Łukasz, powiedz na początku jak to się stało, że zarażasz Hiszpanów miłością do żużla. Jest szansa, aby w tym sporcie się kiedyś zakochali?
Można powiedzieć, że jestem w Hiszpanii z miłości. Mam dwójkę dzieci ze swoją byłą żoną, która jest Hiszpanką i z tego powodu osiedliłem się tutaj na stale. Pasja do żużla wywodzi się z moich młodzieńczych lat. Jestem z Krosna i żużel od zawsze był obecny w moim życiu. Jak tylko dźwięk motocykli żużlowych rozchodził się po całym mieście, to braliśmy rowery i jechaliśmy na stadion. Oglądaliśmy treningi, chodziliśmy na zawody w Krośnie. Często odwiedzałem stadiony w Rzeszowie, Tarnowie czy Lublinie.
Z ciekawostek mogę dodać, że sędzia Rafał Kobak był moim sąsiadem. Dalej mamy ze sobą kontakt, a mój brat i jego kuzyn są najlepszymi kolegami. Poza tym mama Michała Finfy, działacza Wilków Krosno, uczyła mnie matematyki w technikum, a do obecnego prezesa Grzegorza Leśniaka dzwoniliśmy do audycji o żużlu w radiu Fara, którą prowadził. Jestem wielkim fanem mojego lokalnego klubu z Krosna i życzę im wymarzonego awansu w sezonie 2026.
Co drugiej części pytania, to jestem przekonany, że da się zaszczepić żużel u Hiszpanów o ile zrobi się to z głową. Kultura sportów motorowych jest tutaj bardzo silna, od motocrossu po MOTO GP, mamy zawodników z naszego regionu, którzy są w czołówce swoich sportów. Liczba torów asfaltowych i terenowych jest spora. Bardzo wielu zawodników z całej Europy spędza tutaj okres zimowy i brakuje tutaj toru żużlowego z prawdziwego zdarzenia. Widzę to też po reakcjach osób, z którymi rozmawiam o projekcie. Widać w nich entuzjazm i zaciekawienie, zwłaszcza wśród tych osób, które wywodzą się z motocrossu czy flattracku. Mam pewność, że ludzie przyjdą, żeby sprawdzić co to jest ten żużel, a naszym zadaniem będzie zdobycie ich zainteresowania i sprawienie, żeby na nasz stadion regularnie wracali. Nasz region ma ogrom imigrantów z krajów, gdzie żużel jest popularny. Kilku z nich jest już zaangażowanych w nasz projekt lub kontaktowała się z nami, aby wyrazić swoje wsparcie. Kibice spoza Hiszpanii na pewno będą stanowić część naszego środowiska, ale głównym celem projektu jest zaszczepienie żużla w lokalnej społeczności i zbudowanie prężnie funkcjonującego ośrodka żużlowego pod hiszpańską flagą.
Żużel. Łaguta w końcu zdecydował! Chodzi o kontrakt ze Spartą!
Żużel. Tonuje nastroje ws. transferu Zmarzlika. „Nie ujmuję prezesowi cwaniactwa”
Do tej pory próby „uruchomienia” żużla w Hiszpanii miały średnie powodzenie. Liczycie zatem, że to właśnie Wam się uda.
Tworząc stronę i social media projektu miałem obawy właśnie o zainteresowanie. Martwiłem się o to chyba bardziej niż o finansowanie projektu. Ludzie są najważniejszym składnikiem tego przedsięwzięcia i bez nich nie bylibyśmy w stanie niczego zbudować. Tomasz Karwatka mówi, że aby jakikolwiek projekt odniósł sukces, musi wytworzyć się dookoła niego „tornado”, w którym zainteresowanie stopniowo narasta, do projektu dołączają nowe osoby i z każdym dniem rośnie on w siłę efektem śnieżnej kuli czy wspomnianego tornada.
