Żużel. Nicki Pedersen: Tak niskiej wagi nie miałem przez ostatnie 10 lat. Czuję, że ponownie mogę coś wnieść do tego sportu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Zbliżający się sezon będzie sporym wyzwaniem dla Nickiego Pedersena. Duńczyk podejmie się startów w Polsce, Wielkiej Brytanii oraz Danii, a dodatkowo będzie pełnił rolę trenera reprezentacji. Duńczyk imponuje formą po fatalnej kontuzji, będąc bardzo zmotywowanym do powrotu na tor. 

 

Nicki Pedersen zanotował fatalny upadek w minionym sezonie wraz z Piotrem Pawlickim. Sytuacji miała miejsce podczas siódmej rundy PGE Ekstraligi na torze w Grudziądzu, kiedy to „Piter” ostro zaatakował Duńczyka, powodując karambol. Zawodnik Fogo Unii złamał wówczas dwie łopatki, a do ścigania wrócił po miesiącu pauzy. Gorzej było z 3-krotnym mistrzem świata, który doznał złamania miednicy. Jego powrót do sportu żużlowego przed długi czas stał pod dużym znakiem zapytania.

– Pracuję ciężko,  gdy jestem w Dubaju i czuję, że mam energię. Czuję się znów sprawny i zawsze powtarzałem, że trzeba się tym cieszyć, póki można! Chyba jestem jeszcze bardziej zmotywowany. Nie chodzi o to, że chcę mieć więcej kontuzji. Myślę, że mam już swoje za sobą, ale pracowałem niezwykle ciężko w zimie i udowodniłem sobie – nie muszę nikomu udowadniać – że wróciłem i jestem sprawny – mówi Nicki Pedersen dla magazynu Speedway Star.

Fani mogli odetchnąć z ulgą, kiedy kilkanaście tygodni temu dowiedzieli się o stanie zdrowia ich ulubieńca, który zamierza wrócić po tak fatalnej kontuzji na tor. Nicki poza obowiązującym kontraktem w ZOOleszcz GKM-ie Grudziądz, podpisał niedawno umowę z brytyjskim Peterborough Panthers. Będzie to jego powrót do Premiership po ponad dekadzie. – Blisko powrotu było w 2020 roku, kiedy trafiłem do Sheffield przed pandemią koronawirusa. Czułem wtedy, że to właściwy moment, ale potem znów musiałem wybić to sobie z głowy, bo nie było to możliwe – zdradza.

– Potem nagle pojawiło się Peterborough. Buster i ja, a także jego żona, zawsze byliśmy w kontakcie. Zawsze go szanowałem, a on zawsze szanował mnie. Pamiętam nawet, że cztery czy pięć lat temu przyjechał do Torunia na GP, nie widzieliśmy się przez wiele lat, a on po prostu kocha mnie na zabój – powiedział.

Oprócz startów na żużlu, legenda sportu żużlowego zadebiutuje w całkowicie nowej dla siebie roli. Pedersen został pod koniec zeszłego roku mianowany trenerem reprezentacji Danii. Jego kalendarz z pewnością będzie bardzo napięty, a jego poprzednik – Hans Nielsen – wypowiedział się ostatnio, że ma spore wątpliwości, czy Nicki sobie z tym wszystkim poradzi. – Natascha, moja dziewczyna, jest moją sekretarką i rozplanowaliśmy wszystkie spotkania, aby zobaczyć, czy uda nam się to wszystko spiąć, aby pasowało do mojego harmonogramu. Muszę jeździć na wszystkie rundy Grand Prix, wszystkie rundy SEC i na inne imprezy jako trener reprezentacji, a także się ścigać. Prawdopodobnie będę tak zajęty jak nigdy w ciągu ostatnich siedmiu lat, ale mam wszystko pod kontrolą – tłumaczy.

45-latek imponuje swoją formą fizyczną. Duńczyk raz dwa pozbierał się po tej kontuzji, a ponadto przygotowuje się sumiennie do ważnego dla siebie sezonu. – Zszedłem do wagi 64 kg, której nie miałem przez ostatnie dziesięć lat i chcę dać z siebie wszystko. Nie powiedziałbym tak, gdybym nie czuł, że jestem wystarczająco sprawny i gotowy, bo jeśli zawiódłbym kogoś, to przede wszystkim zawiódłbym siebie – kontynuuje.

– Czuję, że mogę to zrobić, chcę to zrobić i jestem pewien, że mogę ekscytować fanów zarówno poza torem, jak i na torze! Zawsze byłem szanowany poza torem przez fanów i zawodników, a ja czuję, że mogę wnieść coś do tego sportu ponownie, więc nie mogę się doczekać, aby być jego częścią – kończy.