, który – nic nie ujmując obu panom – nie był tego dnia wybitnie ekskluzywny, mogliśmy oglądać Pedersena i Bjerre. Moim zdaniem w ten sposób ZOOleszcz DPV Logistic GKM zapewniłby nam emocje do samego końca. Nie twierdzę, że wygrałby mecz, ale uważam jednocześnie, iż nie dał sobie szansy. Pomijam już „Łełka” z pierwszego pola w 14. Z jego startami? Co do sytuacji z biegu nr 13 –  nie winię Norberta, bo przecież jechał swoje. To ambitny gość, który tego dnia udowodnił swoją wyższość (na ten moment) nad Lachbaumem. Zakładam, że były zawodnik Falubazu nie dostał od menedżera konkretnego komunikatu – odpuść jeśli nie będziemy w stanie wygrać biegu. Czy powinien taki paść? Choć jest trudny, może nie do końca sportowy, to jednak tak.

Jeszcze bardziej jaskrawym przykładem jest to co zrobił, a raczej czego nie zrobił Dariusz Śledź. W meczu GKM – Sparta Gleb Czugunow ambitnie powalczył z Kennethem Bjerre i pokonał Duńczyka. To również gonitwa nr 13. Zamiast 7 punktów przewagi gospodarzy, było 5. Niby lepiej, ale jednak beznadziejnie. Nagle zamiast dwukrotnego wyjazdu na tor rakietowej pary Artiom Łaguta – Maciej Janowski, dostaliśmy Bewleya i wcześniej wspominanego rosyjskiego Polaka. Czy to pogrążyło wrocławian? Oczywiście, że w pierwszej kolejności czynnikiem decydującym była kontuzja Woffindena, ale po raz kolejny – drużyna nie dała sobie szansy. Tutaj kamyczek do ogródka trenera Śledzia – musiał Pan im to przekazać. Po prostu musiał. Zdaję sobie sprawę, że przy pandemii kontrakty były cięte, zawodnicy zarabiają być może nieco mniej i trudno ich przekonać. Z drugiej strony, na końcu zawsze (!) powinien być wynik drużyny.

I jeszcze na koniec – czym jest to mityczne „budowanie zawodnika”? Dlaczego Tomasz Bajerski zwlekał w Lublinie z rezerwą taktyczną i dał jechać Chrisowi Holderowi trzeci bieg? Jeżeli coś nie działa kompletnie, a Australijczyk wyglądał tego dnia jakby ciągnął wóz z węglem, to musi się równać reakcji trenera/menedżera. Budowanie? Tutaj raczej pojawiły się dodatkowe nieprzyjemne myśli, bo „Chrispy” nie zabrał się nawet ze świetnego w piątek czwartego pola. Podobne sceny obserwowaliśmy, gdy Motor podejmował Spartę. Nagle w 14. biegu (przy +14 dla Motoru) pojawił się Krzysztof Buczkowski. Czy Jacek Ziółkowski zapomniał o walce o bonus? 25 kwietnia „Buczek” wypadł bardzo blado i nie powinien w nagrodę jechać w biegach nominowanych. Stało się inaczej i Sparta wygrała 5:1.

Mam wrażenie, że ten sezon do tej pory jest mocno przeciętny, żeby nie powiedzieć po prostu słaby dla menedżerów. Brakuje odważnych decyzji i klarownych komunikatów. Małym przełomem było pozostawienie w Toruniu w parkingu Kacpra Woryny. Piotr Świderski wykonał ruch prawdopodobnie oczywisty i posłał do boju Jakuba Miśkowiaka. Niby nic wielkiego, ale przynajmniej „Świder” nie bawił się w legendarne budowanie zawodnika. Oby tak dalej. Małymi kroczkami.

KONRAD MARZEC 

fot. Motor Lublin

One Thought on Żużel. O świadomości taktycznej w PGE Ekstralidze. Czasami warto oddać punkt (KOMENTARZ)
    Arkadiusz Ziemiński
    25 May 2021
    10:24am

    Pozwolę sobie na małą dygresję w kwestii „oddawania punktów” na przykładzie przywołanego meczu w Grudziądzu. Otóż, każdy kij ma 2 końce (tylko proca ma 3…) – a co, gdyby niejaki Bjerre, poinstruowany w parku maszyn o fakcie możliwości zastosowania podwójnej rezerwy taktycznej przez Spartan, jadąc na trzeciej pozycji (co dawało GKM-owi 4 punkty a Sparcie przywilej zastosowania RT w biegu 14-tym) zanotował jakże „niespodziewany i pechowy” defekt? W ogóle dziwi mnie, że dyskutujemy nad taktyką w oderwaniu od ducha sportowej rywalizacji. A z rzeczy przyziemnych, choć ważnych: przecież Czugunow jechał po swoją wypłatę – miał się podłożyć na punkt? Oraz na szansę zdobycia kolejnych/kolejnego w 14-tym? Czy może Sparta ma budżet na wypłaty „za korzyści utracone w wyniku stosowania rozwiązań taktycznych”?

Skomentuj

One Thought on Żużel. O świadomości taktycznej w PGE Ekstralidze. Czasami warto oddać punkt (KOMENTARZ)
    Arkadiusz Ziemiński
    25 May 2021
    10:24am

    Pozwolę sobie na małą dygresję w kwestii „oddawania punktów” na przykładzie przywołanego meczu w Grudziądzu. Otóż, każdy kij ma 2 końce (tylko proca ma 3…) – a co, gdyby niejaki Bjerre, poinstruowany w parku maszyn o fakcie możliwości zastosowania podwójnej rezerwy taktycznej przez Spartan, jadąc na trzeciej pozycji (co dawało GKM-owi 4 punkty a Sparcie przywilej zastosowania RT w biegu 14-tym) zanotował jakże „niespodziewany i pechowy” defekt? W ogóle dziwi mnie, że dyskutujemy nad taktyką w oderwaniu od ducha sportowej rywalizacji. A z rzeczy przyziemnych, choć ważnych: przecież Czugunow jechał po swoją wypłatę – miał się podłożyć na punkt? Oraz na szansę zdobycia kolejnych/kolejnego w 14-tym? Czy może Sparta ma budżet na wypłaty „za korzyści utracone w wyniku stosowania rozwiązań taktycznych”?

Skomentuj