Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Erik Riss był jednym z liderów Trans MF Landshut Devils podczas piątkowego meczu w Gnieźnie. Niemiecki żużlowiec nie ukrywa, że cieszy go regularna możliwość startów w polskich rozgrywkach. Jego celem jest zbudowanie sobie reputacji, aby móc dalej rozwijać karierę. Dlatego również podjął decyzje o rezygnacji ze startów w dodatkowej lidze.

 

Wyjazdowa forma Trans MF Landshut Devils pozostawia wiele do życzenia. Bawarczycy polegli na opolskim owalu, gdzie zdecydowanie więcej wymagano od Antonio Lindbacka czy Victora Palovaary. Do Gniezna przyjechali w najmocniejszym zestawieniu, ale tor sprawił im sporą trudność. Pierwsza seria to pogrom, ponieważ tablica wyników wskazywała 20:4. Erik Riss, po pierwszym biegu, dokonał pewnych zmian i wygrał kolejne trzy. Niemiecki żużlowiec, u boku Antonio Lindbacka, zgromadził jedenaście punktów. Jak sam przyznaje, początek zawodów to kwestia niedopasowania z torem.

– W pierwszym starcie byłem źle dopasowany. Dokonaliśmy zmian i było okej. Wygrałem przez to trzy wyścigi. Nie zmieniałem ustawień, ale tor się zmieniał, przez co zostałem na starcie. Dokonałem kolejnych zmian, ale nie czułem tego. Jednak wiesz, taki jest żużel. Możesz wygrać trzy biegi, zostać przy swoich ustawieniach, a nagle zostajesz prostą za rywalami – mówi szczerze zawodnik Devils.

Żużel. Skvělý Vaculik. Morris z miotłą i prosiak na grillu, czyli Grand Prix w Pradze (REPORTAŻ)

Żużel. Włamanie na stadion żużlowy. Klub prosi o pomoc

Nie da się ukryć, że Erik Riss to stosunkowo doświadczony zawodnik, dla którego w Polsce miejsca zabrakło. Sam żużlowiec wspomina sezon dla Rzeszowa, gdzie tak naprawdę jeden błąd przekreślił jego możliwość zrobienia kariery nad Wisłą. – Ścigałem się dla Rzeszowa. Pojechałem dla nich z cztery mecze, gdzie na początku było okay. Zdobywałem z sześć, siedem punktów. Następnie miałem problemy ze sprzętem i moja szansa na ściganie się w Polsce umarła – przyznaje. – Tak naprawdę do czasu Devils to nie miałem klubu, gdzie mogłem się rozwijać. Po drodze był jeszcze Wittstock, ale pojechałem tam jeden mecz. W Landshut miałem wzloty i upadki, nie mogłem ustabilizować wyników.

Obecny sezon, na ten moment, jest najlepszym dla Rissa w karierze. 28-letni reprezentant Niemiec ma średnią biegową bliską 2,000 oraz jest liderem Trans MF Landshut Devils. Sławomir Kryjom, pod jednym z wpisów na portalu X zamieścił komentarz, że Erik postawił mocno na żużel i mu kibicuje. Jak komentuje zawodnik Devils, jego celem jest zbudować sobie reputacje na polskich torach.

– Nie, zawsze brałem żużel na poważnie. Bardzo jednak chciałem się pokazać w polskiej lidze. Wziąłem się za to poważnie, ponieważ taki był mój cel. Musiałem jednak zrezygnować ze startów w innej lidze. Przez ostatnie osiem lat ścigałem się w obu ligach brytyjskich. Pochłaniało to zbyt dużo czasu – zdradza.

– Przez to nie mogłem przetestować swojego sprzętu na polskie rozgrywki. Dlatego też ścigam się w jednej lidze brytyjskiej, przez co mam czas na sprawdzanie swojego sprzętu na mecze ligowe Devils. Spędzam na tym mnóstwo czasu. Cały poprzedni weekend spędziłem na szukaniu odpowiednich ustawień i to teraz popłaca. Myślę, że chodziło mu o moją chęć do ustabilizowania swojej pozycji w polskim żużlu – dodaje.

OGLĄDAJ SGB PREMIERSHIP ORAZ CHAMPIONSHIP W BRITISH SPEEDWAY NETWORK

Erik Riss ma natomiast znakomitą renomę w brytyjskim żużlu. Niemiec to mistrz ówczesnej Premier League z Edinburgh Monarchs, spędzając trochę sezonów na jeździe w obu ligach. Niedawno powrócił do jazdy dla Oxford Spires, wyrzucając zarazem ze składu Nicolaia Klindta.

– Nicolai męczył się w swoich startach dla Oxfordu. To było trochę przykre dla Nicolaia, który jest świetnym zawodnikiem w Wielkiej Brytanii. Pokazał to w ostatnich występach. Jednak rozumiesz, kiedy otrzymujesz szansę to ją wykorzystujesz. Petr i zarząd są zadowoleni z moich wyników, które są regularne. Zauważyli moją dobrą formę z początku sezonu. Rok temu miałem problem z chorobą. Wróciłem i zdobywam dobre punkty – kończy.