Reprezentacja Niemiec we wczorajszym turnieju finałowym Speedway of Nations pokazała się z bardzo dobrej strony. Nasi zachodni sąsiedzi z 27 puntami na koncie zajęli czwarte miejsce i tylko punkt dzielił ich od miejsca na podium zawodów. Nic zatem dziwnego, że wynik żużlowców przyjęto w Niemczech z dużym optymizmem.

 

Przypomnijmy, że nasi zachodni sąsiedzi zgarnęli na początku zawodów dwa ważne zwycięstwa. Później niemiecka drużyna nieco spuściła z tonu, ale ostatecznie udało jej się zakończyć zawody na czwartej pozycji.

Żużel. Zmarzlik o błędach podczas SoN. „Źle to wszystko było regulowane”

Żużel. Huckenbeck dotknął taśmy jako pierwszy? Zmarzlik nie zgadzał się z wykluczeniem

– Na pewno doskonale wystartowaliśmy w turnieju. Pierwsze dwa biegi były w naszym wykonaniu bardzo dobre. Później nieco zaczęła zmieniać się nawierzchnia i oczywiście robiliśmy wszystko, aby jak najlepiej się do niej dopasować. Zawodnicy na bieżąco starali się do nawierzchni dopasować, jednak nie zawsze dawało to pożądany skutek. Na pewno mieliśmy trochę szczęścia, że rywale gubili punkty. Mi najbardziej szkoda punktów straconych w pojedynku z Łotyszami, ale to jest sport. Na końcu zabrakło nam tak naprawdę jednego punktu i można powiedzieć wielka szkoda. Na pewno jednak pokazaliśmy się z dobrej strony i myślę możemy być z siebie zadowoleniu – mówił dla magazynu Startband, członek sztabu szkoleniowego niemieckiej reprezentacji, Sascha Doerner.

Zadowolenia z wyniku reprezentacji Niemiec nie krył również Norick Bloedorn, który na znanym sobie z występów ligowych torze wywalczył dziesięć punktów – Na pewno tor był zupełnie inny aniżeli podczas zawodów ligowych. Najbardziej oczywiście szkoda pojedynku z Łotyszami. Podejrzewam, że nikt na nas nie stawiał przed zawodami w sensie zespołu, który jest w stanie „wykręcić” dobry wynik. Gdyby przed zawodami ktoś nam powiedział, że jednym punktem przegramy podium pewnie bralibyśmy to w ciemno. Teraz po zawodach chyba wszyscy czujemy lekki niedosyt – mówił po zawodach żużlowiec drużyny z Rybnika.