Źródło: dackarne.se
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Wczoraj kolejny sezon żużlowy sezon zainaugurowała liga szwedzka. Wszystko wskazuje na to, że starania tamtejszych działaczy, aby kibice w większej liczbie przychodzili na mecze, póki co są niezbyt skuteczne. Całą inaugurację ligi szwedzkiej obejrzało wczoraj na żywo zaledwie około 8500 widzów, czyli mniej aniżeli średnia na jednym meczu polskiej Ekstraligi w sezonie 2023.

 

Najmniej widzów pojawiło się na spotkaniu Rospiggarny z Lejonen. Spotkanie w Hallstavik oglądało na żywo 1457 widzów. Niewiele więcej fanów żużla pojawiło się podczas spotkania Vargarny z Vastervik. Powrót Vargarny po latach do Eliteserien obejrzało z trybun 1559 kibiców. „Lepsze” humory mogą mieć działacze Dackarny, którzy na meczu z Piraterną zgromadzili 2499 kibiców. Najkorzystniej frekwencyjnie wypadło spotkanie Smederny z Indianierną. Na tym spotkaniu pojawiło się „aż” 3011 kibiców. Łącznie daje nam to zatem 8526 kibiców, którzy oglądali wszystkie wczorajsze spotkania w Szwecji. W sezonie 2023 jeden mecz PGE Ekstraligi oglądało średnio 9499 kibiców.

Żużel. Wystartowała liga szwedzka. Jak poradzili sobie Polacy?

Jak na inaugurację ligi żużlowej frekwencja w Szwecji była wczoraj sporo poniżej oczekiwań. – Na pewno nie jest to kompletnie to, czego wszyscy oczekujemy. Po latach wraca Norköping i na ich meczu pojawia się niecałe dwa tysiące kibiców. Mówiąc całkiem otwarcie, mam spore obawy, iż przy frekwencji na dwóch najmniej uczęszczanych spotkaniach, tamtejsze kluby mogą mieć szybko „zatory” finansowe – mówi nam jeden z byłych szwedzkich działaczy.

– Na pewno, jak już kiedyś wspominałem, swoje zrobiła pandemia jeśli chodzi o frekwencję. Sporo kibiców przy możliwości obejrzenia meczu w telewizji i często niepewnej pogodzie woli jednak pozostać w domu. Inną sprawą jest to, że z sezonu na sezon coraz mniej żużla jest w mediach, a to one „nakręcają” zainteresowanie. Jeśli nie „złapiemy” wspólnymi staraniami kibiców, to niedługo może być tak, że będziemy mieli w Szwecji jedną ligę, a takich zawodnikach jacy teraz startują, będziemy z rozrzewnieniem wspominali. Nie ma szans obecnie na prawidłowy rachunek ekonomiczny przy takiej frekwencji – dodaje.

CZYTAJ TAKŻE

Żużel. Wiktor Przyjemski chwali swoich kolegów z drużyny. Mówi, ile jest się w stanie od nich nauczyć

Żużel. Nowa ciekawa książka dla sympatyków żużla już dostępna! W niej historia pojedynków leszczyńsko-wrocławskich