Żużel. Myślał, że z niego kpią, a został… mistrzem świata! 52 lata od pierwszego polskiego tytułu

Ivan Mauger, Jerzy Szczakiel i Zenon Plech na podium Indywidualnych Mistrzostw Świata 1973. Foto: John Somerville Collection
Dokładnie 52 lata temu Jerzy Szczakiel został pierwszym polskim Indywidualnym Mistrzem Świata na żużlu. Polak tytuł mistrzowski wywalczył na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Drugie miejsce w zawodach zajął Ivan Mauger, a na najniższym stopniu podium stanął Zenon Plech. Sześć lat później, także 2 września, wielkiego wyczynu dokonał wspomniany Mauger, który zgarnął szóste złoto. Dziś wspominamy te wyjątkowe momenty w historii żużla.

– Wstałem o szóstej rano, umyłem i ogoliłem się. Czekałem na mechanika i razem pojechaliśmy do kościółka. Mieliśmy ze sobą dwa motocykle. Ksiądz wyszedł i pokropił je dla szczęścia. Później okazało się, że to szczęście było. W Chorzowie w hotelu uciąłem sobie drzemkę i taka pani Polakowa budzi mnie i mówi: „Jurek, ubieraj się, bo zaraz masz zawody”. Mnóstwo kibiców już krzyczało moje przezwisko: „Eda! Eda! Dzisiaj mistrzem świata!”. Myślę sobie, że ze mnie kpią i będą się śmiać.(…) Pierwszy bieg wygrywam, drugi bieg wygrywam, trzeci bieg wygrywam. W czwartym biegu przegrywam z Grigorijem Chłynowskim, a to dlatego, że uciekł mi „po małej”. Goniłem go, ale nie udało mi się go dogonić. Później był bieg dodatkowy z Maugerem. Na losowaniu pól startowych dałem mu pierwszeństwo wyboru. Ucieszył się, wylosował pierwszy tor. Ja wylosowałem ten teoretycznie gorszy – trzeci. Stanąłem w koleinie – nie za głębokiej, nie za płytkiej. Przed wyścigiem uzgodniłem z mechanikiem, żeby przypomniał mi, że „start i krawężnik”. Ze startu wyszedłem na prowadzenie. Na trzecim okrążeniu Mauger chyba wszedł za ostro pode mnie. Czułem, że mnie dotknął, ale nie wiedziałem, że się przewrócił. Na następnym okrążeniu widziałem, że go podnoszą. Potem meta i zostałem mistrzem świata. (…) Wszyscy liczyli, że te zawody wygra Zenek Plech albo Ivan Mauger. Myślałem, że będę może drugi, że zostanę wicemistrzem świata, ale tak się stało, że to ja zostałem mistrzem – wspominał po latach tamten dzień w rozmowie z Polsatem Sport Jerzy Szczakiel.

Żużel. 50 lat od wielkich wydarzeń dla polskiego żużla. Szczakiel i Plech napisali piękną historię – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Unia osłabiona w finale? „Kolejna komedia w żużlu” – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Mamy głos z Rady Miasta nt. Stali! „Trzeba w końcu powiedzieć „dość”” – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Wilki odpaliły bombę! Co za transfer! – PoBandzie – Portal Sportowy

Podium finału IMŚ z 1973 roku. Od lewej Ivan Mauger, Jerzy Szczakiel, Zenon Plech. Foto: John Somerville Collection

Z kolei 46 temu na Stadionie Śląskim w Chorzowie odbył się finał indywidualnych mistrzostw świata, który do dziś przez wielu nazywany jest finałem wyjątkowym. 2 września 1979 roku szóste złoto wywalczył bowiem Nowozelandczyk, Ivan Mauger i tym samym został pierwszym zawodnikiem w historii z tak pokaźną liczbą złotych krążków. Do tamtego 2 września miano najlepszego zawodnika w historii Mauger dzielił z Fundinem, który na swoim koncie miał, podobnie jak Nowozelandczyk, pięć mistrzowskich koron.

– W końcu udało mi się wygrać, zwłaszcza tu w Katowicach, gdzie miałem problemy w dwóch ostatnich swoich finałach. Jestem szczególnie zadowolony z wygranej na tym torze. Bardzo chciałbym podziękować swojej rodzinie i działaczom Hull za wsparcie jakie mi dawali. Mogę powiedzieć, że zeszły i obecny rok są chyba najlepszymi w mojej karierze żużlowej. Co do samych zawodów, to słowo dziękuję należy się Kellly’emu Moranowi, który w jednym z biegów pokonał i Ole Olsena, i Michaela Lee. Poprosiłem go o wygraną choć z jednym, a on pokonał obu. Czy będą kolejne tytuły i kiedy ktoś zdobędzie więcej? Czas pokaże. Ja dziś jestem szczęśliwy – mówił Mauger witany na stadionie Hull parę dni po wywalczeniu szóstego tytułu mistrza świata w Chorzowie.

Finał w 1979 roku był też chwilą radości dla polskich fanów żużla. Tytuł wicemistrzowski wywalczył bowiem śp. Zenon Plech. – Teoretycznie każdy powie, że bliżej złota byłem w 1979 roku, bo skończyło się srebrem, ale faktycznie trzeba brać pod uwagę cały przebieg rywalizacji i inne okoliczności. W 1973 roku może i byłem faworytem, skończyło się jednak na brązie. Wygrał Jurek Szczakiel. W 1979 roku byłem chyba bardziej już nastawiony, że to ten właściwy czas, aby zdobyć złoty medal. Byłem wtedy po prostu zdecydowanie bardziej dojrzałym zawodnikiem – oceniał swoje występy w światowych w rozmowie z naszym portalem śp. Zenon Plech.

Warto dodać, że już za niecałe dwa tygodnie do Ivana Maugera oraz Tony’ego Rickardssona, który również ma sześć tytułów dołączyć może Bartosz Zmarzlik. Polak ma trzy oczka przewagi nad Bradym Kurtzem przed ostatnią rundą w Vojens.