Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Za Przemysławem Pawlickim niezwykle intensywny, ale jakże udany sezon. Doświadczony żużlowiec walnie przyczynił się do powrotu zielonogórskiego Enea Falubazu na szczebel PGE Ekstraligi. Jego fenomenalne zdobycze punktowe i niezwykle ambitna postawa we wszystkich meczach 1. Ligi Żużlowej, szwedzkiej Bauhaus-Ligan oraz zawodach indywidualnych spowodowała, że utytułowany zawodnik był nawet brany pod uwagę, jeśli chodzi o występ w finale Drużynowego Pucharu Świata. Świetny sezon w wykonaniu żużlowca klubu z Zielonej Góry zasługuje na uznanie tym bardziej, że zmagał się on z bardzo nietypowymi kłopotami zdrowotnymi dotyczącymi… pięt.

 

O swoich problemach „Przemo” opowiadał w podcaście Jacka Dreczki „Mówi się żużel”. Żużlowiec wspominał, że ta przypadłość dotyka osób aktywnych fizycznie. Do takich należy bez wątpienia brązowy medalista mistrzostw świata juniorów z 2011 roku, który znany jest chociażby z intensywnych treningów kolarskich.

Z biegiem sezonu problem zwyrodnieniowo-przeciążeniowy się pogłębiał, co utrudniało starszemu z braci Pawlickich normalne chodzenie czy wstanie z łóżka. Wychowanek Unii Leszno odczuwał też pewien dyskomfort podczas jazdy, jednak wspomniana dolegliwość nie była na tyle duża, aby spowodować obniżkę formy.

Obecnie starszy z żużlowych braci powoli wraca do normalnych przygotowań kondycyjnych, które pozwolą mu rywalizować na równi z czołówką światową. Dobrym symptomem jest ogólna poprawa stanu zdrowia sportowca, do czego sam zainteresowany nawiązał.

– Jestem po zabiegu, dopiero od kilku dni zacząłem działać więcej z ćwiczeniami i tym, żeby wrócić do normalnego poruszania się. Pierwsze 2 tygodnie były martwe, bo pozostawało mi jeździć na rehabilitację, a teraz zaczynam już ćwiczyć i widzę poprawę w tym, jak się poruszam – mówił Przemysław Pawlicki.

CAŁY ODCINEK Z PRZEMYSŁAWEM PAWLICKIM OBEJRZYSZ TUTAJ