Główny partner portalu

Norbert Krakowiak | fot. materiały prasowe
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W niedzielny wieczór zawodnicy ZOOleszcz DPV Logistic GKM-u Grudziądz wprawili w euforię swoich kibiców. Podopieczni Janusza Ślączki wygrali 48:42 i sprawili, że Grudziądz w 2022 roku wciąż będzie miastem ekstraligowym. Norbert Krakowiak w wywiadzie z naszym portalem nie ukrywa, że był to mecz o największą stawkę w jego karierze, podsumowuje swój pierwszy sezon na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w roli seniora i przyznaje, iż ma sporo propozycji transferowych.

 

Wygrywacie z Eltrox Włókniarzem i utrzymujecie PGE Ekstraligę dla Grudziądza. Jak długo świętowaliście? Widać było, że radość w sztabie szkoleniowym i u Was była ogromna.

Na stadionie święto na pewno trwało do rana. My natomiast poszliśmy chwilę pocieszyć się ze wszystkimi, ale długo nie zabawiliśmy. Trzeba było wrócić do domu, bo sezon ligowy wprawdzie się skończył, jednak przede mną jest jeszcze trochę imprez. Dla nas czas na większe świętowanie jeszcze przyjdzie.

Jak wrażenia po meczu o taką stawkę? Chyba w tak ważnym spotkaniu jeszcze się nie ścigałeś…

Faktycznie, takiego meczu jeszcze nie było. Brałem udział w półfinałach w fazie play-off, ale tutaj ta stawka chyba jednak była większa. Wiedzieliśmy o co jedziemy, wiemy jaki kontrakt telewizyjny jest w przyszłym roku. Wszystkim bardzo zależało na tym, żeby nie spadać z PGE Ekstraligi, bo wrócić nie będzie łatwo. Chętnych na awans jest coraz więcej. Ja starałem się podchodzić do spotkania tak, jak do każdego innego. Ostatecznie ta moja jazda wyglądała w miarę dobrze.

 Zdobyłeś wczoraj 4 punkty i bonus. Pod kątem indywidualnym jesteś zadowolony z tego wyniku?

Uważam, że jazda była lepsza niż zdobycz punktowa. Trzeba zauważyć, że wszyscy nasi seniorzy pojechali na wysokim poziomie. Ja byłem doparowym, więc moja rola była taka, żeby te punkty gdzieś tam z tyłu odbierać. Myślę, że się w tym sprawdziłem. Pozostała czwórka zrobiła super robotę. Żałuję pierwszego wyścigu. Tam można było dowieźć nawet 5:1, ale popełniłem błąd. Pojechałem środkiem i przeciwnicy objechali mnie z dwóch stron. Najważniejszy jest wynik drużyny i ja jestem zadowolony.

Szczególnie drugi wyścig potoczył się po Twojej myśli. Wygraliście podwójnie w parze z Krzysztofem Kasprzakiem.

Radość po tym wyścigu była duża. Z Krzyśkiem mamy bardzo dobry kontakt. Śpimy w jednym hotelu. Przez te pięć dni właściwie cały czas się widywaliśmy. Dobrze nam się ze sobą współpracuje. Udało nam się zrobić te 5:1 i to był na pewno ważny wyścig w kontekście całego spotkania.

Dużo się mówiło o Waszym zgrupowaniu przedmeczowym. Jak Ty oceniasz ten pomysł? To przebywanie ze sobą pomogło Wam się zmobilizować na ten kluczowy mecz?

Moim zdaniem to było bardzo dobre rozwiązanie. Jak widać, zgrupowanie świetnie wpłynęło na atmosferę w zespole. Było widać tę bojowość i współpracę na torze, a wcześniej różnie z tym bywało. Na pewno nam to nie zaszkodziło. Dużo trenowaliśmy, mogliśmy z tych jazd wykorzystać wszystko, co najlepsze. Zgrupowanie przyniosło korzystny efekt.

Przez to, że Wy się utrzymaliście z PGE Ekstraligi spada Falubaz. W Zielonej Górze Ty ukształtowałeś się jako zawodnik. Trochę szkoda, że to właśnie akurat tę drużynę zrzuciliście?

Nie odczuwam jakiejś przykrości z tego powodu. Jestem skupiony na sobie i swojej drużynie. Od jakiegoś czasu było wiadomo, że między nami a Falubazem ta walka o utrzymanie się rozstrzygnie. Toruń był w lepszej sytuacji. To jest taki sport, że ktoś musiał tutaj spaść. Cieszę się, że mogłem się rozwijać w Zielonej Górze, ale teraz jestem w innym miejscu.

Pierwszy sezon seniorski w PGE Ekstralidze za Tobą. Jak podsumujesz te swoje pierwsze rozgrywki po skończeniu wieku młodzieżowego?

Na pewno jest to dużo trudniejsza pozycja. W tym sezonie czułem się dużo lepiej na motocyklu i lepiej jeździłem, a ta średnia biegopunktowa jest niższa. To tylko pokazuje, że ten poziom jest trudniejszy. Jak się zaczyna mecz od biegu juniorskiego, to trochę inaczej ten mecz się układa. Każdy punkt zdobyty na seniorze jako junior to jest dodatek, a tutaj trzeba po prostu punktować z seniorami. Nie było łatwo, ale miałem świadomość, że tak będzie. Mógł być to lepszy sezon, ale i tak uważam, że był dobry. Jestem młody, cały czas się uczę.

Przejdźmy do tego, co będzie dalej. Chciałbyś kolejny sezon sprawdzić się w PGE Ekstralidze czy będziesz schodził ligę niżej?

Zdecydowanie chciałbym jeździć w PGE Ekstralidze. Myślę, że spokojnie mnie na to stać. Jeśli tylko będzie taka możliwość, to zostanę na tym najwyższym szczeblu. Mamy przepis, który to umożliwia i daje na to większe szanse. Trzeba z niego korzystać. Od przyszłego roku wchodzą kolejne programy dla młodych zawodników. Będzie liga U24, którą uważam za świetny pomysł. To będzie duży plus dla mnie.

Po takim ostatnim meczu pewnie chciałbyś zostać w Grudziądzu…

Zobaczymy. Środowisko tutaj już trochę poznałem. Każda zmiana środowiska powoduje pewne zagrożenia. Na ten moment jeszcze nie rozmawialiśmy. Do rozmów na pewno dojdzie i wtedy zobaczymy, co będzie dalej.

A z klubów pierwszoligowych telefony dzwonią?

Jest dosyć duże zainteresowanie. Widać, że ta PGE Ekstraliga zaczęła kusić kolejne zespoły z eWinner 1. Ligi. Nagle wszyscy chcą budować składy na awans. Z pierwszej ligi jest duże zainteresowanie moją osobą. To też mi daje informację, że ten sezon był w porządku.

Rozmawiał BARTOSZ RABENDA