Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Kontuzja Andrzeja Lebiediewa mocno krzyżuje szyki Fogo Unii Leszno. Łotysz zwłaszcza na swoim torze był pewnym punktem zespołu i trudno będzie go zastąpić w bardzo ważnych dla losów Unii meczach. Nie tylko Byki mają jednak problem. Aktualni mistrzowie Szwecji również przeżywają naprawdę trudne chwile, a ich awans do play-offów stoi pod znakiem zapytania.

 

Przypomnijmy, że podczas meczu ebut.pl Stali Gorzów z Fogo Unią Leszno doszło do upadku Andrzeja Lebiediewa. Oskar Fajfer nie opanował motocykla i na jednym z łuków wpadł pod Łotysza. Zawodnik Byków gruchnął o tor, a skutki upadku są fatalne – trzy złamane żebra. To na pewno wykluczy go z jazdy na jakiś czas.

Bez Lebiediewa Unia będzie miała jeszcze trudniejsze zadanie, by się utrzymać w PGE Ekstralige. Absencja Lebiediewa zrodziła również problem aktualnemu mistrzowi Szwecji, Dackarnie Malilla. „Gwiazdy” także są przetrzebione kontuzjami, bo w najbliższym czasie oprócz Lebiediewa nie będą mogli skorzystać z Brady’ego Kurtza. Australijczyk co prawda wrócił na tor po krókiej przerwie, ale nie dokończył spotkania w Rybniku.

Żużel. Ma na rozkładzie Woźniaka i Vaculika. Powinien zastąpić Smektałę?

Żużel. Błyszczy coraz mocniej, tworzy się po niego kolejka! Ma być priorytetem Falubazu

– Rozmawiałem z Andrzejem późnym wieczorem w niedzielę, kiedy był w szpitalu. Potwierdził, że trzy żebra są złamane. Miał zostać na obserwacji, ale bardzo go bolało – mówi menadżer zespołu, Mikael Teurnberg dla Vimmerby Tidning. – Kurtz próbował w ostatnią sobotę odjechać mecz w Polsce, ale nie udało mu się go dokończyć. Potrzebuje więcej czasu i nie będzie brał udziału w wtorkowym meczu. Nie podjąłem jeszcze decyzji, ale prawdopodobnie nie ma innego wyjścia, jak tylko wziąć innych zawodników na mecz z Lwami – dodaje.

Zadanie nie będzie łatwe, bo Lejonen Gislaved aktualnie prowadzi w tabeli Bauhaus-Ligan i w tym sezonie nie przegrał jeszcze meczu. Zespół ma na swoim koncie cztery zwycięstwa i jedną porażkę. – Stawienie czoła niepokonanym Lwom przy niewielkiej liczbie zawodników jest zadaniem prawie niemożliwym. Wszyscy zawodnicy muszą dawać z siebie wszystko. Nie możesz sobie pozwolić na to, żeby ktoś zniknął z kadru – zauważa Teurnberg.

Menadżer Dackarny mówi wprost, że ten sezon zapowiada się bardzo nieciekawie dla jego drużyny, a na ten moment mistrzowie Szwecji celują w to, aby w ogóle znaleźć się w fazie play-off. Póki co zajmują czwarte miejsce z czterema punktami na koncie.