Główny partner portalu

Żużel. Nicki Pedersen: Duński żużel nie może się beze mnie obejść. Być może trener by mnie ujarzmił

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Wczoraj pokazywaliśmy jak Nicki Pedersen żużlową łyżwą otwiera butelkę szampana. Okazja do tego była nie byle jaka. 44-latek jako kapitan w finale Metal Speedway League wywalczył 14 na 15 możliwych punktów, a jego zespół został mistrzem Danii.

 

– W swoim barze mam szablę, która byłaby dobra, ale stadion żużlowy to nie bar. Później ktoś rzucił pomysł, abym otworzył łyżwą i spróbowałem. Kurczę, serio robiłem to po raz pierwszy i się udało – mówił dzień po finale w Vojens były indywidualny mistrz świata.

Pedersen po finale tryskał humorem, co skłoniło do ciekawych zwierzeń. – Jestem z tytułu bardzo, ale to bardzo dumny. Mam jednak też pokorę i wiem, że nadejdzie kiedyś dzień, kiedy będę musiał się pożegnać. Patrząc na mój występ w finale i na moją metrykę, nie mam wątpliwości, że duński żużel nie może się beze mnie obejść. Wiem, że jestem osobą kolorową, kontrowersyjną, ale na torze coś jeszcze potrafię – kontynuuje zawodnik ZOOleszcz DPV Logistic GKM-u Grudziądz.

Kiedy zatem Duńczyk zakończy karierę? Tego nie wiadomo. Być może zrobi to sam, a być może zmusi go do tego los. – Cały czas czekam na decyzję w wiadomej sprawie. Niewykluczone, że jeśli wyrok się utrzyma, to być może zakończę swoją karierę. Mam nadzieję, że sprawa zakończy się pomyślnie. Werdykt będzie podejmowany przez rozsądne osoby. Ja obecnie pracuję bardzo dużo nad sobą i swoją „głową”. Być może brakuje mi cholernego trenera, który by mnie „ujarzmił”. Wtedy nikogo nie pobiłem. Powiedziałem, że sędzia był głupcem. Nic więcej. Oczywiście nie powinienem był iść do wieży sędziowskiej, ale teraz, po fakcie, łatwo to powiedzieć. Jestem pewien, że prawdopodobnie zakończy się to moją wygraną, jeśli komisja spojrzy na to właściwie. Oczywiście muszę dostać karę, ale to też musi być sprawiedliwa kara, do cholery – kontynuuje zawodnik.

Co ciekawe, jeśli Duńczyk nie zostanie zdyskwalifikowany, to na torach możemy oglądać go jeszcze parę dobrych lat. – Jak ktoś oglądał zawody w Vojens i jeden z moich wyścigów, to chyba jasne, że stać mnie na parę lat ścigania. Jak tylko będzie taka możliwość, kariera będzie kontynuowana. Nicki ma siłę i ochotę pokazać co potrafi – podsumowuje „szalony” Nicki.

Duńska Federacja Sportowa poinformowała, że ostatecznego werdyktu w sprawie Pedersena należy spodziewać się na początku października.