Orlen Oil Motor Lublin zakończył 25 lutego wszelkie spekulacje i ogłosił, że Bartosz Zmarzlik przedłużył kontrakt do 2028 roku. Wychowanek lubelskiej ekipy przyznaje, że nie jest tym zaskoczony i wierzy, że jego klub wróci na tron PGE Ekstraligi.

Saga z udziałem Bartosza Zmarzlika została oficjalnie zakończona. 30-latek postanowił przedłużyć kontrakt z Orlen Oil Motorem o 2 lata, mimo że niektórzy dawali 1% na sukces lubelskiej drużyny. W środowisku klubowym byli jednak spokojni o przyszłość mistrza świata.

– Nie obawiałem się, że Bartosz Zmarzlik zdecyduje się na odejście. Było mówione wcześniej, że zostaje u nas, więc chyba nie odwaliłby takiego numeru jak Kubera – zaśmiał się Robert Jucha, były zawodnik Motoru.

Żużel. Bomba Motoru! Zmarzlik z długim kontraktem!

Żużel. Vaculik pod wrażeniem w nowym klubie! „Było niesamowicie”

Po zmianach w składzie nie brakowało głosów, że Motor powoli będzie odsuwał się od czołówki PGE Ekstraligi. Dzisiejszym kontraktem potwierdzili, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Umowa Zmarzlika ma być tego pierwszym sygnałem.

– Oczywiście, że tak! W Motorze jak się biorą za robotę, to na 200%. Każdy chce zdobywać złote medale. Mogliśmy zostać na tronie, ale można powiedzieć, że mieliśmy trochę pecha. W Toruniu przegraliśmy osiemnastoma punktami, a u siebie zanotowaliśmy wykluczenia Jack’a Holdera i Dominika Kubery, przez co zabrakło dwóch punktów – skomentował nasz rozmówca.

Przypomnijmy, że w okresie transferowym poza wymianą dwóch seniorów Orlen Oil Motor stracił Wiktora Przyjemskiego, którego nie udało się zastąpić równie mocnym zawodnikiem. Robert Jucha jest jednak spokojny o tegoroczne rozgrywki i uważa, że „Koziołki” ponownie są faworytem do mistrzostwa.

– Aż tak źle nie będzie. Martin Vaculik to przecież bardzo dobry zawodnik, tak samo jak Kacper Woryna. Gorzej z pozycją juniorską, bo jakby był Wiktor Przyjemski, to byłoby spokojniej. Ciężko będzie go zastąpić. Oczywiście, że widzę Motor jako pierwszą siłę ligi. Toruń jest też mocny, ale w PGE Ekstralidze nie ma słabych drużyn. Trzeba walczyć i robić swoje – zakończył były żużlowiec.