Nasz projekt przyciągnął uwagę właściwych osób, skontaktowało się ze mną bardzo dużo zawodników, a z nazwisk, które do mnie napisały można by ułożyć bardzo ciekawy turniej! Z aktywnych zawodników najbardziej udziela się Szymon Wożniak, który bardzo nam pomaga dzieląc się swoim doświadczeniem i cennymi uwagami. Szymon jest zaangażowany od strony technicznej. Jak sam przyznał, widzi duży punkt do rozwoju własnej kariery poprzez stworzenie bazy do treningów, testowania sprzętu i przygotowania do sezonu. Rozpoznawalność na nowym rynku też na pewno pomoże mu od strony marketingowej. Podobne słowa wyraził nasz wielki mistrz Bartek Zmarzlik, który napisał do mnie parę miłych słów wsparcia, a teraz na bieżąco śledzi informacje na nasz temat. Mam nadzieje, że będą oni pierwszymi zawodnikami którzy przetestują nasz tor! To niesamowite, że tak znane w żużlu nazwiska zobaczyły potencjał naszego projektu i dzielą się z nami swoim doświadczeniem. Fakt ten dodaje wiatru w skrzydła oraz daje motywację do działania!

Na jakim etapie obecnie jest budowa żużla w pobliżu hiszpańskiej Murcji?
Tutaj może opowiem o całym procesie, bo jest on ciekawy. W Hiszpanii jest takie powiedzenie, że tutejsza administracja jest wolniejsza aniżeli parada kulawych i trudno się z tym nie zgodzić. W federacji nie ma jeszcze sekcji speedwaya i pewnie na początku wszystko będzie załatwiane przez sekcję motocrossową. Aby móc cokolwiek załatwić z federacją, trzeba zarejestrować klub w wydziale sportu danego miasta. Trzeba sporządzić akta oraz status, przydzielić stanowiska i rozpisać plan działania, aby oficjalnie otrzymać status klubu sportowego.
Jako klub, z pomocą miasta, możemy zacząć kontaktować się z federacja hiszpańską oraz FIM, aby starać się o licencję, a od miasta o pozwolenie na budowę toru. Jako zarejestrowany podmiot prawny będziemy również w stanie pozyskiwać środki oraz sponsorów w imieniu klubu oraz – co najważniejsze – będziemy mogli pozyskać teren pod budowę toru. Rejestracja to ważny krok do przodu w całym procesie, gdyż uwiarygadnia ona nasz projekt.
Co do kwestii toru, to w grupie kilku osób, miedzy innymi razem z Panem Colinem Meredith, konstruktorem toru w Manchesterze, „skautujemy” potencjalne działki pod jego budowę. Ciekawe doświadczenie, bo teren pod budowę toru żużlowego musi spełnić bardzo dużo wymogów. W tej kwestii zdajemy się na doświadczenie naszych angielskich kolegów, którzy mogą pochwalić się udziałem w budowie obiektów żużlowych w całej Europie. Pan Alan Doc Bridgett przez wiele lat był toromistrzem w Wolverhampton. Sprawa toru jest w dobrych rękach, a obecność i doświadczenie tych Panów to nieoceniony plus po naszej stronie.
Żużel. Rywalizacja o skład zabija atmosferę? „Wszyscy by chcieli jechać bez stresu”
Jak wyglada sprawa z zainteresowaniem lokalnej społeczności? Hiszpania to kraj, w którym większość żyje raczej piłką nożną.
Tutaj nie mam większych obaw. Piłka nożna to oczywiście dyscyplina numer jeden, ale sporty motorowe mają swoją stałą widownię. Jeśli będziemy odpowiednio dbać o widza choćby w kwestii ustalania kalendarza imprez, to myślę nie będziemy skazani na porażkę w walce o niego.

Jakie macie długofalowe plany odnośnie funkcjonowania Waszego klubu?
Klub będzie musiał przejść przez trzy etapy funkcjonowania: lokalny, narodowy i międzynarodowy. Na poziomie lokalnym będziemy musieli wzbudzić zainteresowanie na tyle, aby wypełnić akademię młodymi zawodnikami oraz zapełnić trybuny nowymi, lokalnymi fanami żużla. Myślę, że proces ten potrwa około 2-3 lat zanim pojawią się pierwsi wychowankowie, którzy beda w stanie sciągnąć swoich kibiców na trybuny i skutecznie rywalizować z zawodnikami z innych krajów. Wiadomo, że moglibyśmy robić turnieje z samymi zawodnikami zagranicznymi, ale na dłuższą metę nie wydaje mi się, żeby było to opłacalne.
