Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Wczorajsze spotkanie z pewnością długo zapadanie Tauron Włókniarzowi w pamięci. Drużyna spod Jasnej Góry miała zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, lecz ostatnie 3 wyścigi należały do przyjezdnych. Dzięki temu ebut.pl Stal Gorzów wyrwała remis gospodarzom. Progres zanotował Jakub Miśkowiak, który zaliczył dotychczas swoje najlepsze spotkanie w tym sezonie. Mimo wszystko zawodnik Częstochowy nie chce tłumaczyć się niesprzyjającymi warunkami torowymi. 

 

Tauron Włókniarz Częstochowa zalicza dość pechowy start sezonu. Już na początku kwietnia urazu barku nabawił się Kacper Woryna. Przez to nie ujrzeliśmy go w pierwszych dwóch meczach czterokrotnych mistrzów Polski. W tym czasie zespół zremisował w Grudziądzu oraz przegrał u siebie z Platinum Motorem Lublin 41:49. Tym razem zwycięstwo mieli na wyciągnięcie ręki, prowadząc po dwunastu wyścigach 41:31. Losy spotkania odmieniły ostatnie trzy gonitwy, które doprowadziły do remisu w meczu.

– Z pewnością pod koniec meczu koledzy z Gorzowa dopasowali się do tego toru. Według mnie nam nic nie uciekło, tylko po prostu tak się poukładał pierwszy łuk, co dziś było bardzo istotne. Goście też znakomicie ustawili się parą i ciężko było ich Leonowi wyprzedzić – mówił po meczu w rozmowie z naszym korespondentem Jakub Miśkowiak.

Sam zawodnik może być jednak po części zadowolony ze swojej dyspozycji. Dwa poprzednie spotkania była dla niego koszmarne, a teraz zapisał na swoim koncie sześć punktów i trzy bonusy. Przypomnijmy, że 22-latek wkracza w tym sezonie w wiek seniora, co z pewnością nie jest dla niego łatwe. – Jeśli chodzi o mnie to myślę, że było trochę lepiej, ale to nie jest jeszcze to, czego bym od siebie oczekiwał. Sporo nauki przede mną – powiedział.

Żużlowiec nie chciał się również tłumaczyć warunkami torowymi. Nawierzchnia przy ulicy Olsztyńskiej odbiegała znacząco od tej w meczu z Motorem, jednakże gospodarzom większość meczu układało się pomyślnie. – Tor delikatnie odbiegał od poprzedniego spotkania. Ale nie ma co tutaj się tłumaczyć, bo do takiej nawierzchni jaką zastaniemy, musimy się dopasować. Drużyna przyjezdna też go nie zna, więc trzeba się dostosować do panujących warunków – tłumaczy.

Za tydzień w niedzielę Tauron Włókniarz wybierze się do Betard Sparty Wrocław. Wrocławianie są typowani do zdobycia tytułu, a za sobą mają już pierwsze spotkanie z Fogo Unią Leszno. Na własnym torze pokonali Byki 52:38, a cieszyć może postawa Taia Woffindena, który rozpoczął tegoroczne zmagania w świetnym stylu. Jak na ten pojedynek zapatruje się Miśkowiak? – Będzie to z pewnością bardzo ciężki wyjazd. We Wrocławiu jest świetny tor do ścigania i mam nadzieję, że takie świetne widowisko dostarczymy kibicom za tydzień. Liczę na to, że pojedziemy dobre spotkanie jako drużyna – zakończył.

CZYTAJ TAKŻE:

Żużel. Co za mecz w Częstochowie! Gorzowianie wyszarpali remis w końcówce!

Żużel. Mistrz pomógł Madsenowi uporać się ze startami. „Zmierza to w dobrą stronę”