Paul Bellamy to postać głęboko zakorzeniona z organizowaniem cyklu Speedway Grand Prix. Były dyrektor zarządzający BSI zdradza kulisy z planowania rund w Cardiff oraz pozwala sobie na określenie potencjonalnych powodów cofnięcia zainteresowania rundą. Ponadto pokusił się o swoje zdanie względem potencjału Bartosza Zmarzlika.
Speedway Grand Prix w Cardiff nie przetrwało próby czasu, zostając wyrzuconym z kalendarza na sezon 2025. Smutek wśród byłych działaczy to jedno, ale również sami kibice wyrażali swoją dezaprobatę do takiej decyzji. Fakty są jednak takie, że runda straciła na prestiżu i rentowności. Zdecydowanie lepszą opcją jest zorganizowanie dwóch rund w Manchesterze, który da się wypełnić bez większego problemu.
OGLĄDAJ SGB PREMIERSHIP W BRITISH SPEEDWAY NETWORK
Paul Bellamy, niegdyś dyrektor zarządzający BSI, brał udział w organizowaniu zawodów na walijskiej ziemi w latach 2002-22. Działacz nie ukrywa swojego rozczarowania odwołaniem rund, na której renomę pracował w pocie czoła. – To bardzo smutne. Moje pierwsze Cardiff to 2003 rok, a ostatnie to 2022, gdzie pomogłem Discovery. To była spora część mojego życia – opowiada na łamach Speedway Stara. – W pewnym stopniu byłem głową globalnego motorsportu w IGM (Motorsports dod. red), które miało rallycross i żużel. Razem mieliśmy z trzydzieści imprez, ale Cardiff zawsze było naszym oczkiem w głowie.
Sam potencjał marketingowy może podkreślić fakt, że Bellamy pracę nad organizowaniem zawodów zaczynał zaraz po… końcu rundy. – Planowaliśmy kolejne zawody tuż po zakończeniu pierwszych. Ceny biletów były już przyklepane, reklamy przygotowane na poniedziałek. Kiedy John (Postlethwaite dod. red.) sprzedał to IGM, przyjeżdżaliśmy w piątek i pakowaliśmy się w niedzielę. (…) Mieliśmy cotygodniowe spotkania, gdzie podejmowaliśmy odpowiednie kroki. Przyszłoroczny kalendarz, regulacje, sponsoring, prawa telewizyjne itd. Cardiff zawsze było ważnym elementem kalendarza. To było Grand Prix Wielkiej Brytanii, ale nigdy tego tak nie nazywaliśmy.
Żużel. Młody „Bomber” z pierwszym kontraktem! Jego rola będzie szczególna!
Żużel. Zapracował na szansę w lidze polskiej. Będzie objawieniem sezonu? (WYWIAD)
Niegdyś domeną rundy były koncerty organizowane przed samym turniejem. Bellamy wkłada wiele serca w odpowiednie przygotowanie ceremonii, ponieważ wierzył, że kibice potrzebują również rozrywki. – Ceremonia otwarcia była równie ważna co rywalizacja na torze. Włożyliśmy w to sporo wysiłku. Cardiff było w naszych myślach przez cały czas. (…) Walczyliśmy zarazem nie tylko przeciwko wydarzeniom sportowym, ale również rozrywce. Co ludzie, którzy idą do teatru czy na koncert dostają w zamian? Uznaliśmy, że tak musimy traktować fanów żużla, to musi być miłe doświadczenie.
Bellamy wspomina dobrze również jedną z reklam, przygotowaną wraz z żużlowcami. Występował w niej m.in. Tomasz Gollob. – Była taka jedna, gdzie mieliśmy zawodników w pokoju z chipsami i piwem. Wydaje mi się, że byli to Tomasz Gollob, Nicki Pedersen, możliwe że Greg Hancock i Chris Holder. Wszyscy siedzieli przed telewizorem jak kumple. Cardiff się pojawiało i wszyscy spoglądaliśmy na siebie mówiąc ” to nie jest to samo, co na stadionie, prawda?” – opowiada.
Czynników opowiadających się za wycofaniem rudny z kalendarza jest wiele. Cenna noclegu była jednym z wielu tematów, podobnie jak łatwa dostępność lotów do Polski na rzecz turnieju połączonego z meczem ligowym. Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest równie ważne, ponieważ utrudnia to pozyskiwanie odpowiednich osób do tworzenia torów. Bellamy wskazuje również jakość zawodników, dla których niegdyś ludzie specjalnie przyjeżdżali. – Fani przybywali do Cardiff dla swoich zawodników. Greg Hancock często mówił, że kiedy wygrywał to otrzymywał owacje, jakby zwyciężał domową rundę. Na dwudziestą rocznicę zaprosiliśmy niektóre legendy, które wygrały rundę. Reakcja na takich zawodników jak Ryan Sullivan czy innych, była niesamowita. Zmarzlik to oczywiście fantastyczny żużlowiec, ale czy nie byłoby ciekawie oglądać go w erze z Rickardssonem, Crumpem czy Adamsem?
Żużel. Z nimi Wilki pojadą w sparingach. Sprawdzą się z mocnymi rywalami
Pozostaje zatem zadać pytanie, czy runda w Cardiff powróci do kalendarza? Bellamy nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć, ale uważa, że potrzeba pewnych zaawansowanych rozmów do powrotu żużla na walijski obiekt. – Discovery i Warner Bros mają swój budżet, a organizowane jest cięższe przez czasy. Masz teraz Warszawę, która jest organizowana na nowszym stadionie od Principality. Nadal jest to coś innego niż Cardiif, ponieważ nie znajduje się w środku miasta. Nie mam pojęcia, czy Cardiff wróci. To może być interesujące pytanie. Trzeba spojrzeć na cyferki i może zbudować plan pięcioletni. Stadion nadal pozostanie, więc to kwestia porozmawiania z osobami, które rozumieją sport oraz marketing. (…) Naprawdę nie wiem. Prawdopodobnie, jak większość, jesteśmy w szoku, że Cardiff zostało usunięte. Nie jestem tym jakoś zaskoczony, ale ciężko mi to przyswoić – kończy.








Żużel. Dudek Wskrzeszony. Rok, w którym powrócił na tron
Żużel. Co za wynik Wilków Krosno! Doyle już ściąga tłumy?
Żużel. Przyjemski zrobił duży progres. Mówi, co poprawił w swojej jeździe
Żużel. Perfekcyjne ruchy PSŻ-u? To pierwszy krok do PGE Ekstraligi!
Żużel. Unia Tarnów walczy o licencję! Padł termin spłaty
Żużel. GKM ma asa w rękawie? Może wskoczyć do składu!