Aby projekt odniósł sukces, musimy zbudować grupę lokalnych fanów sportu wspartą imigrantami z krajów, gdzie żużel jest już popularny. Na tym etapie będziemy stawiali mocno na szkolenie oraz marketing, aby zbudować własną markę na lokalnym rynku. Jako, że u Nas można jeździć pewnie ze 335 z 365 dni w roku, bo zawsze jest słońce, liczymy na zawodników chcących potrenować przed lub po sezonie. Między wrześniem, a kwietniem warunki do jazdy są świetne i poza rozgrywkami można zorganizować sobie bardzo fajny obóz przygotowawczy przed sezonem. Przyjeżdżając do nas można pojeździć na każdym rodzaju motocykla, bo w naszym regionie istnieje wymagana infrastruktura. Dobrym przykładem jest Szymon Wożniak, który aktywnie odwiedza tory w okolicy i buduje formę na przyszły sezon poprzez kontakt z motocyklem. Spójrz również na chłopaków, którzy wrzucają teraz popularne filmiki z jazdy na lodzie, widać u nich ochotę do jazdy i każdy z nich mógłby porobić parę kółek poza sezonem na naszym owalu.
Na poziomie narodowym, po mocnym ugruntowaniu naszej pozycji w regionie, chcielibyśmy zacząć walczyć o kibiców z całego kraju, wejść mocno do świadomości sportowej prasy i telewizji oraz zacząć ściągać do siebie kibiców i sponsorów z całej Hiszpanii. Nie ukrywam, że jakiś mały indywidualny sukces, jak znany zawodnik lub wysokie frekwencje na trybunach, bardzo by nam w tym pomogły. Myślę, że indywidualne mistrzostwa Hiszpanii mogłyby zostać turniejem lub serią turniejów, które ugruntowałyby nasza pozycje na rynku narodowym.
Ostatnim etapem jest etap międzynarodowy, gdzie chcielibyśmy mieć już stadion i infrastrukturę z prawdziwego zdarzenia, zaplecze finansowe, kadrę zawodników oraz wystarczająco dużo widzów, aby móc organizować turnieje FIM i gościć najlepszych zawodników z całego świata.
Żużel. Nie znalazł klubu i myśli o jeździe w KLŻ. „To nie do końca zgodne z moją ambicją”
Żużel. Ostrovia nie taka silna? „Zabrakło przemyślanych decyzji”
Czyli macie w planach, podobnie jak chociażby Argentyna, wychowanie swoich reprezentantów i starty w imprezach miedzynarodowych?
Bardzo podoba mi się to, jak ten sport rozwinął się w Argentynie. Sporo turniejów i własnych zawodników i coraz większe zainteresowanie ze strony kibiców europejskich! Jesteśmy z nimi w kontakcie, wysyłają do nas sporo ciepłych słów i mam nadzieję, że pewnego dnia stoczymy hiszpańskojęzyczne derby! Mamy również Argentyńczyków w naszej grupie – to były zawodnik Leandro Torres oraz jego syn, Tomas Torres Silva, jedyny chyba aktualnie Hiszpan z licencja żużlową, który ściga się we Francji.
Nasza grupa jest bardzo międzynarodowa i raczej będziemy starać się kopiować sprawdzone rozwiązania europejskie, ale Argentyna jest dla mnie spora motywacją, że można zbudować i odnieść sukces w kraju, gdzie żużel wcześniej nie istniał na tak dużą skale. Mam nadzieję, że Hiszpania na stałe dołączy do rywalizacji i będziemy regularnie widywać ich zawodników oraz reprezentacje na scenie międzynarodowej. Wszyscy wiemy, że Hiszpanie są dobrze w sportach i prędzej czy później ktoś na wysokim poziomie pojawi się na scenie.
Jak Twoim okiem rodowici Hiszpanie reagują na ten sport? Podoba im się?
Tak, mogę powiedzieć szczerze, że jeszcze nie spotkałem się z negatywną reakcją. Widać zainteresowanie i ciekawość poznania nowego sportu. Sam opis żużla, że są to szybkie wyścigi, motory nie mają ani hamulców, ani biegów i można skręcać tylko w lewo, budzi ich ciekawość. Do tego mam parę filmików na telefonie na takie okazje. Z najlepszymi biegami i spektakularnymi wypadkami, żeby pokazać im jak widowiskowy i popularny jest żużel na świecie. Jak wspomniałem wcześniej, ściągniecie ich na stadion nie będzie problemem, prawdziwym wyzwaniem jest sprawienie, aby chcieli na ten stadion wracać.
Akademia speedwaya dla młodych zawodników już funkcjonuje czy będzie dopiero funkcjonowała?
Jeszcze nie, gdyż nie doszliśmy jeszcze do tego etapu administracyjnie, ale akademia to główny filar tego projektu i na niej opiera się jego przyszłość. Mini tor to obowiązkowa pozycja w naszych planach.
Może to będzie też idealne miejsce na trening przedsezonowy dla polskiego zespołu?
Jak najbardziej. Żeby sprawić, by nasz projekt miał sens od strony ekonomicznej, chcielibyśmy organizować obozy przed/po sezonowe dla zawodników z całej Europy. Wielu z nich i tak tutaj przyjeżdza na rower lub motocross, więc tor żużlowy pomógłby im się lepiej przygotować.

Jak duże środki na start zamierzacie zainwestować w żużel w Murcji?
Nie chciałbym zdradzić dokładnych kwot, ale w początkowej fazie (tej lokalnej) są to setki tysięcy euro, głównie na konstrukcje oraz koszty operacyjne klubu. Wszyscy wiemy, że żużel jest sportem wymagającym sporych środków finansowych. Do tego sprowadzenie go na nowy rynek zawsze wiąże się z ryzykiem, ale myślę, że przygotowaliśmy nasz projekt na tyle dokładnie, że jesteśmy w stanie zaprezentować, że nie tylko obroni się, ale może również przynieść korzyści finansowe dla potencjalnych inwestorów.
Żużel w Hiszpanii przyniesie korzyści całej dyscyplinie, otwiera on całkiem nowy rynek sponsorski, zwiększy rzesze kibiców w Europie, podniesie liczbę aktywnych zawodników oraz podniesie popyt u mechaników oraz sprzedawców części i akcesoriów. Na projekt można spojrzeć od strony sportowej lub ekonomicznej i staramy się jak najlepiej połączyć oba elementy, gdyż od tego zależy nasz sukces.
Jakie macie marzenia związane z powstaniem klubu?
Naszym głównym celem jest zapełnienie trybun i akademii, aby zbudować społeczność dookoła ośrodka i zainteresowanie sportem w Hiszpanii. W planach długofalowych warto wierzyć wysoko – chciałbym, aby nasza akademia wychowała medalistę mistrzostw świata Grand Prix oraz aby jedna z rund cyklu odbyła się na naszym torze. Na koniec chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy postanowili nas wesprzeć oraz skontaktować się z nami. Zachęcam również do kontaktu nowe osoby, które chciałby poświecić swój czas lub środki na zaangażowanie się w naszym klubie i historycznym projekcie sprowadzenia sportu żużlowego na Półwysep Iberyjski. Bardzo motywuje mnie myśl, że to właśnie Polacy sprowadzą żużel z prawdziwego zdarzenia do Hiszpanii. W grupie siła i potrzebujemy pomocy naszej żużlowej społeczności, aby udało nam się doprowadzić ten projekt do końca! Pozdrawiam wszystkich czytelników PoBandzie.com.pl









Żużel. Nicki Pedersen jak… Cristiano Ronaldo?! Wymowny wpis Speedway Kraków!
Żużel. Wielka rewolucja na stadionie Unii Leszno? Jest plan, będzie… dach?
Żużel. Polonia Piła chce kolejnej sensacji! Lider mówi o ucieraniu nosa! (WYWIAD)
Żużel. Włókniarz wybrał kapitana! Postawili na „młodego”!
Żużel. Wyprzedzili wszystkich! Zorganizują pierwsze zawody w Polsce!
Żużel. Motocykl żużlowy… wolny dla Zmarzlika? Mistrz zaskakuje!